5 sierpnia w Starych Bogaczowicach ruszyła wypożyczalnia rowerów elektrycznych, a 4 sierpnia, w niedzielę para turystów wjechała na szczyt pod samą wieżę samochodem osobowym stwarzając zagrożenie dla pieszych odwiedzających Trójgarb w konwencjonalny sposób. Odwiedziny pary w granatowym Mitsubishi zbulwersowało naszych Czytelników. Zobaczcie zdjęcia.

Dwa koła z remizy

W ostatnich dniach wystartowała bogaczowicka wypożyczalnia rowerów elektrycznych. Punkt wypożyczalni znajduje się na ul. Głównej 150B  w Starych Bogaczowicach (budynek remizy strażackiej). Z bezpłatnej możliwości skorzystania z pięknych, nowych rowerów elektrycznych mogą korzystać mieszkańcy tej gminy. Wystarczy zgłosić chęć pożyczenia najpóźniej 24h przed odbiorem roweru dzwoniąc po nr tel. 74-844-35-03. - Uzgodniona zostanie wtedy data i godzina odbioru oraz termin zwrotu roweru kasku, a także blokady rowerowej. Istnieje możliwość wydłużenia czasu po wcześniejszym kontakcie z wypożyczalnią. Rower wypożyczyć można maksymalnie na kolejne 24h lub na czas weekendu od piątku do poniedziałku do 9:00 - informuje Ilona Bujalska, dyrektor Gminnego Centrum Biblioteczno-Kulturalnego w Starych Bogaczowicach.


fot. UG Stare Bogaczowice


Mieszkańcy gminy mogą wypożyczyć jeden z sześciu nowych rowerów wraz z kaskiem oraz zapinką. Gmina podpisała porozumienie w sprawie upowszechniania tego typu transportu, na jego bazie podobne punkty działają już w Świeradowie Zdroju, Jedlinie-Zdroju i Szczawnie-Zdroju. Wszystkie skierowane są do mieszkańców tych miejscowości. - Jeśli ten pomysł się sprawdzi, a widać duże zainteresowanie, to być może w przyszłym roku dokupimy kolejnych sześć rowerów, jednak wszystko zależy od decyzji Rady Gminy - zaznacza Bujalska.  
Pionierskie działania już po jednym dniu wskazują na konieczność doposażenia bogaczowickich rowerów o błotniki i bagażniki. Bogatsi o nowe doświadczenia przedstawiciele gminy pomyślą o poszerzeniu oferty o kolejne elektryczne jednoślady, a także możliwość wypożyczania rowerów turystom spoza gminy.
Rowerem elektrycznym można pojeździć po szlakach regionu, a nawet wspiąć się na Trójgarb. - Napęd elektryczny jest dużym wspomaganiem dla jadącego. Wczoraj kolega i koleżanka wjechali nimi na Trójgarb dłuższą trasą i zajęło im to około 45 minut. To super wynik, a do tego nie byli zmęczeni - dodaje przedstawicielka GBK w Starych Bogaczowicach.



Woleli cztery koła
Niestety nie wszyscy cenią ruch na świeżym powietrzu w równym stopniu co korzystający z wypożyczalni rowerów elektrycznych. W niedzielę nasz Czytelnik, Pan Miłosz odwiedził Trójgarb. Myślał, że nic go już nie zaskoczy, tymczasem "genialny" pomysł pary turystów zdziwił nie tylko jego... - W samo południe, kiedy szlaki na Trójgarb były przepełnione, dało się usłyszeć warkot silnika rozpędzonego pojazdu pod samym szczytem. Granatowe Mitsubishi, nie bacząc na dziesiątki turystów wędrujących po wąskiej ścieżce, pruło w górę na ostatnim podjeździe z wręcz zawrotną prędkością. Oczywiście, to zmusiło zarówno mnie, jak i współtowarzyszy spaceru, do zeskoczenie w bok, w gęstwinę krzaków. Kierowca nie miał zamiaru się zatrzymać. Zahamował dopiero na szczycie, gdzie wraz z pasażerką dumnie opuścili pojazd (wciąż zadziwia mnie fakt, że żyjemy w czasach, kiedy skrajne buractwo jest traktowane przez sprawców tegoż buractwa jako powód do nieskrywanej dumy). I ot cała historia - relacjonuje zbulwersowany mieszkaniec naszego regionu. 

fot. użyczone przez  Czytelnika


Z auta wysiadła para - kobieta i mężczyzna - wyglądali na zdrowych, nic nie wskazywało na to by byli niepełnosprawni, lub też chcieli zrobić przyjemność osobie niepełnosprawnej przywożąc ją pod samą wieżę. Czytelnik ma też nadzieję, że podobna sytuacja się nie powtórzy, a ta niefrasobliwa wycieczka mieszkańca powiatu oleśnickiego okaże się dla niego bardzo drogą wycieczką. Sprawa zbulwersowała włodarzy lokalnych gmin, m.in. wójta Starych Bogaczowic. Miejscowych dziwi determinacja niedzielnych turystów, na szczyt trudno jest wjechać nawet wozem terenowym przystosowanym do jazdy w trudnym terenie. - Niestety my jako gmina nie możemy w tej sprawie nic zrobić, jednak do służb może się zwrócić właściciel terenu, czyli Nadleśnictwo Wałbrzych - zaznacza Bujalska.

Nadleśnictwo zaś zapowiada szybkie i zdecydowane kroki w stosunku do niedzielnego turysty. -  Miał miejsce czyn zabroniony, niezwłocznie skontaktujemy się z policją w celu ustalenia właściciela samochodu i wezwania go w trybie mandatowym do nadleśnictwa. Zgodnie z ustawą pojazdy silnikowe nie mają wstępu do lasu, nie było zgłoszenia o wykonaniu prac konserwacyjnych wieży, był to zatem wjazd samowolny - mówi Marcin Calów, Nadleśniczy Nadleśnictwa Wałbrzych. Podkreśla on również, iż kierowca naraził na niebezpieczeństwo wiele osób. - Jest tam bardzo stromy wjazd, a kierowca wjechał tam samochodem osobowym, który nie jest przystosowany do tego typu wypraw. W weekend do wieży na Trójgarbie przychodzi wielu turystów, dlatego jakiekolwiek jazdy tam są wykluczone. Wyjątkiem są samochody terenowe służb leśnych i nadzoru - wyjaśnia nadleśniczy i dziękuje naszym Czytelnikom za czujność. Mimo prowadzonego w lasach miejscowego monitoringu trudno objąć nim 16 tys. ha terenu. - Takie czyny będą przez nas ścigane - dodaje Calów.