Już chyba tylko kataklizm mógłby zagrozić planowanej przez Polskie Linie Kolejowe renowacji linii kolejowej ze Świdnicy do Jedliny-Zdrój. Są już zagwarantowane środki unijne na ten cel, znany jest orientacyjny koszt inwestycji, a PLK przystępuje do pierwszego wyłonienia wykonawcy – na razie tego, który stworzy tzw. studium wykonalności projektu.

Linia ma być reaktywowana na całej swojej długości od Wrocławia przez Kobierzyce i Świdnicę do Jedliny, ale inwestycja została podzielona na dwie części. Pierwsza będzie łatwiejsza, bo dotyczy użytkowanego wciąż odcinka Wrocław – Kobierzyce – Świdnica, na którym w większej części jeżdżą jeszcze pociągi towarowe. Tu w grę wchodzi tylko podniesienie parametrów linii, żeby mogły nią kursować pociągi pasażerskie – i jej ogólna renowacja.

 Łatwo nie będzie

Gorsza sytuacja jest na odcinku Świdnica-Kraszowice – Jedlina-Zdrój (linia nr 285).  Linię tę zamknięto w 2000 roku, a po wstępnym projekcie odbudowy w 2008 roku została ona przeznaczona do likwidacji, bo uznano, że inwestycja nie będzie opłacalna. Uratowała ją decyzja samorządu województwa w 2014 roku. Urząd marszałkowski i Aglomeracja Wałbrzyska zwróciły się o dotację unijną z Regionalnego Programu Operacyjnego i otrzymały ją. W tej chwili oba odcinki mają być wyremontowane do 2020 roku, orientacyjny koszt pierwszego to około 100 mln zł, a drugiego – 88 mln zł. Trzeba pamiętać, że linia nr 285 jest bardzo zniszczona i jeszcze bez studium wykonalności można powiedzieć, że będzie wymagała ogromnych nakładów pracy. W przyszłości może ona stać się częścią planowanej wałbrzyskiej kolei aglomeracyjnej.

 
Pierwszy mały krok

Reaktywacja linii rozpoczyna się od przygotowań do przetargu, który ma wyłonić wykonawcę studium wykonalności projektu. To studium ma odpowiedzieć na pytanie, ile dana inwestycja będzie kosztować i jaki zakres prac jest konieczny, żeby po wiaduktach i torach nieużytkowanej linii mogły znów kursować pociągi pasażerskie. Oczywiście przede wszystkim z myślą o turystach, bo mieszkańców do pracy dojeżdżałoby tam zapewne niewielu, a widoki z pełnej wiaduktów i krętej trasy biegnącej doliną Bystrzycy będą na pewno niezapomniane. Wariantów renowacji jest kilka, może pojawią się nowe stacje, na przykład w Jedlinie. W skrajnym przypadku, jeśli inwestycja okaże się całkowicie nieopłacalna, może zostać wprowadzony ruch autobusowy.

Na razie zostanie wykonany opis przedmiotu zamówienia, żeby można było rozpisać ten pierwszy przetarg. Pierwszy krok został już zrobiony, a czasu niewiele – tylko 4 lata.