Najpierw przez prawie rok o wilkach było cicho, a teraz nagle się dowiadujemy, że jest ich 16 i zagryzły już prawie 200 muflonów. Na ten temat wypowiedziały się już różne autorytety, głównie myśliwi i leśnicy. My postanowiliśmy zapytać ludzi, którzy dużo przebywają w terenie i nie polują, tylko obserwują – czyli przyrodników – jak to z tymi wilkami i muflonami koło Trójgarbu jest?


Podniosły głowy, popatrzyły i pasły się dalej

Przyrodnik i fotograf Krzysztof Żarkowski zimą spędza niekiedy całe dnie między Masywem Trójgarbu a Parkiem Książańskim oraz w Górach Kamiennych fotografując – nie wilki, a muflony właśnie. Robi to co roku. Czy zauważył coś podejrzanego w zachowaniu zwierząt? Jakieś zmiany? Czy widział tropy wilków, skoro muflon jest dla wilka najłatwiejszym niestrzeżonym celem?

- Nie. Wszystkie tropy, które odnalazłem i przesłałem do weryfikacji, okazały się tropami psów. W rejonie Starych Bogaczowic biegają luzem owczarki kaukaskie, są tam psie watahy. Widywałem tam wyłącznie psy. Stare i Nowe Bogaczowice, Gostków, Struga, Chwaliszów – w tych regionach właściciele nie panują nad psami. Znalazłem tam kilka lat temu zagryzione jagnię, a przy nim matkę atakowaną przez owczarka i dwa mniejsze kundle. W zeszłym roku znalazłem też samicę muflona zagryzioną przez psy koło Głuszycy. Skonsultowałem to z tamtejszym leśniczym, to na pewno była ofiara psów, o których wiedział, że tam grasują – mówi Krzysztof Żarkowski.

Znalezione tropy wyglądające jak wilcze przyrodnik wysyła do sprawdzenia specjalistom zajmującym się zawodowo biologią zwierząt. Sam odcisk łapy to za mało, bo psy niektórych dużych ras pozostawiają bardzo podobne. Trzeba zmierzyć odstępy kroków, ponieważ wilk i pies inaczej stawiają nogi biegnąc. Wszystko, co znalazł i otrzymał odkąd wilki się u nas pojawiły, Krzysztof Żarkowski wysyłał do naukowców ze Stowarzyszenia Dla Natury "Wilk" i tylko raz zdarzyła się pozytywna weryfikacja.

- To było zdjęcie zrobione telefonem komórkowym z samochodu zwierzęciu biegnącemu tuż obok szosy w okolicach Chwaliszowa. Otrzymałem opinię, że jest to młody wilk i że tamtędy akurat przebiega trasa migracyjna wilków u podnóża Sudetów, migrują tu na zachód i wschód. Zdjęcie zostało zrobione zimą zeszłego roku i przesłane mnie. Zdjęcia to jedyny twardy dowód na występowanie tu wilka, podobnie jak fotopułapki – mówi przyrodnik. Zdjęcie z czeskiej fotopułapki:



Kolejna istotna kwestia – zachowanie muflonów. Gdyby czuły się mocno zagrożone, nie mówiąc nawet o tym, że zginęłoby 180 sztuk, w ich cozimowym zachowaniu musiałaby wystąpić jakaś anomalia. Muflony z grupy bytującej w gminie Stare Bogaczowice spędzają na ogół lato w wąwozach Czyżynki, Szczawnika i Pełcznicy, gdzie wychowują potomstwo, a zimą zbierają się w duże stada i wylegają na pola, gdzie żerują na oziminie i rzepaku. I tam teraz są. Muflony z Gór Kamiennych o tej porze roku schodzą na łąki w rejonie Rybnicy Leśnej, Sokołowska czy Grzmiącej.

- Byłem koło Grzmiącej kilka dni temu i obserwowałem duży, pasący się kierdel z odległości 10-20 metrów. Nagle do mojego samochodu podszedł jakiś mężczyzna zainteresowany tym, co ja robię i zaczął ze mną rozmawiać. Muflony podniosły głowy, przyjrzały się nam, po czym pasły się dalej. Myślę, że gdyby były regularnie atakowane przez drapieżniki, byłyby bardziej nerwowe, wyczulone na dźwięki. Byłem też w okolicach Rybnicy Leśnej, gdzie muflony podchodzą do paszy dla pasącego się tam bydła i koni, widać, że nic się tam nie dzieje - i domowe, i dzikie zwierzęta zachowują się bardzo spokojnie. Nie ma nic radykalnego w zachowaniu muflonów, wszystko jest w normie – mówi Krzysztof Żarkowski.



Bardzo chcieliby spotkać wilka

Na pewno da się powiedzieć, że muflony opuszczają masowo góry z powodu zalegającego tam głębokiego śniegu, czego w ostatnich latach nie musiały robić. Dlatego na przykład spacerują sobie po Rybnicy Leśnej. Gdyby rzeczywiście polowały na nie wilki, muflony opuściłyby łąki i pola, gdzie stanowią bardzo łatwy cel, nie potrafiąc szybko biegać. Nasze, z Parku Książańskiego, ukryłyby się w wąwozach, bo tylko uciekając po stromych skałach mogą zyskać nad wilkiem przewagę. To stado liczy około 200 osobników. Często przechodzą one przez drogę łączącą Strugę ze Starymi Bogaczowicami – i często giną tu pod kołami.

Jak mówi Krzysztof Żarkowski, jako fotograf przyrody chętnie zrobiłby zdjęcie wilka – taka okazja jednak się nie zdarzyła. Czasem spędza wiele godzin w samochodzie, wokół którego swobodnie przemieszczają się dzikie zwierzęta, ale wilk nigdy się nie pojawił, a wszystkie tropy, jakie znalazł w lasach i na polach, okazały się psimi. Podobnie było w wypadku innego przyrodnika, mieszkającego w Boguszowie Gorcach Piotra Wasiaka, członka Sudeckiego Towarzystwa Przyrodniczego.



- Wiem, że muflony o tej porze roku schodzą z gór, więc zaskoczyła mnie taka interpretacja ich zniknięcia z Masywu Trójgarbu, czego raczej nie można przypisać wilkom. Wiem, że spora liczba muflonów ginie od wałęsających się psów. Pamiętam, że kilka zim temu naliczyłem stado psów liczące sobie około 30 sztuk. Dużo chodzę po lasach, z psem na smyczy i często widuję stada luzem biegające w Masywach Chełmca i Trójgarbu, bywają agresywne, podbiegają do nas. W ciągu ostatniego roku czy dwóch widziałem je z 5-6 razy i widziałem, jak gonią sarny czy dziki. To region Lubomina, Starych Bogaczowic, psy puszczane samopas – mówi Piotr Wasiak.

Jak dodaje boguszowski przyrodnik, chodząc po lasach dużo, także nocą, nie spotkał wilków i nigdy nie znalazł na śniegu tropów, które dałyby się zweryfikować na pewno jako wilcze, choć pilnie szukał. Do tropów spostrzeganych przez myśliwych podchodzi raczej sceptycznie - jak mówi, nie wszyscy myśliwi są ekspertami, jeśli chodzi o gatunki i zachowanie zwierząt. Sam wypytał kilkadziesiąt chodzących po naszych górach osób, byli wśród nich inni przyrodnicy - i tylko dwie z nich mogły widzieć wilka, ale z dużej odległości. Czyli – wilki są u nas, bo potwierdzają to pojedyncze fakty, ale są tak, jakby ich nie było. 


Alarmu nie ma, wilki są


Zastępca nadleśniczego z nadleśnictwa Wałbrzych, Marek Nogawka, również nie wierzy w 180 zabitych muflonów i w szesnaście wilków grasujących w rejonie Trójgarbu. Po ostatnich medialnych sensacjach wypytał leśników ze swojego rejonu, czy widać więcej tropów i zagryzionej zwierzyny, i takie alarmujące dane w żaden sposób się nie potwierdziły. Jednak leśnicy dostrzegli pewne anomalie.

- Zaobserwowano muflony w rejonie Chełmca i Witkowa, gdzie wcześniej się nie pojawiały. Jednak dokładne dane będziemy mieli pod koniec marca, bo właśnie prowadzimy inwentaryzację dzikiej zwierzyny i jeśli będzie jakiś spadek liczby muflonów, na pewno to wyłapiemy. 180 sztuk nie wchodzi w grę, zauważylibyśmy przecież padlinę. Jeśli chodzi o duże watahy – do tej pory widywano tylko pojedyncze osobniki lub pary. Sami nie obserwowaliśmy wilków, obserwacje pochodzą od myśliwych, widzą je podczas nagonki lub z ambon, a leśnicy widzą tropy. Widać obecnie więcej tych tropów, mamy też przysyłane zdjęcia tropów i czasem są to ślady wilka, ale nie jest to taka ilość, nie szesnaście sztuk – mówi zastępca nadleśniczego. Zdjęcie z fotopułapki naszych leśników:



A skąd są wilki? Czy możliwe, żeby od strony Karkonoszy, czy może z Borów Dolnośląskich przemieszczały się w naszym kierunku jakieś duże grupy? Jak mówi nadleśniczy, mapa tropów wskazuje, że to raczej ta niewielka grupa rodzinna, która w 2015 roku pojawiła się w rejonie Mieroszowa i Golińska, potem miała tu raz młode, na jesieni na pewien czas zniknęła, a potem obserwowano przemieszczanie się tych wilków wzdłuż granicy, w rejonie Masywu Lesistej, Kochanowa czy Grzęd.

- Jeśli chodzi o Trójgarb, mamy informację z zeszłego roku. Były zdjęcia i filmy od myśliwych. Widzieli zwierzęta zagryzione i ślady żerowania wilków na padlinie. Nie wiadomo, ile jest tych osobników. Mogłyby się przemieszczać w stronę Strugi lub Chełmca. Po roku 2015 nie mieliśmy już obserwacji młodych. Tropy teoretycznie łatwo rozpoznać, ale są psy z odciskiem łapy podobnym do wilka. Trafiają się też mieszańce psa z wilkiem – u nas dotąd nie było, były na północy kraju – mówi zastępca nadleśniczego.

Tak wygląda hybryda hodowlana, czyli wilczak czechosłowacki:



Nieznana liczba (szczekających) wilków

Podsumowując obecną sytuację przed oficjalnym raportem: powodów do niepokoju nie mają turyści, spacerowicze, miłośnicy sportów zimowych, rowerowych i nie tylko, odwiedzający widokowe wieże. Wilk chowa się w gęstych młodnikach, nie pokazuje się nawet tym, którzy bardzo chcieliby go zobaczyć i naprawdę potrafi być niewidzialny, chyba, że wypłoszy go nagonka. A człowiekiem się nie interesuje. Podstawowa zasada to niepozostawianie żywności w lesie, żeby wilki nie skojarzyły znalezionych przysmaków z ludźmi. Powody do niepokoju mają natomiast właściciele zwierząt gospodarskich trzymanych pod gołym niebem w okolicy górskich lasów, bo nimi akurat wilk się może zainteresować - i na pewno właściciele psów, którzy mają w zwyczaju spuszczać je ze smyczy w lesie. Jeśli pies znajdzie i zaatakuje wilka, najprawdopodobniej tego nie przeżyje.

- Zakaz puszczania luzem psów w lesie jest obowiązkowy. Psy mogą atakować sarny z młodymi i je zabić, mogą zaatakować dziki i same zginąć, małe psy mogą być nawet porwane przez dużego ptaka drapieżnego. Co do stad psów wałęsających się po lasach w okolicach Wałbrzycha, jest ich teraz mniej niż kilka lat temu. I prawdopodobnie jest to wynik tego, że wilk zagryza takie szwendające się psy – podsumowuje Marek Nogawka.



I jak z tego wszystkiego wynika, wyszła nam opowieść o zdziczałych psach, a nie o wilkach – i taki może być po raz kolejny wniosek z tej historii, że to niepilnowane psy odpowiadają za sporą część szkód przypisywanych wilkom. Być może marcowy raport pokaże, że w ich liczbie i liczbie muflonów nastąpiły jakieś zmiany, ale chyba nie będą to liczby sensacyjne. Na razie sami możemy wziąć udział w zbieraniu danych, jeśli zauważymy coś podejrzanego. Naukowa strona poświęcona polskim wilkom, gdzie można przesyłać materiały do weryfikacji:
www.polskiwilk.org.pl. Na tej stronie znajdziemy między innymi historię danieli ze Zbychowa - miały one paść ofiarą rzezi dokonanej przez kilkanaście wilków, tymczasem nagranie z monitoringu pokazało, jak po kolei zabija je duży owczarek.

O wilkach pod Wałbrzychem:
MAJ 2018: WAŁBRZYCH REGION: ROZSZARPANY CIELAK. CZY TO WILKI?
grudzień 2017 - WAŁBRZYCH REGION: WILKI ZADOMOWIŁY SIĘ W NASZEJ OKOLICY
NAUKOWCY LICZĄ WILKI W POLSCE. A U NAS SĄ NIEDŹWIEDZIE?
grudzień 2016 - WAŁBRZYCH REGION / GOLIŃSK: MYŚLIWI OKO W OKO Z WILKAMI
wrzesień 2016 - WILCZA RODZINA DOBRZE SIĘ CZUJE W NASZYCH LASACH [FILM]
sierpień 2016 - TO PEWNE! WILKI ZAMIESZKAŁY W OKOLICY WAŁBRZYCHA [ZDJĘCIA]

Magdalena Sakowska
Foto: wilki - użyczone (Nadleśnictwo Wałbrzych, film z czeskiej fotopułapki), Krzysztof Żarkowski - muflony, wilczak czechosłowacki - Wikipedia, psy w lesie - ilustracyjne