Wygląda na to, że nasze miasto ma problem z dzikami. Jak się można domyśleć, dziki też mają problem z naszym miastem. Co robić w tej sytuacji, co już zostało zrobione i co może jeszcze zostać zrobione - o tym piszemy poniżej.

Dziki przy Galerii Victoria


Podczas spotkania mieszkańców dzielnicy Sobięcin z prezydentem Romanem Szełemejem zgłosili oni problemy z dzikami, dotyczące sporej części dzielnicy, między innymi okolic... Galerii Victoria. Nadmierną aktywność dzików sygnalizowali między innymi mieszkańcy ulicy Kosteckiego, ale także zarząd Rodzinnych Ogrodów Działkowych na Sobięcinie.
- Prosiliśmy już Lasy Państwowe o policzenie dzików w naszych okolicach, czy nie jest ich zbyt dużo, bo w naszej dzielnicy są ogromne ilości. Nie tylko żerują na terenach dawnych ogrodów działkowych, ale też strach chodzić do Galerii Victoria na piechotę, bo dziki też chodzą tymi ścieżkami i mogą zagrażać mieszkańcom. Sam byłem świadkiem, jak 18 dzików przebiegało przez rondo obok galerii. To problem bardzo duży i przez lata bagatelizowany – mówił przedstawiciel zarządu sobięcińskiego ROD.

 
Jak powiedzieli mieszkańcy, zgłosili już sprawę do Koła Łowieckiego „Jeleń”. Było to dwa miesiące temu i jeszcze nie dostali odpowiedzi.
- Takie sygnały mamy z każdej dzielnicy, bo w Wałbrzychu co kawałek jest pole albo las. Jak ktoś do mnie przychodzi z tym problemem, to zwracam się do biura zarządzania kryzysowego i po przejściu całej procedury uzyskuję zgodę na odstrzał, którą następnie musi potwierdzić sejmik wojewódzki. Taką zgodę otrzymałem już dwa razy. W tej chwili we względu na groźbę afrykańskiego pomoru świń jest większa przychylność ministerstwa wobec takich działań. Jest prawdą, że populacja dzików w Polsce dzięki łagodnym zimom i łatwo dostępnym dla nich uprawom rolnym czy śmietnikom bardzo się rozrosła – odpowiadał prezydent.

 
Dziki czują się w Książu jak u siebie
Urząd miasta i podległe mu spółki też miewają problemy z włochatymi kuzynami świni domowej, którzy między innymi wędrują po Parku Książańskim i buchtują, gdzie chcą.
- Wydaliśmy setki tysięcy na odbudowę ogrodów księżnej Daisy i boimy się, że którejś nocy stado dzików zniszczy je bezpowrotnie, a nie ma za to odszkodowań. Zwrócę się w tej sprawie do Koła Łowieckiego „Jeleń”, przekażę ją też straży miejskiej i policji – zapowiedział prezydent.


Co ciekawe, w niektórych działających na terenie naszego miasta towarzystwach ubezpieczeniowych pojawiły się już ubezpieczenia od dzika.
Przypomnijmy, że z powodu epidemii afrykańskiego pomoru świń na granicy Polski z Białorusią i Ukrainą ministerstwo rolnictwa zgodziło się w lutym na odstrzał 40 000 dzików. Przeciw tej decyzji protestowali ekolodzy, obawiając się, że dziki w tamtym regionie zostaną całkowicie wybite, bo na tyle jest oceniana ich populacja. Ekolodzy wątpią, czy masowe wybijanie dzików jest zawsze odpowiednio uzasadnione. (MS)

 Straż Miejska wydaje środki
Straż odbiera sygnały o dzikich zwierzętach na terenie naszego miasta ze wszystkich dzielnic. - Często odbieramy sygnały, że sarny lub dziki weszły mieszkańcom do ogrodu. Nie odmawiamy interwencji, ale nie można oczekiwać, że skutecznie zwierzynę przepłoszymy i że do ogrodu nie wróci - mówi Kazimierz Nowak, komendant Straży Miejskiej w Wałbrzychu. Płoszenie zwierząt niewiele daje dlatego, że sarny i dziki przyzwyczaiły się do ludzkiej obecności i niewiele sobie robią z gniewu działkowców, a często również z obecności strażników oraz używanego przez nich sprzętu. Przywykły. Można tylko czekać, aż się najedzą i sobie pójdą dalej.

- Zachęcamy mieszkańców do pobrania środków odstraszających dziki, które wydajemy nieodpłatnie - dodaje Nowak. Są to granulaty oraz aerozole. Granulat można wysypać w miejscu uczęszczanym przez dziki, jego zapach drażni zwierzęta i starają się go unikać. Podobnie działa aerozol, którym należy nasączyć np. ściereczkę. Wałbrzyszanie sięgają po te środki oszczędnie. W tym roku strażnicy wydawali je jedynie 36 razy osobom z Podgórza, Podzamcza, Poniatowa, Szczawienka, Białego Kamienia, Gaju i Starego Zdroju.


Ulotki, gwizdki i granulaty
Zgłoszenia mieszkańców o dzikach i wyrządzanych przez nie szkodach to wałbrzyski standard. "Inwentaryzacja" populacji dzika w naszym mieście przeprowadzona na przełomie stycznia i lutego 2013 roku wykazała obecność ok. 50-70 dzików. 50% z nich stanowiły lochy, co wskazywało na to, że liczba dzików po 2013 roku mogła znacznie wzrosnąć.

Gmina starała się poradzić z obecnością tych zwierząt w sposób "pokojowy". Od czerwca 2014 roku zakupiła 1500 kg preparatu zapachowego w proszku i 50 (50 ml) preparatu zapachowego w aerozolu i 2 l preparatu odstraszającego w płynie. Rozsypywanie i rozpylanie ich w rejonach występowania dzikich zwierząt okazało się ostatecznie nieskuteczne.

Gmina zakupiła ziarno kukurydzy dla kół łowieckich w nadziei, że dokarmianie zwierząt zatrzyma je w lasach, ale liczba dzików i lisów na terenie miasta nie zmniejszyła się. Policja i Straż Miejska rozdawała mieszkańcom ulotki informujące, jak należy się zachowywać w przypadku pojawienia dzikich zwierząt... co oczywiście problemu nie rozwiązało. Strażnicy i policjanci używali też do płoszenia zwierząt gwizdków i kołatek. Efekt był... póki zwierzęta nie przyzwyczaiły się również do niego. Wszak z obecności ludzkiej i hałasu ulicznego też się nie boją. Ostatecznie, zdecydowano się na mniej przyjazne sposoby.

Im strzelać kazano...
W latach 2012 - 16 przeprowadzono odstrzał redukcyjny dzika i lisa. Odłowiono 21 dzików i 15 lisów, co nie wpłynęło znacząco na liczebność populacji tych zwierząt na terenie miasta. W związku z tymi przesłankami prezydent Wałbrzycha zawarł porozumienie z Zarządem Okręgowym Polskiego Związku Łowieckiego i na jego bazie wydał 30 czerwca 2016 roku decyzję o kolejnym odstrzale. Zawarł  w niej zgodę na odstrzał redukcyjny 50 dzików i 50 lisów bytujących na terenie naszego miasta w rejonach Biały Kamień, Nowe Miasto, Piaskowa Góra, Podgórze, Podzamcze, Rusinowa, Stary Zdrój i Szczawienko. Odstrzał dzików mają przeprowadzić doświadczeni łowczy się i ma się on odbyć do 31 grudnia 2016, zaś lisów do 31 marca 2017.

Poza rozwiązaniem systemowym, służby miejskie dysponują też środkami doraźnymi. Jeśli patrol Straży Miejskiej lub policji stwierdzi, że zwierzęta buszujące w naszych ogrodach są agresywne... lub zaatakowały już wałbrzyszan, mogą za zgodą Powiatowego Lekarza Weterynarii podjąć decyzję o odstrzale agresywnego dzika.
Zgodnie z procedurami reagowania służb miejskich w przypadku zagrożenia w związku z pojawieniem się dzikich zwierząt na terenie Wałbrzycha oficer dyżurny policji podejmuje decyzję o uśmierceniu zwierząt, poprzez odstrzał z broni palnej i niezwłocznie kieruje we wskazany rejon patrol policji wyposażony w odpowiednią broń palną. (ELW)

Przeczytaj też: NOCĄ WAŁBRZYCH TO PRAWDZIWA MIEJSKA DŻUNGLA
WILKI ZAMIESZKAŁY W OKOLICACH WAŁBRZYCHA
WILCZA RODZINA CZUJE SIĘ DOSKONALE W NASZYCH LASACH

Magdalena Sakowska i Elżbieta Węgrzyn
fot. Elżbieta Węgrzyn