Pierwsza część Festiwalu Tajemnic w Książu upłynęła, rzecz jasna, pod znakiem "złotego pociągu", ale była mowa także o innych skarbach na Dolnym Śląsku.


Autorka książek o tajemnicach Dolnego Śląska, Joanna Lamparska, zaprosiła na swoją sesję dotyczącą skarbów dolnośląskich pałaców niemiecką arystokratkę Melittę Sallai z domu von Wietersheim-Kramsta, która urodziła się i wychowywała w pałacu w Morawie koło Strzegomia, a dziś mieszka tam i prowadzi Fundację św. Jadwigi oraz mieszkającą w Książu córkę niegdysiejszego trenera koni książąt von Pless, Doris Stempowską. Melitta Sallai podzieliła się wspomnieniem ze swego dzieciństwa. W grudniu 1944 roku przed pałac zajechały ciężarówki, żołnierze wyładowali z nich jakieś paki i wnieśli do salonu.

 

- W nocy mama kazała nam wstać, ubrać się i zejść na dół, mówiąc, że zobaczymy coś, czego możemy nie zobaczyć nigdy więcej. Zeszliśmy do salonu, a tam na podłodze leżały obrazy bez ram. Mama podnosiła je po kolei, oświetlała latarką i mówiła: „To Rubens, to van Dyck”. Nie interesowało nas to, bo byliśmy zmęczeni i bardzo zmarznięci. Zaciekawiliśmy się dopiero, kiedy mama powiedziała: „A to jest „Dama z łasiczką”. Zainteresował nas nie sam obraz, ale to, że znaliśmy łasice, bo oswojone trzymał leśniczy, jako nieprzyjemnie pachnące i gryzące zwierzęta, do których nie wolno nam się było zbliżać. I zastanawialiśmy się, dlaczego jakaś dama ma coś wspólnego ze śmierdzącym i niemiłym zwierzęciem – wspominała Melitta Sallai.

 

„Dama z łasiczką” (dziś nazywana "Damą z gronostajem") i cała kolekcja obrazów znalazła się w morawskim pałacu, ponieważ hitlerowcom, którzy wywieźli ją z Krakowa, skończyło się paliwo i musieli zrobić dłuższy postój. Günther Grundmann, konserwator zabytków na Śląsku, zapakował ją do skrzyń i uciekł z nią w głąb Niemiec. Niestety, pani Melitta nie pamiętała żadnych innych obrazów i nie może powiedzieć, czy był wśród nich słynny zaginiony „Portret młodzieńca” pędzla Rafaela.

 

Ostatnim pytaniem, jakie Joanna Lamparska zadała swoim gościom, było: „Czy wierzycie panie w „Złoty pociąg”?”

 

- Myśmy niczego nie wiedzieli o „Złotym pociągu”, jak to jest dziś tajemnicą, tak i było wtedy. Tak to było zrobione. Po prostu bym chciała, żeby został odkopany. Pierwszy raz usłyszałam o nim w latach 70-tych, że jakiś pociąg z toru kolejowego koło stacji Szczawienko został skierowany tunelem podziemnym do zamku Książ. Ale wcześniej niczego o tym nie wiedzieliśmy – mówi Doris Stempowska.

 

- Wierzę w „złoty pociąg”, mam nadzieję, że zostanie znaleziony, najlepiej teraz, kiedy wszyscy na to czekamy. Książ ma teraz tylu gości – mówiła Melitta Sallai.

 

W „złoty pociąg” wierzy na pewno Tadeusz Słowikowski, bez którego wytrwałych działań zapewne nikt nie miałby dziś pojęcia, że taka rzecz mogłaby się znajdować ukryta w nasypie koło stacji Wałbrzych Szczawienko. Pan Tadeusz uczestniczy w festiwalu prezentując wykonaną przez siebie makietę potencjalnego tunelu, nad którym w piątek ruszyły prace eksploracyjne. Makieta jest tak duża, że musiał przeciąć ją na pół, aby móc ją wywieźć z domu. Przypominał relacje świadków, które niegdyś zebrał – na przykład to, że wzdłuż torów biegła normalna droga i ludzie, którzy jeździli tamtędy furmankami, widzieli tam ogrodzenie, prowadzone pośpiesznie prace, nawet sadzenie drzew na nasypie, żeby go zamaskować.

 

- Świadkowi, który mi opowiedział o tym, że widział wagony stojące obok siebie, zawdzięczam to, że na mojej makiecie są dwa równoległe podziemne tory, a nie jeden. On sam już od dawna nie żyje – mówi Tadeusz Słowikowski.

 

Pan Tadeusz cieszy się, że prace, które on sam próbował niegdyś zacząć i nawet udało mu się zobaczyć górną obudowę wjazdu do tunelu, zostaną być może wkrótce doprowadzone do końca.

 

- To trzeba zrobić, bo cały świat już o tym wie i czeka. Ja zawsze mówiłem na ten temat prawdę, od 30 lat, moich informatorów zawsze uważałem za wiarygodnych. Tak, prace są prowadzone dokładnie w tym miejscu, gdzie powinien znajdować się pociąg. Zostałem tam zaproszony i mam zezwolenie na wejście na teren prac - mówi.

 

Jak mówi badacz wojennych tajemnic, czy tunel i pociąg istnieją, możemy się dowiedzieć bardzo szybko – jeśli prace ruszą we wtorek, to najprawdopodobniej w środę 17 sierpnia.


Przed nami drugi dzień festiwalu - dziś na panelach dyskusyjnych będzie mowa o poszukiwaniu skarbów, tzw. szczelinie jeleniogórskiej, mogiłach Żołnierzach Wyklętych, tajemnicach Świdnicy, Strzegomia i Żarowa. Pojawią się też polscy templariusze.


Tekst i foto: Magdalena Sakowska