Przypadek z ostatniej niedzieli, 10 stycznia, pokazał jak zimowe szaleństwo może być niebezpieczne...


Niedziela, 10 stycznia zapowiadała się jako spokojny czas. Strażacy z OSP Sokołowsko zajmowali się zabezpieczeniem drogi dojazdowej do schroniska Andrzejówka. - Około południa dostajemy sygnał przez radio o wypadku na stoku saneczkowym. Po przyjeździe na miejsce w czasie ok 2 minut stwierdzamy u poszkodowanego krótkotrwały zanik pamięci. Był to efekt niefortunnego zjazdu na sankach i mocnego uderzenia głową w lód na skutek upadku - wspominają druhowie z OSP Sokołowsko. Szybki przyjazd na miejsce zdarzenia w przypadku urazu głowy jest kluczowy dla późniejszego zdrowia pacjenta. Poza strażakami w zdarzeniu brała udział Grupa Sudecka GOPR i wspólnymi silami udzielaliśmy pomocy. Pacjent poszkodowany podczas zimowych zabaw trafił do szpitala.



W ostatnich dniach polskie media obiegła też informacja o tragedii, jaka rozegrała się w pierwszych dniach stycznia na stoku we włoskim ośrodku narciarskim Corno del Renon w Górnej Adydze. Polka z córką, mieszkające w regionie Emilia-Romania przez pomyłkę zjechały na sankach po bardzo niebezpiecznej trasie, oznakowanej na czarno, na której jest to zabronione. Wpadły na drzewo. Dziewczynka zginęła na miejscu, a jej 38-letnia matka odniosła bardzo ciężkie obrażenia.

Przypominamy zatem o konieczności zachowania rozsądku i ostrożności podczas zimowych zabaw.


Przypominamy:  Wałbrzych i region: stoki zamknięte, gdzie na śnieg? (FOTO)


oprac. ELW
fot. OSP Sokołowsko