Czujniki przeciwpożarowe to prawdziwe dobrodziejstwo, choć i one zmylone bywają uciążliwe. Większym zmartwieniem służb są wezwania od mieszkańców Wałbrzycha i regionu o zagrożeniu, które nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości. Na część takich wezwań jest nawet paragraf. Oto przykłady zdarzeń z jednej tylko doby.

Za wałbrzyskimi strażakami środa z wieloma interwencjami, a większość zagrożeń występujących w zgłoszeniach po weryfikacji okazała się nieprawdziwa.

- 23 września przed godz. 10 służby wezwano do budynku wielorodzinnego na ul. Niepodległości, gdzie miało dojść do pożaru na poddaszu. Na miejscu okazało się, że nie ma dymu ani ognia, a z mieszkańcem zgłaszającym porozmawiała Policja.

- Do pożaru miało też dojść około godz. 17.40 na ul. Konopnickiej w Wałbrzychu. Na miejscu okazało się, że do pożaru istotnie doszło, lecz ugasił go szybko samodzielnie.

- Wczorajszego dnia zadziałały też alarmy w siedzibie Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Wałbrzychu przy ul. Kilińskiego o godz 20.50, a także o godz. 9.25 w zamku Książ. Systemy alarmowe działają bez zarzutu, jednak na szczęście rzadko za ich alarmem kryje się konieczność gaszenia pożaru - tak było i tym razem. 

- Z zakładu Faurecia wezwano wałbrzyskich strażaków w sprawie uzasadnionej, aczkolwiek dość nietypowej. Na teren zakładu wdarła się sarna. Przeskoczyła przez ogrodzenie, w panice biegała po terenie okalających fabrykę i przy okazji odniosła kontuzję. Strażacy wypuścili zwierzę, które po wydostaniu się z terenu przemysłowego uciekło do lasu.  

- Nieprawdziwe zgłoszenie o palącym się drzewie na terenie Szczawna-Zdroju nadeszło od mieszkańca tego miasta. Zgłoszenie to nie wynikało z pomyłki, ani dobrej wiary mężczyzny. Prawdopodobnie nie był on świadomy, że takie działanie może go drogo kosztować...


Jest na to paragraf


Każdego roku strażacy w Wałbrzychu odbierają dziesiątki zgłoszeń, które okazują się alarmami fałszywymi. Przykładowo, w 2019 roku na 2321 alarmów, 1044 z nich dotyczyło pożarów, 1101 zagrożeń miejscowych i było 176 fałszywych alarmów. Od 2014 roku ich poziom nie spada poniżej setki, najwięcej ich zanotowano w 2017 - 193. Nie wszystkie alarmy fałszywe są celowym wprowadzeniem służb w błąd, są też powtarzające się fałszywe zgłoszenia zgłaszane w dobrej wierze.  Za pożar uznawane są także płomienie gazu koksowniczego przy koksowni i działalność samych Wałbrzyskich Zakładów Koksowniczych regularnie generujących dymy widoczne przy dobrej widoczności w różnych częściach Wałbrzycha i regionu.

Przypominamy, że w przypadku zgłoszeń fałszywych w dobrej wierze zgłaszającemu nie grożą konsekwencje, inaczej jest w przypadkach złośliwości i celowego wprowadzania Policji, czy PSP w błąd w celu wywołania niepotrzebnej interwencji. Przypominamy, że od 19 listopada 2017 roku obowiązują zmiany w kodeksie wykroczeń. Za umyślne i bezzasadne blokowanie linii powiadamiania ratunkowego sprawca może zostać ukarany grzywną w kwocie do 1500 złotych, karą ograniczenia wolności, a nawet karą aresztu. Taki przypadek miał miejsce przykładowo w Boguszowie-Gorcach - Policja Wałbrzych: Kłótnia kochanków mogła się źle skończyć
Można też usłyszeć zarzuty za fałszywy alarm dotyczący zagrożenia bombowego - z art. 244a kodeksu karnego. W świetle niego w więzieniu można spędzić nawet 8 lat. Wszelkie przypadki zgłaszania fałszywych informacji o podłożonych ładunkach wybuchowych są surowo karane. Każde tego rodzaju zgłoszenie powoduje zaangażowanie wielu służb, które w tym czasie nie mogą nieść pomocy osobom, które naprawdę jej potrzebują.

Zobacz też:
OPUŚCIŁ DOM W GNIEWIE, SZUKAJĄ GO SŁUŻBY

KŁÓTNIA KOCHANKÓW MOGŁA ŹLE SIĘ SKOŃCZYĆ
SŁUŻBY SZUKAŁY WYPADKU W... INNYM MIEŚCIE
BLOKUJESZ NUMER ALARMOWY? ZAPŁACISZ

Elżbieta Węgrzyn
fot. ilustracyjne