Takiego zainteresowania absolwentów nie spodziewał się ani Edward Szewczak - inicjator spontanicznego zjazdu absolwentów z okazji 70-lecia III Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Wałbrzychu, ani dyrekcja. A jako że absolwenci różowej szkoły mają dar do udanych improwizacji, wszyscy bawili się doskonale.

Wałbrzyski kamień graniczny

25 maja 2019 roku parking przed szkołą szybko zapełnił się samochodami, a ku budynkowi pojedynczo i grupami szli i... szli absolwenci. Wszyscy rozglądali się bacznie sprawdzając co zostało ze szkoły z ich czasów, a co pojawiło się nowego. Przywitani przez dyrektora Waldemara Sęczyka (od 28 lat dyrektora, 33 lata nauczyciela tej szkoły) oraz radnego Marka Dolata spacerowali korytarzami, wstępowali do pamiętanych sprzed lat klas, odszukiwali siebie i kolegów na tablach, dla których wkrótce pewnie zabraknie szkolnych korytarzy...



Potem nastąpiła krótka uroczystość oficjalna, tego nieoficjalnego zlotu. - Organizator będzie się musiał tłumaczyć z wielkości tortu... Spodziewał się około 50 osób - żartował (lub nie) dyrektor III LO. Tymczasem w sali gimnastycznej zabrakło miejsc siedzących przygotowanych dla ok. 250 osób, przy czym część absolwentów w tym czasie krążyła po szkole, a inni zadeklarowali się przyjechać dopiero na godz. 16 na integrację w Harcówce. Na szczęście na odwiedzających czekały też słodkie babeczki z nota bene różowym kremem. Nieoficjalna uroczystość przebiegała w przyjaznej atmosferze, z humorem. Spotkanie odwiedził również nasz prezydent. - Jako absolwent II Liceum dałem się wpleść w odwieczną rywalizację mojego liceum z I LO, tutaj nie muszę w tej kwestii uważać. Trzecie liceum kojarzone jest od lat z intelektualną swobodą, skłonnością do poszukiwania nowych dróg. Jego absolwenci często przejawiają zamiłowania literackie, do historii i teatru. Szkoła ta stanowi swoisty kamień graniczny naszego miasta na Sobięcinie, bliska mi bo przez lata związany byłem z tutejszą kopalnią i przychodnią. Tutaj zaczyna się też nowy-stary Wałbrzych - mówił Roman Szełemej. 



Niech żyje wolny duch

Następnie dyrektor Sęczyk przypomniał, że prezentowane na spotkaniu zdjęcia z drona są autorstwa Jakuba Żarkowskiego, syna Krzysztofa Żarkowskiego, a obydwaj są absolwentami szkoły. Uczczono też minutą ciszy zmarłych w ostatnich latach profesorów uczących w liceum w latach 60.. Dyrektor zwrócił też uwagę na to, że dzięki wspomnieniom dojrzewamy do powrotów w ważne dla nas miejsca. - Zawsze będziecie mieć tu przyjaciół, do których możecie powrócić - zapewniał Sęczyk.       



Dla absolwentów w krótkim programie wokalnym zaśpiewali uczniowie liceum i tegoroczny absolwent - Michał Staszak. Jego popisowe "Jeszcze raz Vabank", "Grande Valse Brillante", czy "Seksapil" na długo zapadną obecnym w pamięci. Następnie, skosztowano okolicznościowego tortu i babeczek. Uścisków i wspomnień nie brakowało. Podczas "wycieczek" po szkole z kolegami i koleżankami z ławki absolwenci stracili poczucie czasu i nie dali się namówić na grupowe zdjęcie. - Chyba nie do końca wierzyliśmy w moc współczesnej komunikacji, tymczasem frekwencja na tym zjeździe przewyższa spotkanie na 60-lecie, na którym były tradycyjne zaproszenia, rezerwacje i oficjalny program. Może teraz uda się podobne spotkania robić co pięć lat - mówi dyrektor III LO. Nie doceniono wolnomyślicieli i uwielbienia przez tutejszych absolwentów do wolności. Spodziewano się raczej pokolenia Facebooka, ale na korytarzach szkoły spotkaliśmy m.in. absolwentów z 1965 i 1972 roku...     



Historia pewnego spotkania

Wszystko zaczęło się przypadkowo, 11 stycznia podczas spotkania noworocznego w Starej Kopalni (pisaliśmy o nim - Wałbrzych: Przed nami niełatwe, ale stabilne i rozwojowe lata [FOTO]). Grupa obecnych tam absolwentów III LO podczas rozmowy z dyrektorem Sęczykiem zrozumiała, że ich kochane liceum obchodzić będzie 70-lecie swojego istnienia, jednak ostatnie oficjalne zjazdy w szkolnych placówkach regionu odbywały się z różnym szczęściem, a okolicznościowych uroczystości w "trójce" wówczas jeszcze nie zaplanowano. Wówczas Edward Szewczak - absolwent rocznik 1997, stwierdził że można to zrobić inaczej, nieoficjalnie i zaprosić kolegów przez media społecznościowe. Nikt nie spodziewał się dużego odzewu, jeśli już to raczej imprezy kameralnej dla Wałbrzyszan... Jakże szczęśliwie się pomylono. 


Różowa szkoła - czerstwa jubilatka

Dwupiętrowy gmach szkoły przy ul. Jordana w dzielnicy Sobięcin to bardzo charakterystyczny wałbrzyski budynek. III Liceum w Wałbrzychu znane z pięknego położenia sąsiedztwie najstarszego parku na terenie dzisiejszego Wałbrzycha otwarło się na licealistów 1 września 1949 roku, wcześniej również kształciła się tu młodzież. Gmach szkoły powstał w 1904 roku i początkowo mieściła się tu niemiecka szkoła dla dziewcząt.



Różowy kolor pojawił się na froncie w 1968 roku, dziś jest częścią wizerunku placówki. Początkowo, szkoła składała się z dwóch fragmentów. W 1953 roku połączył je łącznik, w którym mieści się sala gimnastyczna. Dzięki niej „trójka” ma unikalny kształt otwartego z jednaj strony prostokąta. Pomiędzy jego dłuższymi bokami jest obsadzony zielenią dziedziniec. Wiosną i jesienią młodzież może spędzać tu przerwy siedząc na trawniku lub na postawionych w cieniu drzew drewnianych ławeczkach. Zieleń króluje też w otoczeniu liceum, położonym na skraju Parku im. Tadeusza Kościuszki, gdzie licealiści spacerują i gdzie przez całe dekady odbywały się zajęcia WF-u. Choć park ma już za sobą lata świetności, to wciąż ma ciekawy drzewostan.

Polskie liceum działa przy ul. Jordana 4 nieprzerwanie od 1949 roku, do lat 70. łącznie ze szkołą podstawową. Tutejsza sala gimnastyczna służy również jako aula, a dzięki podwyższonej scenie jest idealna do wystawiania spektakli. Przed laty szkoła dysponowała też basenem. Basen miał ok. 50 m kw. powierzchni, a 1,5 m głębokości i znajdował się w miejscu obecnej sali chemicznej. Szkoła posiada dobrze wyposażoną bibliotekę. Była pierwszą w mieście w pełni skomputeryzowaną biblioteką, dysponuje obszernym zbiorem, zwłaszcza z przedmiotów humanistycznych.


Szkoła humanistów i wolnomyślicieli

„Trójka” przez siedem dekad wykształciła tysiące absolwentów. Ich umieszczone w tablach zdjęcia zdobią teraz ściany. To jedyna w mieście szkołą, której absolwenci w ten sposób żegnają się z nauką, od kilku lat przyjęto jeden wzorzec tabla. „Trójka” zawsze była uznawana za miejsce przyjazne. Absolwenci wspominają zwłaszcza tutejszą niepowtarzalną atmosferę, sprzyjającą nie tylko przygotowaniom do egzaminów i rozwijaniu zainteresowań, ale też zawarciu trwałych przyjaźni. Tutaj chce się wracać, a szkołę kończą całe rodziny. Za siostrami przychodzą bracia, a w ślady rodziców ich dzieci. Nie bez kozery zdarzały się okresy, że niemal połowa grona pedagogicznego to absolwenci.



Wieloletni dyrektor tej szkoły - Waldemar Sęczyk - urodził się w Nowej Rudzie, a po ukończeniu tamtejszego Liceum im. H. Sienkiewicza zaczął studia na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Wrocławskiego. W 1985 roku młody historyk ożenił się z wałbrzyszanką i rok później, jako magister zamieszkał na stałe w Wałbrzychu. Do tej szkoły sprowadził go szczęśliwy przypadek. Po pięciu latach pracy w roli nauczyciela, pan Sęczyk został dyrektorem placówki i jest nim aż po dzień dzisiejszy.


Elżbieta Węgrzyn,
absolwentka III LO (rocznik znany znajomym :)