W półfinale Suzuki 1 Ligi Górnik Trans.eu Wałbrzych rywalizuje z Sensation Kotwicą Kołobrzeg. Po pierwszych dwóch meczach serii biało-niebiescy prowadzą 2:0 i są o jedno zwycięstwo od awans do wielkiego finału rozgrywek. Dwa weekendowe mecze w Aqua Zdroju zapisały się na dobre w klubowej historii, aplikując fanom końską dawkę emocji i zwrotów akcji!

Mecz #1: Górnik Trans.eu Wałbrzych – Sensation Kotwica Kołobrzeg 80:69 (36:44)

Górnik: Jakóbczyk 15, Dymała 13, Pabian 11, Cechniak 10, Niedźwiedzki 8, Malesa 8, Ratajczak 7, Zywert 6, Durski 2, Kruszczyński 0.

Kotwica: Śmigielski 17, Nelson 14, Kurpisz 12, Pieloch 10, Długosz 7, Kowalenko 5, Itrich 4, Jakubiak 0, Wieczorek 0, Kutta 0.

W pierwszym meczu serii w Aqua Zdroju oglądaliśmy kapitalną oprawę kibiców. Podczas prezentacji na zawodników Górnika spadł deszcz serpentyn i konfetti, a po chwili trybuny przybrały biało-niebieskie barwy za sprawą wyciętych kartoników. Wałbrzyszanie weszli jednak w mecz bardzo nerwowo, pudłując spod kosza i bezskutecznie poszukując płynności w grze. Jakby tego było mało, przyjezdni w pierwszej kwarcie popisali się niebywałą, blisko 80-procentową skutecznością z gry, wygrywając pierwsze dziesięć minut 28:19. Do przerwy Kotwica prowadziła 44:36, a Hubert Pabian, sfrustrowany tym co widział na parkiecie, w drodze do szatni zdemolował dwa krzesełka.

Od początku trzeciej kwarty w obiekcie przy ul. Ratuszowej poczuliśmy klimat fazy play-off i wiążącej się z nią magii. Kibice w komplecie powstali z miejsc, głośno dopingując swoich ulubieńców. Górnicy kompletnie odwrócili losy meczu, a duża w tym zasługa Marcina Dymały. W pierwszej połowie spudłował wszystkie rzuty, ale po zmianie stron zdobył 13 „oczek”, trafiając ważne „trójki” oraz rzuty spod obręczy. Problemy gości rozpoczęły się nie tylko od momentu wrzawy na trybunach, ale także od czwartego przewinienia środkowego Szymona Długosza, które miało miejsce u progu trzeciej odsłony.  Kołobrzeżanie przegrali zbiórkę 36:47, a bardzo mało do gry wnieśli zmiennicy, autorzy ledwie 9 punktów (ławka Górnika zapewniła 25 „oczek”). „Czarodzieje z Wydm” przegrali to spotkanie, choć prowadzili przez 28 minut.





Mecz #2: Górnik Trans.eu Wałbrzych – Sensation Kotwica Kołobrzeg 101:98 (40:43)

Górnik: Dymała 25, Zywert 18 (12 zb, 9 as), Jakóbczyk 17, Pabian 15 (10 zb), Niedźwiedzki 8, Cechniak 7, Durski 7, Malesa 4, Ratajczak 0.

Kotwica: Pieloch 30, Nelson 15, Kurpisz 14 (13 zb), Śmigielski 13, Itrich 10, Długosz 9, Kowalenko 4, Jakubiak 3, Kutta 0, Wieczorek 0

MECZ DEKADY. MECZ OSTATNIEGO DWUDZIESTOLECIA. NIEPRAWDOPODOBNE WIDOWISKO. Mecz numer dwa serii z Kotwicą na długo, bardzo długo pozostanie w naszej pamięci jako definicja sportowego dreszczowca i meczu pełnego walki do upadłego, do ostatniej (dosłownie ostatniej) sekundy.

W połowie trzeciej kwarty, gdy publiczność po raz kolejny dopingowała biało-niebieskich na stojąco, goście prowadzili 60:47. Po raz kolejny Górnicy w tej serii byli w stanie powstać w kolan i odrobić straty tak, by mieć piłkę w rękach w ostatniej akcji regulaminowego czasu gry. Przy stanie 79:81 piłka w ostatniej sekundzie trafiła do Huberta Pabiana, grającego do tego momentu jedno z najsłabszych spotkań w sezonie (tylko 1 punkt do przerwy). Skrzydłowy błyskawicznie złożył się do rzutu  półdystansowego z rogu boiska i trafił równo z końcową syreną, doprowadzając do dogrywki! Hala odleciała, kibice wpadli w ekstazę, a Pabian zdjął koszulkę i pognał sprintem na drugą stronę parkietu, gdzie utonął w objęciach kolegów  drużyny.

W pierwszej części dogrywki znowu wyrównany bój. Wydawało się, że Górnicy mogą już cieszyć się z wygranej, ale drogę do kosza znalazł niesamowity rzut z ponad ośmiu metrów Remona Nelsona, dający kołobrzeżanom remis 90:90, na cztery sekundy przed końcową syreną. Piłkę w dłoniach w następnej akcji miał Krzysztof Jakóbczyk, ale po jego próbie ta wykręciła się w niemożliwy sposób z obręczy! Druga dogrywka stała się faktem!

W dogrywce numer dwa gospodarze prowadzili 100:98, gdy za trzy, na sześć sekund przed upływem czasu gry, rzut dystansowy oddawał Damian Pieloch. Swojej szansy nie wykorzystał, a faulowany na nieco ponad sekundę przed końcową syreną Pabian trafił  pierwszy rzut wolny, a drugi bardzo mądrze, celowo spudłował, by nie pozwolić rywalom na przerwę i przesunięcie piłki na środek boiska. Koniec spotkania! Euforia w wypełnionym niemal po brzegi Aqua Zdroju!

Górnik prowadzi w serii do trzech zwycięstw 2:0 i do awansu do finału potrzebuje jeszcze jednej wygranej. O nią będzie jednak niezwykle trudno, bo rywalizacja przenosi się do Kołobrzegu, gdzie wałbrzyszanie w ostatnich osiemnastu latach wygrali tylko jeden z dziewięciu meczów. Mecz nr 3 w sobotę, 7 maja. Ewentualny mecz nr 4 także nad morzem, w niedzielę, 8 maja. Konieczność rozegrania piątego starcia przeniesie zmagania z powrotem do Wałbrzycha (środa, 11 maja).