O sporcie niepełnosprawnych wielu przypomina sobie dopiero wtedy, gdy odbywa się paraolimpiada. Wcześniej i później mało kto słyszy o sukcesach sportowców choćby tych jeżdżących na wózkach. A my wbrew wszystkiemu spróbowaliśmy dokopać się do osiągnięć niepełnosprawnych. Tekst z najnowszego wydania tygodnika "WieszCo".


Nie było to łatwe zadanie. Zdecydowanie powszechniejsze jest nagłaśnianie „pierdylnastego” meczu piłkarzy lub nie wiadomo którego już z rzędu wyczynu tenisistów.

Tymczasem nie wiemy, czy wiecie, ale w 1975 roku grupa osób pod przewodnictwem Włodzimierza Utechta powołała w Wałbrzychu Międzyspółdzielniane Ognisko Sportu, Rehabilitacji, Turystyki i Wypoczynku Start Wałbrzych. Inna sprawa, że dłuższej nazwy nie dało się już chyba wymyślić. Dobrze, że ognisko powstało. Pierwszą siedzibą organizacji był budynek przy ul. Solickiej w Szczawnie-Zdroju. Od tej pory właściwie możemy mówić o zorganizowanej aktywności sportowców niepełnosprawnych w mieście i regionie. Ale to rok 1974 należy zapamiętać jako ważną datę w historii. To wtedy władze Międzynarodowej Organizacji Sportu Inwalidów (ISOD) zdecydowały, by rywalizacje osób niepełnosprawnych traktować jako sport kwalifikowany.

W ramach wałbrzyskiego Startu funkcjonowało 11 dyscyplin: siatkówka na stojąco (istnieje też siatkówka na siedząco), koszykówka na wózkach, gry zespołowe dla niewidomych (goll ball oraz piłka bramkowa) traktowane jako jedna dyscyplina, piłka nożna, lekkoatletyka, podnoszenie ciężarów, narciarstwo biegowe i zjazdowe (alpejskie), tenis stołowy, szachy, dżudo, strzelectwo, pływanie, pięciobój oraz maratony na wózkach.

Pamiętacie na pewno, jak jeszcze pod koniec poprzedniego stulecia osoby na wózkach inwalidzkich przemierzały trasę wokół osiedla Podzamcze. Pierwszy maraton na wózkach odbył się w Wałbrzychu 25 września 1983 roku, a na starcie stanęło 34 śmiałków. Zawodnicy rywalizowali na trzech dystansach: 4, 6 i 8 km. Na najdłuższym z nich zwyciężył Ryszard Fornalczyk z Koszalina, a drugi linię mety minął Tadeusz Kruszelnicki z Wałbrzycha. Dodajmy jeszcze, że dystans 6 km najszybciej pokonał wałbrzyszanin Jerzy Pilarski. Potem stopniowo wydłużano trasę zawodów, które nazwano Ogólnopolskim Maratonem Inwalidów na wózkach. Rywalizowano na 10, 15 i 30 km. W końcu zdecydowano się wytyczyć koronną trasę, czyli 42.195 m. Zawody odbywały się do połowy lat 90. i zawsze gromadziły na starcie wytrawnych maratończyków na wózkach.

Bardzo popularną w całym regionie dyscypliną była siatkówka na stojąco. Ponownie podkreślamy drugi człon nazwy z prostej przyczyny, ponieważ od 2000 roku uprawiana jest również siatkówka na siedząco. Siatkarze Startu po awansie do I ligi, w 1988 roku osiągnęli największy sukces w historii klubu. Zostali mistrzami Polski. Wcześniej w 1984 roku zdobyli brąz, a w 1989 roku zajęli drugie miejsce w MP inwalidów. Wałbrzyszanie Jerzy Kruszelnicki i Stanisław Leja przez wiele lat grali w pierwszej szóstce reprezentacji Polski tej dyscypliny sportu uczestnicząc w MŚ, a także IO. W Seulu razem z zespołem zdobyli brązowe krążki, cztery lata później podczas Paraolimpiady w Barcelonie nasi siatkarze wywalczyli srebrne medale, a w Atlancie w 1996 roku uplasowali się razem z kolegami z siatkarskiego teamu ponownie na trzeciej lokacie.

Spore sukcesy odnosili też koszykarze, którzy w 1984 roku zdobyli dla Startu Wałbrzych pierwszy medal MP, ten z najmniej cennego kruszcu. To była zapowiedź kolejnych dobrych wyników, które przyszły pod koniec następnej dekady. W latach 1998-2000 wałbrzyscy koszykarze na wózkach trzy razy z rzędu zajęli trzecie miejsce w MP, a w 1990 roku odnieśli największy sukces, zostając mistrzem kraju. Niedawno ta dyscyplina trafiła pod skrzydła Górnika i znów zaczyna się rozwijać.

Nie jesteśmy w stanie wyliczyć wszystkich medali, które zdobyli wałbrzyscy sportowcy niepełnosprawni i podać pełnej listy medalistów krajowego czempionatu, ale kilku na pewno zasługuje na wzmiankę. To Tadeusz Kruszelnicki, medalista MP w rzutach dyskiem i oszczepem oraz w pchnięciu kulą, Wiktor Korzeniowski, który medale zdobywał w LA, pływaniu i tenisie stołowym, czy Teresa Żyła i Krystyna Łaska, wielokrotne medalistki lekkoatletycznych MP w konkurencjach rzutowych. Znakomitymi zawodnikami i wielokrotnymi medalistami MP byli też: Józef Rudzki (narciarstwo alpejskie), Artur Krasucki, Adam Piątkowski i Stanisław Pałczyński (tenis stołowy), Jarosław Kwiecień (szachy). Z pewnością nie wszyscy też wiedzą, że Start Wałbrzych miał również swojego reprezentanta podczas trzech Zimowych Igrzysk Olimpijskich. To Janusz Hojka, który startował w slalomie narciarskim w Albertville, Lillehammer oraz Nagano.

W sierpniu 1997 roku z inicjatywy Eugeniusza Skarupy powołano do życia nowy organizm – Klub Sportowy Niepełnosprawnych Start Wałbrzych. Zresztą za sprawą Skarupy w 1980 roku podczas paraolimpiady w holenderskim Arnhem byliśmy świadkami jednego z ważniejszych wydarzeń w dziejach sportu niepełnosprawnych z Wałbrzycha. Nasz reprezentant zdobył srebrny medal w wyciskaniu sztangi na ławeczce, osiągając bardzo dobry wynik 152,5 kg przy masie ciała 49,7 kg. Został wicemistrzem olimpijskim. W 1978 roku w tej samej dyscyplinie sportu Eugeniusz Skarupa zajął trzecie miejsce w ME w Paryżu oraz drugie w MŚ w Anglii.

Na koniec przypomnijmy o wyjątkowym człowieku, Henryku Fortońskim, który po 2000 roku stał się chyba najbardziej popularnym sportowcem niepełnosprawnym z Wałbrzycha. Przy pomocy jednego z banków zaczął na rowerze przemierzać Polskę i Europę. Pierwszym jego wyczynem było objechanie dookoła Polski. Fortoński przejechał dokładnie 3485 km. W 2003 roku niepełnosprawny wałbrzyszanin, który stracił w kopalni nogę i musiał nauczyć się żyć z protezą, wyruszył w Europę. Pokonał trasę od Niemiec, poprzez Holandię, Francję, Hiszpanię, aż do Portugalii w jedną stronę. Wracając do Polski przejechał przez Włochy, Słowenię, Austrię i Czechy. Łącznie w ciągu dwóch miesięcy blisko 9 tys. km. Potem były wyjazdy do Watykanu, Aten gdzie odbywały się igrzyska olimpijskie, podjęcie wyprawy do Norwegii, na najdalej wysunięty punkt na północ Europy, Stambułu i Gibraltaru. Jak wyliczył wałbrzyski bohater, podczas swoich wypraw przejechał łącznie prawie 30 tys. km.


Tomasz Piasecki



Fot. użyczone (Archiwum Henryka Fortońskiego) - Maraton Pokoju na wózkach (1987 rok). Uczestnicy przygotowują się do startu przed nieistniejącym już Stadionem Dziesięciolecia, a wśród nich także wałbrzyszanie.



Artykuł ukazał się na łamach tygodnika "WieszCo" - pełny numer tygodnika do pobrania w formacie pdf na stronie www.wieszco.pl