Przypominamy 10 najbardziej emocjonujących domowych meczów koszykarzy Górnika w ostatnich 15 latach.

Ranking najbardziej emocjonujących starć biało-niebieskich w latach 2004-2019 jest subiektywny. Nie są to najlepsze mecze wałbrzyszan, ale te, które najbardziej zapadły mi w pamięć. Większość, ale nie wszystkie kończyły się happy endem. Okazuje się, że w ciągu tego okresu emocjonujących meczów było bardzo dużo i nie wszystkie mogły się tu zmieścić. Myślę tu zwłaszcza o potyczkach z ostatniego sezonu, ale także o tych, które mógł z pamięci wymazać upływający czas.

Wyróżnienie:  v. Sokół Łańcut 76:75 (1. liga, luty 2005)

Do OSiR-u przyjechał lider tabeli, a wraz z nim telewizja, TVP3 Wrocław, która zdecydowała się na transmisję spotkania. Wałbrzyscy kibice stanęli na wysokości zadania. Głośny doping okraszono kartoniadą i ponad setką serpentyn, które spadły na zawodników podczas prezentacji. Trener Andrzej Adamek, a także Andrzej Neumayer i Marcin Kałowski otrzymali przed meczem od fanów, w ramach prezentu urodzinowego, ręczniki z wyhaftowanym herbem klubu. To jednak nie oni byli bohaterami tego widowiska, a Rafał Glapiński, który trafiał ważne rzuty wolne w końcówce (10/10 w meczu!). Rywalom nie pomógł nieprawdopodobnie trudny, ale celny rzut Jerzego Koszuty, na którym w pomeczowym wywiadzie dla telewizji rozpływał się trener Adamek. 

10. v. Siarka Tarnobrzeg 73:72 (1. liga, październik 2005)

Początek drugiego sezonu Górnika po awansie z 2. ligi. Nasi ponownie byli pierwszoligowym średniakiem, który każde zwycięstwo musiał wyrywać. Skład znowu oparto na wychowankach lub graczach z regionu, do których dołączyła wąska grupa przyjezdnych. Jednym z nich był wspomniany wyżej Marcin Kałowski. Rzucający grał wcześniej głównie w rezerwach Stali Ostrów, a także epizody w tym klubie w ekstraklasie. Do Wałbrzycha sprowadzono go w trakcie poprzedniego sezonu, ale to właśnie jego celna „trójka” w meczu z Siarką, na pięć sekund przed końcem spotkania, zapewniła cenną wygraną. Kałowski wyprowadził wtedy gospodarzy na prowadzenie, którego ci nie oddali. W całym meczu zdobył 21 punktów, trafiając zza łuku pięć razy. U rywali 11 „oczek” zanotował „uwielbiany” pod Chełmcem Daniel Wall.

9. v. Śląsk II Wrocław 84:87 po dogr. (3. liga, październik 2012)

Nasi połączyli się z KK Prometem Wałbrzych by odbudować basket w mieście. Już na początku sezonu w wypchanym niemal po brzegi OSiRze podejmowali rezerwy Śląska. Już w pierwszej kwarcie aż cztery przewinienia miał na koncie Sławomir Buczyniak. W końcówce meczu dwa razy w kluczowych momentach piłki nie złapał grający solidne zawody MaciejŁabiak. Do dogrywki doprowadził Maciej Fedoruk, trafiając spod kosza na osiem sekund przed końcem. Najlepszy po stronie Górnika był - jak na kapitana przystało - Adrian Stochmiałek, który jednak z powodu pięciu przewinień nie zagrał już w dogrywce. Na kilka sekund przed jej zakończeniem przegrywaliśmy jednym punktem i mieliśmy szansę na zwycięstwo, ale piłki pod koszem nie chwycił tym razem DanielIwański. 19 punktów zdobył dla biało-niebieskich Łabiak, a 18 dla rywali Paweł Bochenkiewicz, kilka lat później gracz Górnika.

8.  v. Asseco II Prokom Gdynia 77:76 (1. liga, luty 2010)

Pierwszoligowy Górnik po spadku z ekstraklasy potrzebował zwycięstw. Na trzy minuty i czterdzieści sekund przed końcem spotkania  goście prowadzili aż 74:64. Od tego momentu jednak przebudzili się wałbrzyszanie. Sygnałem do odrabiania strat były trzy punkty Sławomira Buczyniaka. Zmniejszenie przewagi gości do pięciu oczek podziałało tak mobilizująco na miejscowych, że wymusili stratę na gościach, a kontratak kolejnym rzutem z dystansu zakończył ponownie Buczyniak. Na niespełna dwie minuty przed upływem czasu gry Asseco zdobyło ostatnie punkty w meczu. Potem do kosza trafiali już tylko gospodarze. Na półtorej minuty przed końcem za trzy nie pomylił się Marcin Wróbel i strata Górnika wynosiła tylko jedno „oczko”. Po chwili nasz skrzydłowy mógł wyprowadzić swój zespół na prowadzenie, ale nie trafił żadnego z dwóch osobistych (podobnie jak w meczu z Miastem Szkła Krosno w sobotę). Gdy do zakończenia spotkania pozostawało dwadzieścia sekund, na tablicy widniał wynik 76:75 dla gości. Piłkę miał Buczyniak i gdy można było się spodziewać, że Górnik będzie szukał rzutu w ostatnich sekundach, to rozgrywający wałbrzyszan bardzo szybko rozegrał akcję, wchodząc pod kosz i odgrywając do Łukasza Grzywy, a ten popisał się wsadem. Do końca pozostało 18 sekund, ale Grzegorz Mordzak zgubił piłkę. 23 punkty dla Górnika zdobył Marcin Sterenga, 12 Grzywa, 11 Buczyniak, 10 Wróbel i 9 Jakóbczyk. W Asseco wyróżnił się znany z występów w Śląsku Wrocław Mirosław Łopatka, autor 22 „oczek”.

7. v. Żubry Białystok 82:73 po dogr. (1. liga, luty 2010)

Mecz z Asseco był trzecią wygraną z rzędu, ale Górnik w tamtym okresie miał ogromne kłopoty finansowe i zalegał zawodnikom z wypłatami. Przed starciem z Żubrami w kuluarach mówiło się, że koszykarze wychodzą na parkiet wyłącznie dla kibiców. Wałbrzyszanie po raz kolejny wygrali przegrany mecz. Na półtorej minuty przed końcem regulaminowego czasu białostoczanie prowadziły 69:62. Za trzy trafił Buczyniak, dwa punkty po chwili dodał Marcin Wróbel (w sumie 10 pkt i 12 zb) i Żubrom zostały tylko dwa oczka przewagi (69:67). W ciągu ostatnich czterech i pół minuty czwartej kwarty goście nie trafili ani razu do kosza. „Rzuciliśmy na szalę wszystkie nasze siły, każdy dał z siebie wszystko w obronie. Ta nasza agresywna obrona spowodowała, że zniwelowaliśmy stratę, a Żubrom odechciało się już w pewnym momencie grać przeciwko takiej twardej obronie. To był chyba klucz do zwycięstwa – skomentował ten fragment spotkania dla portalu PZKosz-a Krzysztof Jakóbczyk, zdobywca 19 punktów. Po kolejnej wybronionej akcji białostoczan rzutem z dystansu do remisu doprowadził właśnie Jakóbczyk. Piłkę i osiem ostatnich sekund na akcję mieli goście. Krzysztof Jankowiak przekozłował całe boisko, ale pod koszem zablokowany został przez rozgrywającego swój najlepszy mecz w sezonie Adriana Stochmiałka. Następnie piłkę miał Jakóbczyk, jednak jego próba była nieudana i do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. W niej dominowali już gospodarze.

6. v. AZS Politechnika Warszawska 101:100 (1. liga, styczeń 2010)

Na 18 sekund przed końcem meczu przegrywaliśmy różnicą czterech punktów, ale za trzy trafił Marcin Sterenga, niwelując stratę do 99:100. Potem goście lekkomyślnie wprowadzali piłkę do gry przez cały parkiet, przechwyt zaliczył Marcin Wróbel, podał do Jakóbczyka i ten, na 0,7 sekundy do końcowej syreny, trafił z półdystansu za dwa, wyprowadzając naszych na prowadzenie.

„Nie myślałem o tym, że to decydujący rzut. To była po prostu kolejna akcja, trzeba było rzucić więc rzuciłem. Widziałem nadbiegającego obrońcę tak więc posłałem tę piłkę troszeczkę wyżej niż zwykle. Bardzo szczęśliwie to wpadło. Nie ukrywam, że nie wierzyłem, że to wpadnie. Ale jak widziałem, że piłka jest w koszu to ogarnęło mnie uczucie euforii” – powiedział po meczu dla strony PZKosz Jakóbczyk. Nasz rzucający zapisał na swoim koncie 24 punkty, a kapitalne zawody rozegrał Sterenga (39 pkt, 7x3, 7 zb., eval 39). Dla Politechniki 30 punktów dodał Michał Jankowski, obecnie gracz GKS-u Tychy, które niedługo zobaczymy w Aqua Zdroju. W barwach Politechniki 17 „oczek” zaliczył wtedy 17-letni Mateusz Ponitka, a 7 Marek Popiołek, dyrektor reprezentacji Polski podczas niedawnych MŚ w Chinach. W kadrze warszawskiej ekipy byli także znani z gry w biało-czerwonych trykotach Krzysztof Sulima i Michał Michalak.



5. v. Syntex Księżak Łowicz 77:65 (2. liga, maj 2018)

Półfinał play-off o awans do 1. ligi. Decydujący trzeci mecz serii, który wyłonił nowego pierwszoligowca. Po dramatycznej porażce w Łowiczu i przepychankach na hali pomiędzy kibicami obu stron, przyszłość Górnika jako organizacji wisiała przez moment na włosku. Na szczęście biało-niebiescy w środowym starciu byli wyraźnie lepsi i to oni cieszyli się z awansu (Księżak później wygrał rywalizację o 3. miejsce i też uzyskał promocję). „Z piekła do nieba w jeden mecz” – tak zapamiętamy tamten czas. Aż pięciu biało-niebieskich zakończyło spotkanie z dwucyfrową zdobyczą punktową, dodatkowo udało się spowolnić lidera gości, Karola Dębskiego. Po końcowej syrenie wybuchły radość i szampany, a kibice podrzucali do góry trenera Radomskiego. Później koszykarze wyszli do fanów przed Halę Wałbrzyskich Mistrzów i świętowali z nimi awans w strugach deszczu. Ciemność z kolei rozświetliły race.

4.  v. KK Promet Wałbrzych 76:81 (3. liga, marzec 2012)

Derbowa bitwa o Wałbrzych. Grający wychowankami, odradzający się ze zgliszczy Górnik kontra celujące w awans, oparte na weteranach KK Wałbrzych. Do hali przy pl. Teatralnym zawitały tłumy, jakich ten obiekt nie widział od końca lat 80. Serpentyny, confetti i bardzo głośny doping były pamiętane jeszcze długo, a zwycięstwo zostało wydarte w końcówce. W ostatnich dwóch minutach Mateusz Myślak trafił tylko raz na sześć prób z linii rzutów wolnych. Biało-Niebieska młodzież nie potrafiła jednak wykorzystać tego faktu, przegrywając po zaciętej walce. Po 15 punktów dla Górnika zanotowali Kacper Wieczorek i Paweł Maryniak, a 24 dla KK Daniel Iwański, prowokowany w trakcie meczu przez fanów biało-niebieskich. 8 punktów dodał od siebie Bartłomiej Ratajczak, wtedy w zespole prowadzonym przez duet Smaglińska-Młynarski.

3. v. Miasto Szkła Krosno 86:80 po 2 dogr. (listopad 2019, 1. liga)

Wciąż pamiętamy szczegóły tego niedawnego starcia. Po latach na pewno będziemy wspominać tłoczące się  w przejściu od początku czwartej kwarty koszykarki reprezentantki Polski, które musiały długo, bo aż przez całą kwartę i dwie dogrywki, czekać aż zwolni im się parkiet na trening. Mniej cierpliwi byli kibice, którzy przedwcześnie opuścili halę, nie wierząc, że Górnik odwróci swoje beznadziejne położenie. Cóż, BARDZO się mylili.

2. v. PGE Turów Zgorzelec 77:75 (październik 2007, Dominet Bank Ekstraliga)

Pierwszy po dwunastu latach mecz Górnika w ekstraklasie. Do Świebodzic zawitał wicemistrz Polski z gwiazdami ligi, Davidem Loganem i Thomasem Kelatim. Po trzech kwartach goście prowadzili dwunastoma punktami i wydawało się, że nic złego im nie grozi. Ostatnia odsłona to jednak niesamowita pogoń Górnika i ostatecznie wielkie zwycięstwo w meczu transmitowanym w ogólnopolskiej telewizji. 21 punktów i 10 zbiórek zanotował Łukasz Wichniarz, robiąc sobie świetny prezent na 25. urodziny. 23 dołożył latający nad obręczami Amerykanin Kris Clarkson.  Głośny doping i jeszcze bardziej nieprawdopodobne zwycięstwo zgrai Radosława Czerniaka.

1. v. Sportino Inowrocław 88:74 (1. liga., kwiecień 2007)

By opisany wyżej mecz mógł w ogóle mieć miejsce, nasi musieli zanotować awans. Jak to w Wałbrzychu, nie obyło się bez dramaturgii. Dwa wcześniejsze sezony Górnik zakończył poza play-off, ale letnie wzmocnienia miały sprawić, że będzie wreszcie inaczej. Nowy szkoleniowiec, Radosław Czerniak zbudował świetny zespół, który po rundzie zasadniczej zajął 2. miejsce. W półfinale play-off, serię ze Sportino do trzech wygranych zaczął jednak fatalnie, bo od dwóch domowych porażek. Losy serii odwracał wygranymi po dramatycznych pojedynkach w Inowrocławiu, a serię domknął w pękającym w szwach OSIRze. Morze serpentyn przed spotkaniem, szalona radość po końcowej syrenie i fajerwerki w centrum miasta – żaden inny mecz nie dostarczył fanom tylu emocji, choć Górnik kontrolował go właściwie od początku. Co ciekawe, w barwach gości grali wspomniany wyżej Wichniarz, a także Krzysztof Szubarga – dwa lata później już pierwszy rozgrywający reprezentacji Polski na Eurobaskecie w naszym kraju.