1. liga: W trzecim meczu I rundy play-off Górnik Trans.eu Wałbrzych pokonał FutureNet Śląska 100:91 i w serii do trzech zwycięstw przegrywa już tylko 1:2. Mecz nr 4 już w niedzielę, 14 kwietnia o godz. 17 w Aqua Zdroju.

W sobotnie popołudnie Górnik stanął nad krawędzią. Porażka w domowym starciu z faworyzowanym Śląskiem równałaby się z końcem sezonu dla biało-niebieskich. Beniaminek z Wałbrzycha przegrał dwukrotnie we Wrocławiu, ale wykonał swój przedsezonowy plan, nie tylko utrzymując się w lidze, ale nawet  awansując do play-off. W sobotnie popołudnie okazało się jednak, że biało-niebiescy nie są gotowi pożegnać się z kibicami. Licznie zgromadzonym w Aqua Zdroju fanom zaserwowali pierwszorzędne danie. Fani nie są jednak syci, po dokładkę przyjdą w niedzielę, 14 kwietnia o godz. 17.

Pierwsze minuty meczu nr 3 bardzo przypominały te z Hali AWF. Górnik walczył, ale to Śląsk szybko odskoczył na 4:16. Gospodarze potrafili się jednak pozbierać dzięki cierpliwej grze w ataku i dobrej selekcji rzutowej (50% z gry do przerwy). Pomimo tego po dwudziestu minutach minimalnie prowadził WKS, trzeci mecz z rzędu za sprawą Krzysztofa Jakóbczyka. Wychowanek Śląska gasił rozgrzane górnicze głowy kolejnymi godnymi podziwu rzutami. 32-latek do szatni schodził z dorobkiem 14 punktów (6/7 z gry). Po wałbrzyskiej stronie ponownie nie zawodził Piotr Niedźwiedzki, na tym etapie spotkania już z double-double (12 pkt, 10 zb). Problemy miał za to Bartłomiej Ratajczak, mający na koncie więcej fauli (4) niż punktów (2).

Świetny Jakóbczyk, bardzo dobry Niedźwiedzki, minimalne prowadzenie Śląska – mecz nr 3 był do przerwy niemal kopią starcia nr 2. Trzecia kwarta przyniosła jednak przetasowanie, otworzyła w tej rywalizacji nowy rozdział.  Przy stanie 58:53 zbiórkę w ataku wyszarpał Ratajczak i z szalenie trudnej pozycji pod koszem podwyższył prowadzenie na 60:53. Ofiarność biało-niebieskich w ataku odpowiadała tej w obronie. Wrocławianie mieli olbrzymie kłopoty z defensywą Górnika pod koszem. Koszmarne popołudnie pod Chełmcem zanotował MVP sezonu zasadniczego, Aleksander Dziewa, który aż trzykrotnie został pod obręczą zablokowany przez Niedźwiedzkiego. Środkowy Górnika przed meczem odebrał statuetkę za wybór do najlepszej piątki sezonu zasadniczego, ale w serii play-off to on, a nie Dziewa wyglądał na MVP. 21-letni wysoki Śląska notuje w sezonie śr. ponad 20 pkt, ale to właśnie z wałbrzyszanami ma największe kłopoty: dwa z trzech najgorszych występów punktowych w całym sezonie zaliczył w starciach z Górnikiem. W pierwszym meczu play-off był w cieniu Jakóbczyka, zdobył 5 punktów, w meczu nr 3 zanotował tylko 6 „oczek” (1/8 gry). Od MVP całej ligi trzeba wymagać zdecydowanie więcej, zwłaszcza w najważniejszych momentach sezonu, gdy drużyna go najbardziej potrzebuje.


Aleksander Dziewa nie zaliczy meczu nr 3 do udanych

Śląsk nie mógł liczyć na punkty Dziewy spod kosza, a na obwodzie zaciął się Jakóbczyk, który spudłował oba rzuty oddane po zmianie stron. W szeregach Górnika odważne i skuteczne wejścia pod kosz notował Damian Durski, a zegar cofnął Rafał Glapiński. Kapitan biało-niebieskich ma za sobą mizerne mecze we Wrocławiu, ale w Wałbrzychu przypomniał o sobie kilkoma wysokiej klasy asystami, włączając się także w zdobycze punktowe. Po 30 minutach Górnik prowadził 73:60.

Koncert gry ekipy Marcina Radomskiego trwał w najlepsze na początku ostatniej odsłony. Niedźwiedzki wciąż wymierzał wyrok na Dziewie, trafiając zza łuku na 76:60 pomimo jego asysty, co doprowadziło gracza gości do spuszczenia głowy w geście zrezygnowania. Po „trójce” Ratajczaka nasi prowadzili już 83:61, a publiczność coraz głośniej oklaskiwała swoich ulubieńców. Wynik był już rozstrzygnięty, w ostatnich minutach szanse dostali zmiennicy.  


Damian Durski i Kuba Musiał znają się jak łyse konie. Rywalizują ze sobą od lat, zaczynając jeszcze w grupach młodzieżowych. Tak jak choćby w 2015 roku, w finałach Mistrzostw Polski Juniorów, gdy Górnik Durskiego nie dał rady Śląskowi Musiała. W meczu nr 3 play-off obaj odegrali ważne role w swoich zespołach, ale po spotkaniu cieszył się już tylko Durski

„Górnicy” trafili aż 63% rzutów za 2 oraz 50% prób za 3 (10/20). Pod względem skuteczności z dystansu był to ich drugi najlepszy mecz w sezonie (lepiej rzucali jedynie w domowym starciu z osłabionym AGH Kraków). Po raz pierwszy w rozgrywkach wałbrzyszanie dobili do granicy 100 zdobytych punktów. Najbliżej tego wyczynu byli w listopadzie w Siedlcach, gdzie uzyskali 95 „oczek”. Sobotni wynik, jak na drugą najgorszą ofensywę 1. ligi sezonu zasadniczego, musi robić wrażenie!

W Wałbrzyskim Kotle atmosfera była wyjątkowo gorąca

(8) Górnik Trans.eu Wałbrych – (1) FutureNet Śląsk Wrocław 100:91 (21:27, 21:18, 31:15, 27:31)

Górnik:  Niedźwiedzki 23 (14 zb, 4x3), Durski 16, Ratajczak 15. Wróbel 11, Kruszczyński 10, Glapiński 9, Spała 8, Małecki 8,  Krzywdziński 0, Jeziorowski 0.

Śląsk: Musiał 15, Jakóbczyk 15, Kulon 14, Żeleźniak 11, Michałek 9, Bożenko 8, Dziewa 6, Skibniewski 5, Leńczuk 5, Tomczak 3, Sasik 0, Zagórski 0.

Mecz 1: Śląsk-Górnik 94:72

Mecz 2: Śląsk – Górnik 94:85

Mecz 3: Górnik – Śląsk 100:91

Stan serii (do  3 zwycięstw): 2:1 dla Śląska  

Mecz nr 4: Niedziela, 14 kwietnia, godz. 17, Aqua Zdrój (bilety w kasie przed meczem oraz online na www.bilety24.pl)