1. liga: W czwartym meczu play-off Górnik Trans.eu Wałbrzych uległ FutureNet Śląskowi Wrocław 65:86 i zakończył sezon 2018/19. Wrocławianie wygrali serię 3:1 i w półfinale zmierzą się z Czarnymi Słupsk.

Równo dwie dekady temu trener Jeff Van Gundy wprowadził New York Knicks do finałów NBA, choć mało brakowało, a jego zespół, ósmy po sezonie regularnym, w ogóle nie zagrałby w play-off. Po latach podsumował słynny marsz do finałów  z 1999 roku dla amerykańskiego portalu „The Ringer”:

„To na pewno wymaga nietypowych okoliczności. Przecież zwykle nie ma przypadku w tym, że wchodzisz do play-off z ósmego miejsca”

W sobotę Górnik, ósmy po sezonie zasadniczym 1. ligi, postawił się faworyzowanemu Śląskowi. Wszedł na wyżyny w trzeciej kwarcie, a w czwartej kontrolował wynik, odnosząc imponujące zwycięstwo. W meczu numer cztery wróciły słabości, naszym zabrakło nieco sił, skuteczności i zwykłej jakości by ponownie posłać Śląska na deski. Jeff miał rację, raczej nikt nie wchodzi do play-off z ósmego miejsca przez przypadek.

Po dwudziestu minutach wydawało się jednak, że biało-niebiescy będą w stanie ponownie rzucić Śląskowi rękawicę. Mecz był niezwykle wyrównany, Górnik przegrywał  tylko 37:41. Do szatni obie strony schodziły z niewiele ponad 30% skutecznością z gry. Na tym etapie po trzy przewinienia na koncie mieli Piotr Niedźwiedzki oraz Bartłomiej Ratajczak, którzy byli z 10 punktami na koncie byli najlepszymi strzelcami gospodarzy. Jeszcze gorzej prezentowało się położenie Marcina Wróbla, faulującego cztery razy. Po stronie gości 12 „oczek” miał Aleksander Dziewa, zabójczo skuteczny z linii rzutów wolnych, ale wciąż nie wyglądający na MVP całych  rozgrywek.

W trzeciej kwarcie Śląsk wrócił do gry, która przyniosła mu dwa zwycięstwa u siebie, czyli do skutecznej egzekucji z dystansu.  Po trafieniu za trzy Kuby Musiała było 44:52, a gdy z rogu przymierzył Dziewa, przewaga drużyny Radosława Hyżego wzrosła do 44:58. Do zdobywania punktów po stronie gości włączyli się także doświadczeni Norbert Kulon i Robert Skibniewski, którym w kluczowych momentach nie drżały ręce. W wałbrzyskich szeregach w tej części gry zabrakło punktów Ratajczaka, ale także Huberta Kruszczyńskiego i Grzegorza Małeckiego, czyli drugiego i trzeciego najlepszego strzelca zespołu w przeciągu całego sezonu.

Kłopoty Górnika powiększyły się na dobre u progu czwartej kwarty, gdy piąte przewinienie popełnił Niedźwiedzki (pry wyniku 51:64). Po „trójkach”  Kulona biało-niebiescy przegrywali 53:73 i później już 60:84 (w całym meczu goście trafili 13 razy zza linii 6,75 m). Wyrwanie sobotniego meczu kosztowało wałbrzyszan mnóstwo sił, a najlepiej o tym wiedzą grający w niedzielę z urazami Rafał Glapiński i Krzysztof Spała.

Dużo w serii Górnika ze Śląskiem mówiło się o rywalizacji Niedźwiedzkiego z Dziewą, ale nieco na drugim planie bardzo dobre mecze zanotował 20-letni wychowanek Śląska, wspomniany wyżej Kuba Musiał. W czterech spotkaniach serii zaliczał śr. 17 punktów, trafił 22 z 25 rzutów wolnych, 10 prób zza łuku, w tym w ważnych momentach meczu.

Co ciekawe, Śląsk wygrał ligowy mecz na terenie Górnika po raz pierwszy od 27 lat! Ostatni raz wrocławianie byli lepsi w sezonie 1992/93 w ekstraklasie, gdy najlepszym strzelcem wałbrzyszan był bułgarski skrzydłowy Rosen Murarow:

(8) Górnik Trans.eu Wałbrzych – (1) FutureNet Śląsk Wrocław 65:86 (18:20, 19:21, 14:23, 14:22)

Górnik: Niedźwiedzki 13 (5 fauli), Wróbel 13, Ratajczak 12, Durski 8, Spała 5, Glapiński 5, Krzywdziński 5, Kruszczyński 2, Małecki 2, Der 0, Kłyż 0, Jeziorowski 0.

Śląsk: Musiał 19, Dziewa 19, Kulon 19, Skibniewski 15, Leńczuk 8, Zagórski 3, Tomczak 2, Michałek 1, Sasik 0, Bożenko 0.

Górnik Trans.eu Wałbrzych zakończył sezon 2018/19, który może zaliczyć do zdecydowanie udanych. Jako jedyny z trzech beniaminków nie tylko zachował ligowy byt, ale i awansował do play-off. Przed sezonem mało kto się spodziewał, że biało-niebiescy unikną walki o utrzymanie. W przekroju całego sezonu ani przez moment nie znajdowali się na dnie ligowej tabeli, flirtując z najlepszą ósemką. Bardzo dużo jakości grającemu niemal niezmienionym w stosunku do 2. ligi składem Górnikowi dał powrót Piotra Niedźwiedzkiegp. Po końcowej syrenie meczu numer 4 wałbrzyscy kibice gorącymi brawami podziękowali swoim ulubieńcom za pełne emocji rozgrywki. Zawodnicy nie byli dłużni, kierując w stronę fanów głośne „Dziękujemy!”