Górnik Trans.eu Wałbrzych rozpoczął finał Suzuki 1 Ligi od druzgocącej wyjazdowej porażki z Rawlplug Sokołem Łańcut. W drugim meczu na Podkarpaciu zaprezentował jednak kapitalną wolę walki, zwyciężając i wyrównując serię. Następne dwa mecze odbędą się w Aqua Zdroju. Wygrane w obu spotkaniach zapewnią biało-niebieskim awans do ekstraklasy!

Mecz #1: Rawlplug Sokół Łańcut – Górnik Trans.eu Wałbrzych 114:77

Górnik: Pabian 26, Niedźwiedzki 11, Cechniak 7, Zywert 6, Malesa 6, Jakóbczyk 6, Dymała 5, Ratajczak 4, Durski 3, Kruszczyński 3, Jeziorowski 0.

Sokół: Struski 21 (11 zb), Pisarczyk 20, Szczypiński 18, Wrona 14, Nowakowski 9 (9 as), Czerwonka 8, Bręk 8, Lis 4, Kulikowski 2, Barciński 1, Formella 0.

„Faworytem finałowej rywalizacji jest Sokół. Łańcucianie wygrali rundę zasadniczą i mimo chwilowych problemów potwierdzili swoją moc w fazie play-off. Gdyby ktoś powiedział mi w styczniu, że będziemy w finale, nie uwierzyłbym” – to słowa trenera Górnika, Łukasza Grudniewskiego przed pierwszym meczem finału.

Premierowe spotkanie finału Suzuki 1 Ligi potwierdziły słowa szkoleniowca biało-niebieskich. Do szatni Górnicy schodzili z deficytem sześciu „oczek” (38:44), co wynikało głównie z dobrej skuteczności miejscowych z dystansu (osiem celnych prób za trzy). Zapaść Górników rozpoczęła się na początku trzeciej odsłony, gdy stracili aż dwanaście punktów w dwie minuty, odpowiadając jedynie „trójką” Huberta Pabiana, najjaśniejszej postaci po wałbrzyskiej stronie. W tamtym momencie spotkania Sokół prowadził już 56:41 i tylko powiększał przewagę. Górnik był na parkiecie wolniejszy, pozwalał rywalom na korzystanie ze swoich atutów, czyli grę z kontry i oddawanie rzutów z dystansu z dogodnych  pozycji. Defensywa wałbrzyszan w drugiej połowie nie istniała, co miało odzwierciedlenie w wyniku. Łańcucianie trafili aż 58 proc. rzutów z gry i 16 prób  zza łuku (na 30 oddanych). „Widać było po nas trud półfinałowej rywalizacji z Sensation Kotwicą Kołobrzeg plus długą podróż. Ten zespół ma jednak swój charakter. W niedzielę jest kolejny mecz, w którym możemy napisać kolejny rozdział (…) W trzeciej kwarcie dobiła nas zarówno skuteczność Rawlplug Sokoła, jak też wyszło zmęczenie meczami półfinałowymi. Gospodarze trafiali od samego początku, zaczynając zawody z dużym animuszem. Natomiast my po dwóch minutach trzeciej kwarty padliśmy fizycznie” – podsumował spotkanie trener Grudniewski.




Mecz #2: Rawlplug Sokół Łańcut – Górnik Trans.eu Wałbrzych 78:88

Sokół: Załucki 14, Szczypiński 13, Wrona 10, Struski 10, Lis 9, Pisarczyk 8, Nowakowski 7, Czerwonka 3, Formella 2, Bręk 2, Barciński 0, Kulikowski 0.

Górnik: Malesa 22, Niedźwiedzki 18, Dymała 16, Jakóbczyk 14, Zywert 11, Durski 3, Cechniak 2, Ratajczak 1, Kruszczyński 1, Jeziorowski 0.

W drugim meczu ani na moment na parkiecie nie pojawił się kontuzjowany Hubert Pabian. Pomimo straty swojego lidera Górnicy zaprezentowali się kapitalnie, kompletnie zapominając o niepowodzeniu dzień wcześniej. Pierwszą połowę zakończyli z dziewięcioma trafionymi rzutami zza łuku na dziesięć prób! Zagrali aktywniej w obronie, z większą koncentracją i pewnością siebie, a rywale nie mogli znaleźć skuteczności w rzutach z dystansu, która jest ich największą bronią. Do szatni schodzili ze skutecznością 2/12 w tym elemencie. Pierwszą połowę wałbrzyszanie wygrali 53:36, a świetnie prezentowali się zwłaszcza Jan Malesa (17 pkt) i Krzysztof Jakóbczyk (12 pkt).

W drugiej połowie podopieczni Łukasza Grudniewskiego nie dali się dogonić, kontrolując wydarzenia na parkiecie i utrzymując przewagę w okolicach dwudziestu „oczek”. Na sześć minut przed końcem czwartej kwarty na parkiecie zabrakło Kamila Zywerta i wspomnianego Jakóbczyka, którzy popełnili po pięć przewinień. Rozluźnieni goście pozwolili Sokołowi nieco odrobić stratę, ale to już nie miało kompletnie znaczenia.

Zwycięstwo w meczu numer dwa finału oznacza remis 1:1 i przejęcie przewagi parkietu przez Górnika. Dwa kolejne spotkania w tej rywalizacji odbędą się w Aqua Zdroju (21 i 22 maja o godz. 18). Seria trwa do trzech zwycięstw jednej ze stron, a to oznacza, że ewentualne dwie wygrane w Wałbrzychu zapewnią biało-niebieskim triumf w Suzuki 1 Lidze i uzyskanie prawa do gry w ekstraklasie. Zapowiadają się kosmiczne emocje! Po raz ostatni w elicie nasi występowali trzynaście lat temu, jeszcze w Świebodzicach.







Foto: Alfred Frater