W szóstej kolejce 1. ligi Górnik Trans.eu Wałbrzych zmierzy się na wyjeździe z Księżakiem Łowicz (sobota, 26.10, godz. 18). Wałbrzyszanie pałają chęcią rewanżu za dwie porażki z poprzedniego sezonu.

Historia starć Górnika z Księżakiem zaczęła się w ciepłe dni 2018 roku, w czasie bezpośredniej batalii o awans na zaplecze ekstraklasy. Wtedy lepsi byli biało-niebiescy, decydujące starcie wygrywając w środku tygodnia, u siebie. Hala Wałbrzyskich Mistrzów spłynęła szampanem, Damian Durski obcinał siatkę z obręczy, a później, w strugach deszczu, kibice świętowali awans z zawodnikami. Blask odpalonych rac rozświetlił mrok. Łzy radości miejscowych mieszały się z łzami rozpaczy przyjezdnych.

Nie na długo.

Księżak awansował z trzeciego miejsca i o przykrej wizycie pod Chełmcem pamiętał w kolejnym sezonie. W Aqua Zdroju był jak pilny uczeń, który w momencie testu był przygotowany. Wiedział jak spowolnić Piotra Niedźwiedzkiego, autora ledwie 6 punktów do przerwy, a po zmianie stron wykazał się zimną krwią. Przy stanie 65:67 przewagę gości powiększył celną „trójką” Marcin Salamonik, gracz z bogatą przeszłością w Górniku (m.in. młodzieżowy medal MP juniorów starszych i awans do ekstraklasy w 2007 roku), a po chwili dwa razy z linii rzutów wolnych spudłował Marcin Wróbel (67:70). Łowiczanie wygrali 68:72, a wałbrzyski kibice zapamiętali ten mecz jako jeden z najgorszych w wykonaniu swoich ulubieńców w kampanii 2018/19. Mecz, nad którym stracili kontrolę, na własne życzenie wypuszczając zwycięstwo z rąk.

Do kameralnej hali w Łowiczu nasi pojechali po odkupienie grzechów. Było blisko, ale znowu biało-niebieskich pokarał Salamonik, autor 27 punktów. Rzutem rozpaczy z połowy próbował ratować Górnika w ostatniej sekundzie Durski, ale spudłował i to gospodarze cieszyli się z wygranej 90:88.

Nowy sezon to nowe otwarcie. Przebudowany Górnik jest niepokonany i będzie chciał zmazać plamy z potyczek w Łowiczu, gdzie przegrał nie tylko rok temu, ale także w potyczce o awans, po piekielnie gorącej walce na bezpardonowe łokcie na parkiecie i krwawiące nosy na trybunach. Wałbrzyszanie jeszcze w hali Księżaka nie wygrali, ale teraz ma być wreszcie inaczej.

Łukasz Grudniewski zmontował pancerną obronę, zatrzymującą rywali na niebotycznie niskich zdobyczach punktowych (tracimy śr. 62,0 pkt!). Jeżęli „Górnicy” złapią w sobotę zadyszkę, zwrócą się do Krzysztofa Jakóbczyka, drugiego strzelca całej ligi, trafiającego wtedy, gdy zespól najbardziej tego potrzebuje. Księżak latem zachował ligowy byt dzięki pozaboiskowym ustaleniom, pożegnał się z Salamonikiem, ale zachował grającego mocny sezon Arkadiusza Kobusa i dodał Mikołaja Groda, jeszcze nie tak dawno świętującego awans z Astorią Bydgoszcz oraz Piotra Robaka, który wraca do 1. ligi po dwóch latach na najwyższych szczeblu. Kierowany od niedawna przez Michała Spychałę Księżak wygrał 2 z 5 ligowych spotkań. Obie wygrane miały miejsce we własnej hali.

Czy Górnik zrewanżuje się łowiczanom za ostatnie bardzo pechowe porażki?

A może to gospodarze wykorzystają atut swojej bardzo specyficznej hali?

Przekonamy się w sobotę, 26 października o godz. 18.