Poznaj historią biało-niebieskiej pasjonatki w materiale filmowym "Biało-Niebieski Sen".

"Ciocia Grażynka", czyli Grażyna Kulesza-Szypulska wywodzi się z naszego miasta. Choć od lat mieszka na odległym Podlasiu, to duchem pozostała pod Chełmcem, gdzieś przy parkiecie, ozdobiona biało-niebieskim szalikiem.

Do Wałbrzycha wraca regularnie, o mieście pisze, miasto promuje, a Górnikowi pomaga w akcjach charytatywnych. Wśród kibiców jest żywym pomnikiem, przykładem, że z ukochanym klubem jest się przez całe życie, na dobre i na złe, podczas sukcesów i porażek, pomimo dramatów i upadków. Górnik jest dla niej skrzynią z pamiątkami, ale nie taką, która kurzy się na strychu. To ważny eksponat o wartości sentymentalnej, który przechowuje się w sercu, to symbol przywiązania i miłości do rodzinnych stron.

Kulesza-Szypulska nieprzypadkowo jest wśród kibiców pieszczotliwie nazywana ciocią. To kopalnia wiedzy, osoba bardzo kontaktowa, ciepła, przyjaźnie nastawiona, pełna pozytywnych emocji oraz bardzo kreatywna, o czym nieustannie przypomina w blogosferze.


"Ciocia" z kibicami Górnika podczas meczu w Opolu

Trudno mi być obiektywnym, bo „ciocię” znam osobiście od dobrych paru lat. Gdy zaproponowała mi wystąpienie w „Biało-Niebieskim Śnie” nie mogłem odmówić. Cioci się nie odmawia. Z szacunku, podziwu i uznania.  

W filmie opowiada o swoim wałbrzysko-koszykarskim przywiązaniu, o sile lokalnego patriotyzmu, o pokręconych kolejach losu. Biało-niebieskie szaleństwo stało się inspiracją dla jej córki, Izy Szypulskiej, która stworzyła ten film na potrzeby swojej pracy dyplomowej w Akademii Filmu i Telewizji w Warszawie. „Biało-Niebieski Sen” obronił się oczywiście na piątkę.

"Biało-Niebieski Sen" możesz obejrzeć tutaj :)