Koszykarski Górnik Trans.eu Wałbrzych jest na półmetku rundy zasadniczej rozgrywek 1. ligi. Co przyniosły nam ostatnie miesiące? Na co warto zwrócić uwagę w 2019 roku?

1. Po pierwszej rundzie możemy być umiarkowanie zadowoleni

Siedem zwycięstw w piętnastu grach wałbrzyskiego beniaminka to wynik zadowalający. Trzeba pamiętać, że w porównaniu do ubiegłych, drugoligowych rozgrywek skład zmienił się nieznacznie. Dużym wzmocnieniem był powrót Piotra Niedźwiedzkiego. Z kolei transfer Kuby Dera, który zresztą w tym sezonie debiutuje w 1. lidze, był niewiadomą. Tak mocno drugoligowy skład wielu skazywało na play-out, a tymczasem jeszcze po dwunastu kolejkach nasi mieli bilans 7-5. Trzy ligowe porażki z rzędu nieco ostudziły entuzjazm (stąd te ‘umiarkowanie’ wyżej). Górnik plasuje się aktualnie w samym środku stawki, na ósmym miejscu. Gdyby na tej samej pozycji zakończył rundę zasadniczą, sezon będzie trzeba uznać za udany, bo zagramy przecież w playoffs!

2. Hubert Kruszczyński poszukuje sufitu. Wciąż.

W przedsezonowym Niezbędniku Kibica „Górnik dla was” pisałem, że nadal do końca nie wiemy na co stać Huberta. Jest trochę niepoliczalny, bo rzadko, naprawdę rzadko się zdarza, by debiutant w 1. lidze, który jeszcze w 2017 roku grał w 3. lidze, stanowił o sile solidnego zespołu. Początek tego sezonu Kruszczyński miał taki sobie, ale w ostatnich pięciu meczach możemy na niego liczyć. Jego śr. z tego okresu to 18,2 pkt, 7,6 zb, 3 as oraz bardzo dobre 44% skuteczności za 3. Hubert jest nieprzewidywalny i wydaje się, że wciąż jako koszykarz się rozwija. Jego postępy nie są przypadkowe, o czym wspominał naszej redakcji: „Koszykówce poświęciłem całe swoje życie, kosztowało mnie to często wiele wyrzeczeń, lecz dzięki swojej ciężkiej pracy zaszedłem do miejsca, w którym jestem obecnie”. Gdzie jest sufit jego możliwości? Na szczęście nie mam pojęcia!

3. Tomek Krzywdziński nie przypomina Tomka Krzywdzińskiego  

Dla kontrastu do postępów Huberta obserwujemy regres u Tomasza Krzywdzińskiego. Bydgoszczanin w ubiegłym sezonie miał przebojowe wejście do  Górnika.  Długo był najjaśniejszym punktem lidera rozgrywek, a trenerzy rywali wybrali go do najlepszej piątki rundy zasadniczej grupy D 2. ligi. Szczebel wyżej jest znacznie gorzej. Spójrzmy:

2017/18 (2 liga):

38 meczów, śr. 27 min, 12.8 pkt, 58% za 2 -27% za 3 -70% za 1, 3.3 fauli

2018/19 (1. liga):

15 meczów, śr. 17 min, 4.2 pkt,  47% za 2 - 7% za 3 - 62% za 1, 3.4 fauli

W 2. lidze grający na pozycji środkowego Krzywdziński wykorzystywał swoją mobilność i szybkość, grając sporo udanych akcji pick&roll. W 1. lidze jego 202 cm pod koszem nie robią już na nikim wrażenia, a pojawienie się Niedźwiedzkiego sprawiło, że gra mniej. Wchodząc z ławki często ma kłopot ze złapaniem rytmu meczowego. Choć gra śr. o 10 minut krócej, to fauluje minimalnie częściej niż w poprzednim sezonie, co ma pewnie związek z warunkami fizycznymi oraz czysto koszykarskimi umiejętnościami rywali.

Zastanawiający jest spadek jego skuteczności z dystansu. Po 15 meczach sezonu 2017/18 miał na koncie już 17 trafionych rzutów za 3. Po 15 meczach trwających rozgrywek Tomek trafił tylko 1 z 15 prób zza linii 6,75 m, co daje makabryczną skuteczność na poziomie…7%.

4. Jeden i cztery to potrzebne numery

Choć Rafała Glapińskiego i Krzysztofa Spałę dzieli 11 lat, to łączy ich styl gry. Obaj są dość statyczni, nie mijają pierwszej linii obrony, nie tworzą przewag na swojej, jakże kluczowej pozycji. Atutem „Glapy” jest korzystanie ze swojego ogromnego doświadczenia, podczas gdy popularny „Lonzo” nie może liczyć na to samo, bo właśnie debiutuje w 1. lidze. Do tego w poprzednim sezonie były koszykarz Stali Ostrów nie zawsze grał na pozycji playmakera i gołym okiem widać, że przez lata spełniał na parkiecie inne role. Trzecią opcją na „jedynce” jest Kruszczyński, ale jego zdecydowanie potrzebujemy w roli rzucającego. Górnikowi przydałby się bardziej atletyczny, szybszy kreator gry, w idealnym świecie combo guard, który włączyłby się do zdobywania punktów. Naszym nie pogardziliby także mięśniami pod koszem, na pozyci silnego skrzydłowego, czyl tam, gdzie obecnie obserwujemy Marcina Wróbla oraz, nieco z konieczności, Bartka Ratajczaka.

5. Wsłuchujmy się w słowa trenera Radomskiego. Warto!

Po siedmiu kolejkach Górnik trafiał bardzo słabe 22% rzutów za 3 (w tym mizerne 9% skuteczności w starciu z WKK Wrocław oraz 12% w pojedynku z Sokołem Łańcut). Zapytaliśmy wtedy o to trenera Marcina Radomskiego, który powiedział:

W drużynie nigdy nie ma za dużo strzelców, więc na obecnym etapie sezonu pewnie by się taki przydał, natomiast ja wiem, że ta nasza skuteczność będzie szła w górę. Mamy graczy, którzy trafiają na treningach i są predysponowani do trafiania i oni będą trafiać. Zasada u nas jest taka, że jak ktoś ci wypracuje pozycję, to masz rzucać.

Cóż, facet miał rację. W kolejnych ośmiu spotkaniach nasi trafiali 34% rzutów z dystansu, czyli o 12% lepiej w porównaniu z poprzednimi siedmioma potyczkami, trzykrotnie nawet przekraczając bardzo przyzwoity wskaźnik 40% trafionych „trójek”.

6. Zagraj to jeszcze raz, Marcin. Radomski flirtuje z historią

W sezonie 2015/16 Zetkama Doral Nysa Kłodzko zadebiutowała w 1. lidze, kończąc rundę zasadniczą na ósmym miejscu z bilansem 14-16. W I rundzie play-off nie dała rady Mieście Szkła Krosno, ale całościową dyspozycję skromnego beniaminka uznano za nadspodziewanie dobrą. W kolejnych rozgrywkach już tak różowo nie było. Nysa rozpoczęła sezon 2016/17 od bilansu 1-11, co oznaczało dla Radomskiego koniec pięcioletniej współpracy w roli trenera pierwszego zespołu.

Górnik, podobnie jak kilka lat temu Nysa, niespodziewanie wdarł się na zaplecze ekstraklasy i w pierwszym sezonie po 15 kolejkach także jest ósmy. Historia podobno lubi się powtarzać, ale miejmy nadzieję, że przyszły sezon dla trenera biało-niebieskich będzie bardziej udany od jego drugiego roku pracy w 1. lidze z Nysą.

7. W 2019 1. liga będzie PASJONUJĄCA

W tej lidze każdy może wygrać z każdym. Nie ma dwóch prędkości, a tabela jest bardzo spłaszczona. Aż sześć drużyn ma bilans 6-9 i te sześć ekip jest na razie poza playoffs. Wszystkie będą miały wielką ochotę zająć miejsce Górnika, które premiuje nie tylko grą w post season, ale również gwarantuje utrzymanie.  Wałbrzyszanie nad grupą pościgową mają przewagę tylko jednego zwycięstwa, czyli tyle, co nic.

8. Lutowe derby ze FutureNet Śląskiem w Wałbrzychu będą wydarzeniem sezonu

Co do tego nie może być wątpliwości! Śląsk od lat nakręca w Wałbrzychu świetną frekwencję na trybunach. Starcia z lokalnym rywalem to dla fanów biało-niebieskich coś więcej niż zwykły mecz. To kultywowanie historycznych podziałów, okazja do konfrontacji sposobów bycia oraz zgrzyt odmiennych mentalności .

W tym sezonie derby mają dodatkowe smaczki. FutureNet Śląsk walczy otwarcie o awans do ekstraklasy, a Górnik jest beniaminkiem o nieco innych celach, który może WKS-owi tę drogę utrudnić.  W dodatku po wyjazdowym starciu w pierwszej rundzie biało-niebiescy noszą w sobie duże poczucie krzywdy, gdy sędziowie bardzo utrudnili im sportową rywalizację.

W środę, 13 lutego musicie być w Aqua Zdroju. Zresztą na obejrzenie meczu ze Śląskiem nie trzeba pod Chełmcem nikogo specjalnie mobilizować.

9. W derbach z wrocławskim FutureNet Śląskiem Rafał Glapiński wskoczy na 1. miejsce w historii klubu pod względem ilości oficjalnych występów

Jeżeli kapitan i wychowanek Górnika nie opuści żadnego z ligowych meczów do 13 lutego, to w derbowym pojedynku ze Śląskiem założy biało-niebieski trykot po raz 424. Będzie to oznaczało, że zrówna się pod względem liczby spotkań z liderem tej klasyfikacji, Zenonem Kozłowskim.  „Glapa” może więc napisać historię w batalii z odwiecznym rywalem, którego zresztą w sezonie 2011/12 reprezentował na parkietach 2. ligi.

10. Górnik Trans.eu Wałbrzych to drugi najgorszy atak 1. ligi

Nasi nieźle bronią, ale zdobywają bardzo mało punktów w porównaniu z rywalami:

A co się dzieje, gdy na boisku spotykają się dwie najsłabsze ofensywy ligi? Patrz punkt niżej.

11. Mecz z Elektrobudem-Investment ZB Pruszków był zaprzeczeniem tego,  co kochamy w koszykówce

Karol Śliwa, koszykarski bloger z "Podcastu Specjalnego"  i arbiter, napisał kiedyś po jednym ze słabych meczów, że ktoś powinien zadzwonić po policję, bo zostało popełnione morderstwo na koszykówce.  Podobne odczucia mogły towarzyszyć kibicom po starciu z ekipą z Pruszkowa.  Trener Radomski wspominał, że w piątek ligowy mecz grał chyba pierwszy raz w życiu. Krótszy czas na przygotowanie się do walki o punkty było widać na parkiecie. Obu zespołom brakowało płynności , dynamiki i skuteczności.  Zwycięstwo 62:51 po wizualnych męczarniach musi jednak w ostatecznym rozrachunku cieszyć.

12. Wałbrzyszanie na parkiecie są bardzo waleczni i nigdy się nie poddają

Przykładów na to mamy co nie miara. Serce do gry i wiara we własnej możliwości pozwalała odwrócić losy kilku meczów, choć w kilku zabrakło bajkowego happy endu:

  1. Na niecałe osiem minut do końca meczu z Pogonią Prudnik Górnik przegrywał 53:65, ostatecznie wygrywając 82:76.
  2. Na nieco ponad osiem minut przed zakończeniem spotkania z Polfarmexem Kutno biało-niebiescy przegrywali 50:62, ale wygrali 77:73
  3. Derby ze Śląskiem: do przerwy Górnik przegrywa 35:48. W trzeciej kwarcie nie może liczyć już na zdyskwalifikowanego trenera Radomskiego, a cztery faule mają Glapiński i Krzywdziński. Pomimo trudności nasi dochodzą lidera w czwartej kwarcie na 66:66, grając najlepsze kilkanaście minut w tym sezonie. Ostatecznie Śląsk wygrał 91:78, ale wałbrzyscy kibice mieli prawo być ze swoich walecznych koszykarzy dumni.
  4. Tylko 4 zdobyte punkty w drugiej kwarcie meczu z GKS Tychy sprawiły, że goście zeszli do szatni z prowadzeniem 31:22. Wygrana 24:6 przez „Górników” trzecia kwarta odmieniła boiskowe wydarzenia i pozwoliła naszym cieszyć się z wygranej 73:65
  5. Kolejnej katastrofy w drugiej kwarcie nie udało się już odwlec. Tę część gry nasi przegrali w Kołobrzegu aż 11:36. W czwartej odsłonie bardzo mocno gonili wynik, zaliczyli serię punktową 14:0, zbliżyli się na dziewięć punktów, ale Energa Kotwica nie dała się zaskoczyć, wygrywając 95:80

 
13. Niedźwiedź nie zapadł w zimowy sen

Gdy Piotr Niedźwiedzki powracał latem do Górnika, można było obawiać się, czy jego dominacja nie zaburzy tożsamości biało-niebieskich, czyli zespołowej koszykówki pozbawionej wybijającej się jednostki. Do tego wiedzieliśmy, że potrzebujemy jego warunków fizycznych oraz pamiętaliśmy wartości statystyczne Piotrka z poprzednich lat w Wałbrzychu, ale także jego kłopoty kondycyjne, gdy nie wracał do obrony i prosił o zmianę.

Na szczęście "Niedźwiedź" pod Chełmcem ponownie groźnie zaryczał. Widać, że dobrze przepracował okres przygotowawczy, ponownie stając się dominującą postacią w 1. lidze. 25-latek jest na zapleczu elity trzecim strzelcem, drugim zbierającym, pierwszym blokującym oraz drugim we wskaźniku boiskowej efektywności. O tym ile znaczy dla Górnika pokazał chociażby mecz w Słupsku z Czarnymi, gdy z powodu przewinień nie pograł zbyt długo. Jego nieobecność wykorzystał środkowy Damian Cechniak, grając przeciwko biało-niebieskich najlepszy mecz w sezonie (23 pkt, 10 zb) oraz prowadząc gospodarzy do wygranej 77:66. Problemy zdrowotne miały za to wpływ na dyspozycję Piotrka w przeganym meczu z Jamalex Polonią 1912 Leszno, gdy to po trzech kwartach miał na koncie tylko 4 punkty.

14. Końcowe dwie minuty ze starcia z Biofarmem Basket Poznań MOGĄ się powtórzyć

Jeszcze na dwie minuty przed końcową syreną pojedynku z poznaniakami nasi prowadzili 68:61. Ostatnie akcje należały jednak do gości, którzy wygrali 72:70. Takie spotkania mogą się powtórzyć, bo w Górniku jest niewielu zawodników z pierwszoligowym doświadczeniem. Pomijając Glapińskiego oraz Wróbla, a także epizody Ratajczaka i Krzywdzińskiego, wałbrzyszanie przed startem sezonu 2018/19 byli na tym szczeblu zieloni.  Ekipa z Wielkopolski także ma w swoich szeregach młodych koszykarzy, ale oni w 1. lidze ogrywają się od dłuższego czasu.

15. Kulas/Kovsky i Enigma powinni regularnie wybrzmiewać z głośników

Przed jednym ze spotkań utwór o koszykarskim Górniku (powstał z okazji 70-lecia klubu w 2016 roku) zagrzewał biało-niebieskich do walki na trzy minuty przed początkiem meczu. Fajnie, gdyby towarzyszył naszym zawodnikom przed każdą kolejną domową potyczką.


Czytaj także:

PORAŻKA W KOŁOBRZEGU. GÓRNIK BEZ ŚWIĄTECZNEGO PREZENTU DLA KIBICÓW

FIGIEL PRACOWITEGO HUBERTA (WYWIAD)

RADOMSKI: ROZWÓJ WYMAGA CZASU (WYWIAD)