1 liga: W niedzielę, 1 grudnia Górnik Trans.eu Wałbrzych podejmie o godz. 16:30 w Aqua Zdroju Rawlplug Sokół Łańcut.

Panuje powszechna opinia, że obręcze w Aqua Zdroju nie wybaczają. Nieprecyzyjnie oddany rzut nie ma prawa „wkręcić się” do kosza, a piłka niepokornie odbija się od krawędzi nawet po próbie z najbliższej odległości (byliśmy tego świadkami w przegranym meczu z WKK Wrocław).

Okazuje się jednak, że są w 1. lidze zawodnicy, dla których tego typu konstrukcja nie stanowi problemu. Gdyby Filip Małgorzaciak zaglądał na nasz portal, uśmiechnąłby się w duchu czytając powyższy akapit. W poprzednim sezonie Małgorzaciak zdobył w naszej hali 24 punkty, trafiając czterokrotnie za trzy. Jego Rawlplug Sokół Łańcut nie miał dla wałbrzyszan litości, pewnie wygrywając 82:62. Nie tylko Filip dobrze czuł się na Białym Kamieniu. Drużyna z Podkarpacia zaimponowała skutecznością zza łuku, będącą na poziomie 57% (16/28!). „Górnicy” z kolei mieli mocno rozregulowane celowniki, ledwie sięgające 12% z dystansu (3/25) i 41% za 1.

O domowym starciu z Sokołem, które miało miejsce w październiku 2018 roku można jednak na dobre zapomnieć. Z obecnej grupy koszykarzy z Łańcuta tamten mecz pamięta zaledwie dwóch koszykarzy, z biało-niebieskich ledwie czterech. Małgorzaciak nie będzie nas (na razie) straszył, bo przeniósł się do Czarnych Słupsk.



To, co łączy dzisiejszego Górnika z tym z ostatniego meczu w Wałbrzychu z Sokołem, to wymagająca poprawy skuteczność z linii rzutów wolnych. Z WKK drogę do kosza znalazło 9 z 15 prób, czyli o dziesięć mniej od wrocławian. Z ostatecznym rozrachunku umiejętność znalezienia się na linii rzutów wolnych oraz skuteczność za jeden punkt odegrały dużą rolę. Z drugiej strony biało-niebiescy miewali na linii gorsze dni – wystarczy przypomnieć mecz z Biofarmem Basket Poznań i tylko 6 celnych rzutów z 14 oddanych.

To, co z kolei łączy tamtego Sokoła z obecnym to postać Kamila Zywerta. 23-latek spędził na Podkarpaciu dwa ostatnie sezony, w poprzednim był królem asyst w 1. lidze ze śr. 8.3. W Wałbrzychu zdobył dla Sokoła 9 punktów i dodał 6 asyst. W Górniku znany z szybkości, przeglądu pola i minięcia rywala Kamil częściej trafia za trzy, ale asystuje rzadziej, zdobywa nieco mniej punktów i pudłuje częściej z linii rzutów wolnych. Ten ostatni element nigdy nie był jego najsilniejszym, ale w trwających rozgrywkach trafił tylko 21 z 38 wolnych.

W przeszłości bardzo dobry czas w barwach Sokoła spędzili także Krzysztof Jakóbczyk, Rafał Glapiński i Damian Pieloch. Ten pierwszy, ze śr. 16.2 pkt jest liderem punktowym Górnika. Obok naszego rzucającego podwójną zdobycz punktową śr. zalicza trzech innych zawodników: Grzegorz Kulka, Damian Cechniak i odrodzony Marcin Wróbel. W barwach Sokoła graczy o takich statystykach jest aż sześciu, ale żaden nie rzuca śr. nawet 14 „oczek”. Najlepiej punktuje 25-letni rozgrywający Piotr Wieloch, w przeszłości długo związany z Poznaniem, a ostatnio z GKS-em Tychy. Ciekawym zawodnikiem na pewno jest Mariusz Konopatzki, który trzy lata temu, jako koszykarz drugoligowego Asseco II Gdynia zdobył w jednym z meczów triple-double (29 punktów, 14 zbiórek i 12 asyst). Latem akces do gry w Górniku zgłaszał związany wcześniej z Polfarmexem Kutno Szymon Pawlak, ale wylądował w Łańcucie, gdzie gra swój jak na razie najlepszy sezon w 1. lidze (śr. ponad 11 punktów i 5 zb).

Sokół ma w lidze bilans 6-4, ale jest w dołku, przegrywając cztery z ostatnich pięciu spotkań. Dla Górnika (bilans 7-2) mecz z Sokołem będzie drugim z trzech z rzędu niedzielnych pojedynków we własnej hali (8 grudnia w Aqua Zdroju nasi podejmą GKS Tychy).

Czy kibice znowu zapełnią obiekt przy ul. Ratuszowej do ostatniego miejsca?

Czy nowa wersja łańcuckiego Sokoła znowu będzie dziurawić obręcze w Aqua Zdroju?

Czy Górnik podetnie Sokołowi skrzydła?

Czy tym razem niedziela będzie dla nas?