Przypominamy koszykarskie historie z Górnikiem w roli głównej, które potwierdzają, że wiara umiera ostatnia i że nie ma meczów przegranych jeszcze przed wyjściem na parkiet.

Cofnijmy wskazówki zegara i wybierzmy się w ekscytującą koszykarską przeszłość, w której waleczny Górnik przechytrzał rywali i wyszarpywał spektakularne zwycięstwa. W niedzielę, 23 kwietnia w Aqua Zdroju (godz 17) Górnik Trans.eu Wałbrzych zagra drugi mecz ćwierćfinałów z R8 Basket AZS Politechniką Kraków. Po wyjazdowej porażce będzie to spotkanie ostatniej szansy dla biało-niebieskich. By zachować marzenia o półfinale i dalszej walce o 1. ligę nasi muszą wygrać.

Faworytem starcia jest oplywający w luksusy i ogranych ligowców R8 Basket. Górnicy tanio skóry sprzedać nie zamierzają, bo do końca walczą od lat. Oto kilka przykładów z nowożytnej historii klubu...

#1 Kwiecień 2007:  Koszykarskie Termopile

Górnik - Sportino Inowrocław (półfinał 1. ligi), z wyniku serii 0:2 do 3:2 i awansu do ekstraklasy.

Po dwóch latach od powrotu do 1. ligi Górnik wciąż nie mógł zasmakować gry w playoffs. Kolejne transfery miały miejsce w najlepszej ósemce zapewnić. W Wałbrzychu powstał niezwykle zadziorny i charakterny zespół, prowadzony przez Radosława Czerniaka, również nową postać w mieście. Specjalistą od obrony był Michał Saran, boiskowym dydrygentem i najlepszym strzelcem objawił się doświadczony Marcin Stokłosa, dynamikę na skrzydle dodał Adrian Czerwonka, a pod koszem czarowali charyzmatyczny Wojciech Kukuczka i człowiek od brudnej roboty, czyli Sławomir Nowak. Lokalny zaciąg tworzyli wychowankowie w postaciach Rafała Glapińskiego, Marcina Kowalskiego, Marcina Salamonika i Jacka Dymarskiego.

Drugi po rundzie zasadniczej Górnik nagle zaciął się w serii z prowadzonym przez Krzysztofa Szubargę i Łukasza Żytko Sportino. Po pierwszej porażce w Wałbrzychu wkradła się niepewność, po druiej, aż 75:97, kibice obgryzali paznokcie. Przed trzecim meczem na Kujawach zaczęła się jednak pisać historia. Nasi obejrzeli film "300". Niczym Spartanie pod Termopilami, znaleźli się w beznadziejnej sytuacji. Waleczność, bohaterstwo i hart ducha Spartan miał znaleźć lustrzane odbicie w skazywanych na pożarcie walbrzyszanach. Trudnego zadania nie ułatwiały naszym przygotowane przez gospodarzy balony i okolicznościowe koszulki, czyli zwiastuny zbliżającej się fiesty z okazji awansu do ekstraklasy.  Spacerujący po zawieszonej nad przepaścią linie Górnik wygrał 63:62, a 40 punktów zdobył duet Stokłosa-Kukuczka. Dzień później chłopcy Czerniaka wciąż mieli nóż na gardle, ale ponownie nie pozwolili wyciągnąć rywalom szampanów z lodówki. Pod nieobecność Kukuczki 19 punktów zdobył jego następca, czyli Salamonik. Królem parkietu był ponownie Stokłosa, autor 28 "oczek". Wygrana 84:75 oznczała powrót na decydujący mecz do Wałbrzycha.

W hali przy ul. Wysockiego Górnik nie miał prawa przegrać. Tłum kibiców wepchnął inowrocławian do kotła i ich w nim ugotował. Bilety sprzedawały się jak ciepłe bułeczki, a armia fanów tłoczyła się na balkonach, siadała na schodach i niemal dotykała stopami końcową linię boiska. 88:74 dla Górnika. 23 punkty zdobył Stokłosa, 18 Kukuczka. 20 punktów dla Sportino zdobył Łukasz Wichniarz, kilka miesięcy później biegający już w biało-niebieskim trykocie. Wałbrzyscy Spartanie przetrwali własną bitwę pod Termopilami, pisząc piękną kartę w dziejach klubu. Uśpione mrokami nocy centrum miasta rozświetliły liczne fajerwerki oraz rozbudziły chóralne śpiewy kibiców.

#2 Październik 2007: Wrócili z dalekiej podróży

Górnik - Turów Zgorzelec 77:75 (PLK)

To się nie mogło udać. Wzmocnienia beniaminka z Wałbrzycha na kolana nie rzucają. Zaciąg anonimowych, zatopionych w morzu przeciętności graczy zagranicznych miał zwiastować problemy z mocnym kadrowo Turowem (Kelati, Logan, Rodriguez, Drobnjak i trener Filipovski na ławce). Czwartą kwartę Górnik rozpoczynał z dwunstopunktowym deficytem. To nic! Kris Clarkson zanotował 23 punkty, Łukasz Wichniarz dołożył w swoje urodziny 21 "oczek". Ekipa Radosława Czerniaka dogoniła rywala w końcówce i rzutem na taśmę odniosła zwycięstwo, w pięknym stylu witając się z elitą po dwunastoletniej nieobecności. Jak się później okazało nasi pokonali wicemistrza Polski, który dotarł wiosną do Elite Eight prestiżowego pucharu ULEB.

#3 Październik 2007: Znów to zrobili!

Anwil Włocławek - Górnik 76:79 (PLK)

Celujący jak niemal co roku w medal Anwil, z Łukaszem Koszarkiem i Gerrodem Hendersonem w składzie, dostaje obuchem w głowę. Wola walki skreślanego na kartce papieru bieniaminka nie zna bowiem granic.  Pięciu wałbrzyszan kończy mecz z dwycyfrową zdobyczą punktową (Zabłocki, Ercegović, Clarkson, Wichniarz, Spencer). Na stronie kibiców szaleństwo. Pojawia się niemal sto komentarzy. Fani piszą o raju, włocławianie o szacunku do Górnika. Niejaki Viking pisze: "Do władz klubu! Dajcie nam sektor!!!" To ciekawe, bo pierwszy kibic R8 Basket Kraków ma taki sam pseudonim...

#4 Styczeń 2010: 15 sekund to mnóstwo czasu

Górnik - AZS Politechnika Warszawska 101:100 (1. liga)

Biało-Niebiescy dołują w 1. lidze, powracają historie o niewypłacalności klubu. Koszykarze zaprzeczają i deklarują gotowość do walki. No i powalczyli! Na 15 sekund przed końcem przegrywamy 96:100, ale za trzy trafia Marcin Sterenga. Po chwili młodzież AZS-u fatalnie wyprowadza piłkę, przechwyt zalicza Marcin Wróbel, a Krzysztof Jakóbczyk trafia z półdystanu równo z końcową syreną! Scenariusz z holywoodzkiego filmu zdarzył się w prawdziwym świecie. Aż 39 punktów notuje Sterenga (7x3!!!), 24 dodaje Jakóbczyk, 12 Wróbel. 17 punktów dla AZS-u zdobyła obecna gwiazda reprezentacji Polski, a wtedy niespełna 17-letni talent, Mateusz Ponitka.

Więcej w części drugiej.


Foto: Dawid Wójcikowski