1. liga: Świetnie otwarcie sezonu koszykarzy Górnika Trans.eu Wałbrzych, którzy pokonali Timeout Polonię 1912 Leszno aż 96:63!

  • Aż pięciu koszykarzy Górnika zakończyło mecz z dwucyfrową zdobyczą punktową

  • Najskuteczniejszy w biało-niebieskich barwach był Grzegorz Kulka, autor 22 punktów i 7 zbiórek. O triple-double otarł się Kamil Zywert (10 punktów, 7 zbiórek i 8 asyst)

  • Prowadzony przez Łukasza Grudniewskiego Górnik wygrał wszystkie cztery starcia z pierwszoligowcami. Przed meczem z Polonią zwyciężał w grach kontrolnych z Pogonią Prudnik, GKS-em Tychy oraz Doralem Nysą Kłodzko.

 

Blady blask gwiazd

Gdyby zawodnicy Górnika spotkali się z rywalami z Leszna przy stoliku i rozpisali na papierze swoje koszykarskie CV, gołym okiem byłoby widać kto jest lepszy. W składzie Timeout Polonii 1912 Leszno jest przecież trzech byłych reprezentantów Polski z doświadczeniem z Euroligi (Filip Dylewicz, Kamil Chanas, Robert Skibniewski), dwóch z nich grało z orzełkiem na piersi w mistrzostwach Europy (Dylewicz, Skibniewski), a kolejny z liderów to MVP 1. ligi sprzed dwóch lat (Hubert Pabian). Papier ma jednak to do siebie, że z czasem żółknie, a litery na nim bledną. Wspomniana czwórka gwiazd Polonii ma razem 139 lat, co daje niepokojącą na pierwszoligowym poziomie średnią wiekową 34,8. Najgłośniej w Lesznie przywitano Dylewicza. Jeden z najlepszych polskich koszykarzy ostatnich lat spoglądał na kibiców z perspektywy programu meczowego i miał być gwarantem jakości. Bukmacherzy byli podobnego zdania, wyraźnie stawiając w roli faworyta Polonię. Jeden z kursów za ich zwycięstwo płacił jedynie 1,28 zł, za triumf biało-niebieskich nagradzał już kwotą 3,05 zł.



Przebudowany latem Górnik nie musiał się jednak gwiazdorskiej Polonii bać. W Wałbrzychu zbudowali przecież solidny zespół, z wyraźnym planem działania: „ Chcemy być bardzo agresywni w obronie. Myślę, że moje zespoły charakteryzowały się zawsze tym, że grały dobrą, agresywną obronę. Tak samo będzie w Wałbrzychu. Będziemy zostawiać serce na boisku i to będzie dla nas kluczowe” – powiedział niedawno dla portalu polskikosz.pl Łukasz Grudniewski, nowy szkoleniowiec Górnika.

Grudniewski nie rzucał słów na wiatr. Do Leszna, gdzie spędził ostatnie lata wrócił bez sentymentów, choć miejscowi kibice gorąco go powitali. Prowadzony przez niego Górnik od początku dociskał Polonię, proponując wysoką defensywę (full court press), przy swojej tablicy płynnie przechodzącą w obronę strefową lub aktywną „każdy swego”. Pod obręczą podwajany był Dylewicz, który pudłował na potęgę. W ataku biało-niebiescy grali płynnie, pewnie i skutecznie. Seria gier kontrolnych z drużynami z ekstraklasy ich zahartowała, co było widać już w potyczkach z pierwszoligowcami, które nasi wygrali w komplecie.

Wałbrzyski klub w poprzednim sezonie był bardzo zależny od Piotra Niedźwiedzkiego i jego dyspozycji. Wersja 2019/20 jest dużo bardziej zbilansowana. Przyjęła formę jednego organizmu. Zgranej orkiestry pod batutą Grudniewskiego. Bo Górnik w Lesznie zagrał koncert, imponował skutecznością z gry (53%) oraz perfekcyjnym rozkładem sił (grali wszyscy zgłoszeni do protokołu, najkrócej, 13 minut Bartłomiej Ratajczak, najdłużej, ale tylko 27, Krzysztof Jakóbczyk, wszyscy punktowali).  


Kibice Górnika w Lesznie, foto: Dawid Wójcikowski

„Skąd wzieliście tego chłopaka!?”

Takim pytaniem zagadał wałbrzyskich kibiców trener młodzieżowej ekipy Sudetów Jelenia Góra, która wpadła do Leszna na mecz po turnieju w Rawiczu. Niezręcznie po tak zespołowym zwycięstwie w Lesznie kogokolwiek wyróżniać, ale w Hali Trapez naszym grałoby się dużo trudniej bez wkładu Grzegorza Kulki, bo to jego dotyczyło to pytanie. 23-latek trafił do Wałbrzycha latem i był dużym znakiem zapytania. Niegdyś młodzieżowy reprezentant kraju, MVP mistrzostw Polski juniorów zniknął z radarów kibiców w ciągu ostatnich trzech, czterech lat. W tym czasie nasiedział się na ławce w ekstraklasowym Treflu i Stali, co kazało sądzić, że jego transfer jest sporym ryzykiem. Kulka jak na razie rozwiewa wszelkie wątpliwości. W Lesznie popisał się kilkoma rzadko spotykanymi w 1. lidze, wysokiej klasy manewrami pod koszem, do tego prawie nie mylił się  z dystansu. W całym meczu trafił 10 z 16 rzutów z gry. To właśnie Kulka był zaangażowany w dwie najefektowniejsze akcje meczu. W pierwszej powiesił w powietrzu Dylewicza, po czym wykończył z drugiej strony lay-up.  W drugiej kapitalnie pobiegł do kontry, dostając idealne podanie w tempo od Kamila Zywerta. Po tej akcji Górnik prowadził już 57:41, a trener gospodarzy był zmuszony poprosić o przerwę. Z parkietu nasz skrzydłowy schodził jednak z urazem, ale nie wyglądał on groźnie i mamy nadzieję zobaczyć go w grze w kolejnym spotkaniu.

KIM JEST GRZEGORZ KULKA? CIEKAWY TRANSFER POD KOSZ


Fortepian na plecach

W leszczyńskim obozie z kolei zapomnieli nut. Chanas, Skibniewski i Dylewicz, trójka ex-kadrowiczów, trafiła ledwie 5 z 24 rzutów z gry. Zawiódł zwłaszcza Dylewicz, który pomimo słabszej formy pozostawał w grze długie minuty, a część miejscowych kibiców wręcz domagała się jego zejścia z parkietu. To on miał grać na fortepianie, a okazało się, że jedynie wniósł go na plecach dla konkurencji w postaci Kulki. Duże dysproporcje objawiły się także pod postacią dyrygenta. Grudniewski był takim w idealnie skrojonym fraku, podczas gdy Dawid Mazur dotarł na koncert w dresie. Debiutujący w 1. lidze szkoleniowiec przez lata pracował z młodzieżą, latem awansował do dywizji A z reprezentacją Polski U-16. Koszykówka seniorska,  okraszona głośnymi nazwiskami, to jednak zupełnie inna historia. Mazur w debiucie wydawał się zagubiony, statyczny, przy ławce stał niemy, ze skrzyżowanymi rękami. Po meczu dość mieli leszczyńscy kibice, którzy wściekli krzyczeli „Co to jest!?, Co to jest!?”. Zupełnie inne nastroje w biało-niebieskim obozie. 35-osobowa grupa podziękowała koszykarzom za piękny koncert!

W drugiej kolejce Górnik pauzuje. W trzeciej zadebiutuje przed własną publicznością. 12 października w Aqua Zdroju zmierzy się z Polfarmexem Kutno.

Timeout Polonia 1912 Leszno – Górnik Trans.eu Wałbrzych 63:96 (24:29, 14:22, 17:21, 8:24).

Polonia: Pabian 14, Sanny 11, Dylewicz 9, Milczyński 9,Chanas 5, Sirijatowicz 5, Skibniewski 5, Krawczyk 5.

Górnik: Kulka 22, Jakóbczyk 17, Wróbel 13, Cechniak 11, Zywert 10, Pieloch 8, Ratajczak 5, Glapiński 4, Koperski 4, Durski 2.

Czytaj także:

DROGOWSKAZ NA MISTRZA (FELIETON)