Trwa zawieszenie rozgrywek Ekstraligi kobiet w piłce nożnej, w których występuje AZS PWSZ Wałbrzych. Czy nasze piłkarki wrócą do rywalizacji w tym sezonie?

Ekstraliga wróciła do gry po przerwie zimowej 29 lutego. AZS PWSZ pokonał wtedy na wyjeździe Medyka Konina 2:0. Następna seria gier, zaplanowana na 14-15 marca już się nie odbyła z powodu zawieszenia rozgrywek w związku z zagrożeniem epidemicznym.

Drużyny Ekstraligi kobiet wciąż czekają na informację w kwestii kontynuacji bądź zakończenia sezonu. Na wtorkowym posiedzeniu Zarząd Polskiego Związku Piłki Nożnej podjął decyzję o odroczeniu do 24 maja decyzji w sprawie ewentualnej kontynuacji sezonu. Oznacza to, że furtka prowadząca piłkarki na murawę jest wciąż otwarta. Jak podkreśla prezes PZPN Zbigniew Boniek, federacja opóźniła decyzję, aby zbadać, czy kluby będą w stanie powrócić do gry jeszcze w tym sezonie. Boniek jednocześnie podkreślił, że związek nie zamierza wycofywać się ze wsparcia dla futbolu kobiecego, którego w ostatnim roku bardzo wzrosło.

Przypomnijmy, że mistrz Polski 2019/20 otrzyma 200 tys. zł, wicemistrz – 100 tys. zł, a brązowy medalista 50 tys. Zdobywca Pucharu Polski może liczyć na 400 tys. zł, a finalista na 100 tys. Tendencja nagród finansowych w kolejnych latach ma być zwyżkowa. Reforma kobiecej piłki to także powstanie Centralnej Ligi Juniorek oraz zmniejszenie drużyn na szczeblu centralnym z 84 do 48, w celu zwiększenia rywalizacji.

Żeński futbol wciąż dynamicznie się rozwija. Dowodem na to jest przejęcie ekstraligowego AZS Wrocław przez Śląsk Wrocław, które oficjalnie ogłoszono 13 maja. Tym samym WKS jest aktualnie jedynym klubem z męskiej PKO Ekstraklasy, mogącym pochwalić się żeńską sekcją w najwyższej klasie rozgrywkowej. AZS Wrocław aż ośmiokrotnie w XXI wieku sięgał po mistrzostwo Polski w piłce nożnej kobiet. Kilka lat temu w elicie futbolu żeńskiego oglądaliśmy także Zagłębie Lubin.

Wracając do tematu powrotu do gry Ekstraligi – wciąż jest wiele niewiadomych. Związane z pandemią zamrożenie działalności szkół wyższych ma duży wpływ na AZS PWSZ Wałbrzych, który jest przecież klubem uczelnianym.

„Cały czas czekaliśmy na decyzję, co dalej z rozgrywkami. Na Dolnym Śląsku sytuacja wywołana koronawirusem, w porównaniu do innych części kraju, nie jest zbyt dobra, więc nie podejmowaliśmy gwałtownych ruchów. Na pewno będziemy wznawiać treningi i szykujemy się do tego, ale chcielibyśmy znać konkrety odnośnie ewentualnego powrotu do gry” – stwierdził dla portalu „Łączy nas piłka” Kamil Jasiński, trener AZS PWSZ Wałbrzych.


Trener AZS PWSZ Wałbrzych, Kamil Jasiński

Wałbrzyszanki chcą dograć sezon, ale pewne warunki musiałaby zostać spełnione. „Wszystko zależy jednak od zasad, na jakich miałoby się to odbyć. Jeśli założenia byłyby takie, jak chociażby w męskiej Ekstraklasie, to jesteśmy chętni do gry. Przy tym oczywiście nikt z nas nie chciałby narażać zdrowia zawodniczek, swojego czy naszych rodzin” – dodaje Jasiński.

Ekstraliga zdołała do tej pory rozegrać w tym sezonie 12 kolejek. Prowadzi obrońca tytułu, Górnik Łęczna, który zgromadził 34 punkty, o dziewięć więcej od wicelidera, Medyka Konin. AZS PWSZ w stawce dwunastu ekip jest ósmy. Ma na koncie 16 punktów (5 wygranych, 1 remis i 6 porażek).

Z każdym kolejnym tygodniem obostrzenia związane z pandemią zostają zmniejszone. Decyzją polskiego rządu od 18 maja wraca możliwość korzystania z pełnowymiarowych boisk piłkarskich, gdzie jednocześnie będzie mogło przebywać 22 zawodników i 4 trenerów. Otwierają się także hale sportowe, choć w obiektach zamkniętych nie można będzie korzystać z szatni ani węzła sanitarnego (poza WC). Po każdych zajęciach należy przeprowadzić dezynfekcję urządzeń.