Górnik Trans.eu Wałbrzych wrócił do 1. ligi po siedmiu latach nieobecności. Warto było czekać, bo biało-niebiescy zaserwowali kibicom nieprawdopodobny dreszczowiec, odwracając losy spotkania z Pogonią Prudnik i ostatecznie zwyciężając 82:76!

Pod koniec trzeciej kwarty na nieszczęście gospodarzy w trans wpadł 37-letni weteran Marcin Sroka. Mający na koncie kilkanaście sezonów gry w ekstraklasie skrzydłowy trafił trzy razy z rzędu z rogu boiska, wyprowadzając Pogoń na prowadzenie 59:50. Ostatecznie po trzydziestu minutach goście byli lepsi o osiem punktów. Na tym etapie spotkania prudniczanie mogli się pochwalić aż 13 celnymi „trójkami” na 27 prób!

W czwartą kwartę ekipa Marcina Radomskiego wchodziła z tylko jednym celnym rzutem za trzy na osiemnaście prób (!!!) oraz z piątym faulem Marcina Wróbla. „Górnicy” nie zamierzali się jednak poddawać i dzielnie gonili wynik. Po trafieniu z dystansu Rafała Glapińskiego strata wynosiła siedem „oczek” (58:65). Po „Glapie” kolejny sygnał do odrabiania strat dał Damian Durski, który popędził z piłką w kontrze i nie pomylił się po dwutakcie (63:67, ponad cztery minuty do końca).


Marcin Sroka dał się wałbrzyszanom mocno we znaki. I nie chodzi tutaj jedynie o jego celne
rzuty z dystansu, ale także o prowokacje i liczne dyskusje z arbitrami

Ostatnie cztery minuty kibicom na długo zapadną w pamięć. Najpierw głośno dopingujących kibiców uciszył szóstym trafieniem zza linii 6,75 m Sroka (63:70), po czym nie powstrzymał się od prowokujących gestów w stronę gospodarzy. Górnik bardzo potrzebował punktów, a na wysokości zadania stanął grający świetny mecz Jakub Der, trafiając zza łuku na 68:71. W tym momencie spotkania fani zgromadzeni w Aqua Zdroju żywiołowo dopingowali Górnika na stojąco, co splątało nogi koszykarzom Pogoni. Dzięki punktom spod kosza Dera i Piotra Niedźwiedzkiego biało-niebiescy prowadzili 74:71, a dobrze do tej pory dysponowany Kacper Stalicki fatalnie spudłował lay-up pod drugiej stronie parkietu. Po chwili na „trójkę” Bartłomieja Ratajczaka odpowiedział weteran Grzegorz Mordzak, nie myląc się z trudnej pozycji ponad osiem metrów od kosza (77:76).


Jakub Der przedstawił się wałbrzyskiej publiczności w imponujący sposób. Były koszykarz Muszkieterów
Nowa Sól i Stelmetu Zielona Góra dołączył do Górnika latem i już zdążył trafić kilka ważnych rzutów!

Ostatnie sekundy to teatr jednego aktora. Właściwie to kapitana. Glapiński najpierw wykorzystał dwa rzuty wolne (79:76), a chwilę później dobił rywala rzutem za trzy z trudnej pozycji.

Górnik zaimponował wolą walki i determinacją, ale miał w tym meczu swoje demony, które będzie musiał jak najszybciej przegonić – chodzi o bardzo długą „suszę” zza łuku (wspomniane 1/18 jeszcze u progu czwartej kwarty) ora słabą skuteczność rzutów wolnych (13/25). Ekipa Tomasza Michalaka z kolei musi się głęboko zastanowić nad tym, jak to możliwe, że przegrała mecz, trafiając aż 15 z 33 rzutów zza linii 6,75 m (kapitalne 46% skuteczności!)

Mecz z Pogonią pokazał, że w Wałbrzychu rywalom będzie się grało bardzo trudno. W 2. kolejce naszych czeka wyjazd do Słupska na mecz z Czarnymi. Kolejny mecz w Aqua Zdroju 13 października z jednym z faworytów rozgrywek, Enea Astorią Bydgoszcz.


Los Górnika na swoje barki w końcówce wziął kapitan Glapiński. Tu odbiera po meczu gratulacje
od Damiana Durskiego

Górnik Trans.eu Wałbrzych – Pogoń Prudnik 82:76 (18:23, 20:11, 14:27, 30:15)

Górnik: Der 18, Niedźwiedzki 16 (10 zb), Glapiński 10, Ratajczak 9, Wróbel 9, Krzywdziński 8, Durski 8, Spała 2, Kruszczyński 2.

Najwięcej dla Pogoni: Sroka 21 (6/9 za 3), Pisarczyk 20 (11 zb).