1. liga: Górnik Trans.eu Wałbrzych pokonał u siebie GKS Tychy 77:57 i pozostał wiceliderem rozgrywek. W składzie gospodarzy zabrakło kontuzjowanego jeszcze podczas meczu z Sokołem Łańcut Bartłomieja Ratajczaka.


  • Górnik rozegrał ostatni w 2019 roku ligowy mecz w Aqua Zdroju. W grudniu zagra jeszcze dwa spotkania wyjazdowe: w Słupsku z liderem, czyli Czarnymi oraz w Pruszkowie z Elektrobudem-Investment ZB

 

  • 23 punkty i 8 zbiórek (9/18 z gry) zanotował dla gospodarzy Grzegorz Kulka. Jego wskaźnik efektywności (Eval) wyniósł 24, co jest jego najlepszym wynikiem w sezonie

 

  • Tyszanie przegrali drugi z ostatnich pięciu meczów


W zapowiedzi „meczu przyjaźni” z GKS-em Tychy poruszyłem osiem wątków. Niedzielne spotkanie pozwoliło na nie odpowiedzieć.

Czy Krzysztof Jakóbczyk okaże się pewniejszym strzelcem od godnego rywala w tej materii, Michała Jankowskiego?

Obaj tym razem odegrali poboczne role, co może dziwić, bo to najlepsi punktujący swoich zespołów w przekroju całego sezonu. Jakóbczyk zdobył tylko 9 punktów, ale oddał w całym meczu ledwie osiem rzutów z gry. Jankowski, trzeci strzelec 1. ligi, ze śr. blisko 19 punktów/mecz tym razem spuścił z tonu, notując 11 „oczek” (3/10 z gry).

Michał Jankowski nie ukąsił Górnika

Czy Paweł Zmarlak znowu będzie katem wałbrzyszan?

W poprzedniej kolejce doświadczony skrzydłowy rzucił Polonii Leszno 19 punktów, dodając 10 asyst. W poprzednim sezonie w jednym z meczów przeciwko biało-niebieskim otarł się o triple-double (19 punktów, 9 zbiórek i 8 asyst). Tym razem niczym szczególnym się nie wyróżnił.

Czy przyjaźń biało-niebieskich kibiców z tyskimi zostanie wystawiona na próbę przy ewentualnym niekorzystnym z wałbrzyskiej perspektywy wyniku?

Przy większości prób tyszan z linii rzutów wolnych, wałbrzyscy kibice nie gwizdali i nie przeszkadzali. Kilkukrotnie zaintonowali także pieśni na cześć tego klubu. Na próbę fanów wystawiali kontrowersyjnymi decyzjami sędziowie, ale obyło się bez afer. W kontrze do arbitrów po drugiej kwarcie wspólnie wystąpili trenerzy GKS-u i Górnika. Mnóstwo zastrzeżeń do ich pracy miał w szczególności Łukasz Grudniewski, który wymienił kilka mocnych opinii z komisarzem zawodów.

Czy „Górnicy” dobiją po raz pierwszy od czterech spotkań do 70% skuteczności z rzutów wolnych w Aqua Zdroju?

Nie. Skuteczność w tym elemencie koszykarskiego rzemiosła wciąż pozostawia wiele do życzenia. W starciu z GKS-em nasi trafili 58% prób, ale na linii stanęli ledwie 12 razy – najmniej w sezonie. Po części wynika to z tego, że „Górnicy” oddawali sporo rzutów dystansowych, nieszczególnie atakując strefę podkoszową. Było to związane z nieobecnością Damiana Cechniaka i Marcina Wróbla, którzy w pierwszej połowie szybko popełnili po trzy przewinienia i musieli odpocząć na ławce. Po dwóch kwartach biało-niebiescy mieli na koncie 16 prób za 2 i o tylko jedną mniej za 3. W całym meczu oddali aż 30 rzutów z dystansu, a drogę do kosza znalazło 12, co jest całkiem niezłym wynikiem.

Czy Rafał Glapiński, podobnie jak w kluczowych momentach meczów z Krosnem i Łańcutem, będzie musiał wyciągać swój zespół z opałów?

Nie, ale miał swój moment i w tym spotkaniu. Chodzi oczywiście o jego osiem punktów z rzędu na początku czwartej odsłony, które pozwoliły odskoczyć na 63:44. Kapitan trafił dwa razy zza łuku oraz wykończył indywidualną akcję po dwutakcie, gdy minął na obwodzie obrońcę.

Czy Damian Pieloch po raz pierwszy od pięciu spotkań trafi z gry więcej niż 33% rzutów?

Tak, choć zakładany próg przekroczył nieznacznie. 30-latek zakończył mecz z 38% selekcją rzutów (5/13), ale w ocenie jego gry nie wolno zapominać o mrówczej pracy po bronionej stronie parkietu, gdzie często pilnuje czołowych strzelców rywali. Tydzień temu zatrzymał Bartłomieja Karolaka z Sokoła Łańcut, a tym razem ograniczał poczynania Michała Jankowskiego.

Czy w jedenastym meczu sezonu Damian Cechniak po raz piąty zanotuje double-double w punktach i zbiórkach?

Nie. Tym razem Damian miał sporo kłopotów z przewinieniami, co spowodowało, że przebywał na parkiecie niecałe 18 minut. To najkrócej w tym sezonie. Do tego oddał ledwie trzy rzuty z gry – najmniej w trwających rozgrywkach. Rzuty to może za dużo powiedziane, bo 26-latek wykańczał akcje spod obręczy, w tym jedną efektownym wsadem.






Czy tym razem będzie spokojniej i Górnik uniknie trzeciego z rzędu kuriozalnego meczu z GKS-em?

W poprzednim sezonie mecze Górnika z GKS-em zapadły mocno w pamięć. W Wałbrzychu  nasi zdobyli w drugiej kwarcie ledwie cztery punkty, by w trzeciej zanotować serię punktową 16:0 i zatrzymać rywali na sześciu „oczkach” w trzecich dziesięciu minutach. W Tychach w ostatnich niecałych dwóch minutach gry biało-niebiescy popisali się serią punktową 11:0 i o mały włos nie wygrali (porażka 87:88, choć w ostatniej akcji, na sześć sekund przed końcem, mieli piłkę w posiadaniu). 

Tym razem było spokojniej, ale w drugiej kwarcie Górnik miał kłopoty, gdy nie potrafił dograć piłki pod kosz, oddając serię niecelnych rzutów z dystansu. Rywale zaliczyli serię punktową 12:1, doprowadzając do remisu 26:26. Męki gospodarzy zakończył udaną „trójką” Jakóbczyk.

(9-2) Górnik Trans.eu Wałbrzych – (6-6) GKS Tychy 77:57 (25:14, 14:21, 16:9, 22:13)

Górnik: Kulka 23, Pieloch 12, Jakóbczyk 9, Glapiński 8, Koperski 8, Cechniak 6, Wróbel 4, Durski 3, Podejko 3, Zywert 1 (9 as), Makarczuk 0, Jeziorowski 0.

Tychy: Jankowski 11, Kędel 11, Wrona 10, Woroniecki 9, Zmarlak 6, Kulon 4, Krakowczyk 3, Karpacz 2, Zawadzki 1, Piotrowski 0, Karwat 0, Ziaja 0.

Czytaj także:

3. LIGA: TRUDNA PRZEPRAWA REZERW. POTRZEBNA BYŁA DOGRYWKA