13 lutego o godz. 19:46 Górnik Trans.eu Wałbrzych podejmie w derbach Dolnego Śląska FutureNet Śląsk Wrocław. Zapowiadają się wielkie koszykarskie emocje! Już dziś pierwsza z serii naszych zapowiedzi tego bardzo ciekawie zapowiadającego się starcia.

W okresie poprzedniego ustroju politycznego Górnik i Śląsk zażarcie rywalizowali o mistrzostwo Polski. Górnik reprezentował Wałbrzych, robotnicze miasto charakteryzujące się ciężko pracującymi, charakternymi ludźmi, którzy na halę trafiali prosto po szychcie. Śląsk oznaczał Wrocław, centralny ośrodek kulturalny i akademicki, w PRL-u dodatkowo siedziba wojskowych koszarów.

Odmienne podejście do życia, charakter miasta oraz wymierne korzyści Wojskowego Klubu Sportowego Śląsk z pozyskiwania najlepszych wałbrzyskich koszykarzy w ramach odbycia obowiązkowej służby w kamaszach generował trwałą antypatię w obozie pod Chełmcem. Śląsk w Wałbrzychu nigdy nie miał łatwo. Zawodnicy byli wygwizdywani, opluwani, a w ich stronę kibice ciskali różne przedmioty. 

"[W Wałbrzychu] po prostu musieliśmy przegrać, bo by nas zlinczowali (…) Kibice wyżywali się na przyjezdnych chyba za to swoje kopalniane życie. To było jedyne miasto w Polsce, z którego trzeba było uciekać po meczu" – wspominał dla portalu podkoszem.pl po latach Jarosław Zyskowski, były gracz Śląska.

Po zmianie systemu politycznego Śląsk wciąż był na szczycie, a Górnik powoli tracił dystans z powodu problemów organizacyjno-finansowych. Wałbrzyscy zawodnicy przestali odbywać we Wrocławiu służbę wojskową, ale do stolicy Dolnego Śląska trafiali na zasadzie transferów. W latach 90. tą drogą podążali Jacek Krzykała i Andrzej Adamek. Po zakończeniu owocnych karier Krzykała prowadził Śląsk w 2. lidze, a Adamek jako szkoleniowiec wrocławian sprawdził się w elicie.

Na przełomie wieków, w okresie gdy WKS dominował w polskiej koszykówce, a Górnik grał w 1. lidze, do Wałbrzycha trafiali byli reprezentanci nie tylko WKS-u, ale i kraju, Tomasz Wilczek i Jerzy Binkowski, którzy kończyli zawodowe kariery w biało-niebieskich trykotach.

Obaj zajęli się szkoleniem młodzieży. Ten pierwszy w Śląsku, ten drugi w podwrocławskich Kobierzycach. Wilczek pracował w ostatnich latach także z kadrą wojewódzką młodzików i na własne oczy mógł zaobserwować zmianę mentalną i generacyjną wśród najmłodszych adeptów koszykówki z Wałbrzycha i Wrocławia. Dla chłopców urodzonych w latach dwutysięcznych konflikt na linii Górnik-Śląsk jest prehistorią, często bez wpływu na budowanie przyjaznych relacji.


Kibice Górnika są gotowi na derby!

Dziś relacje Górnika ze Śląskiem należy rozróżniać właśnie na dwóch płaszczyznach: zawodniczej i kibicowskiej.

W sferze zawodniczej trudno mówić o konflikcie, bo kluby od dobrych kilku lat albo współpracują, albo łączy je droga wielu koszykarzy. W Wałbrzychu urodziła się legenda wrocławskiego klubu, Maciej Zieliński, którego ojciec Marek bronił barw Górnika. W ligach młodzieżowych do Śląska wypożyczani byli biało-niebiescy Bartłomiej Szmidt i Hubert Murzacz, pomagający WKS-owi w fazie centralnej mistrzostw Polski. W okresie, gdy Górnik występował w elicie, a Śląska już tam nie było, w Wałbrzychu grali związani wcześniej z wrocławskim klubem Kamil Chanas, Marcin Stefański i Ime Oduok. Ten pierwszy zapracował na sympatię kibiców, którzy śpiewali w ligowym meczu z Zgorzelcu na jego cześć: „Wygraj to dla nas! Górniku, wygraj to Chanas!”. W  1. lidze z Wrocławia do Górnika podążyli Krzysztof Jakóbczyk i Łukasz Grzywa. Ten pierwszy po wielu latach wrócił do WKS-u i pewnie zobaczymy go w akcji w środowych derbach.

W drugoligowym Górniku oglądaliśmy przecież wychowanych w Śląsku braci Bochenkiewiczów i Macieja Krówczyńskiego. W przeszłości z WKS-em związany był też kapitan Górnika, Rafał Glapiński oraz wychowanek biało-niebieskich, Marcin Kowalski. Dobre relacje z byłym trenerem młodzieżowego Śląska, a obecnie szkoleniowcem pierwszoligowej Polonii Leszno, Łukaszem Grudniewskim zaowocowały sparingiem Górnika z Polonią w Hali Wałbrzyskich Mistrzów na przełomie 2016 i 2017 roku. W herbem Śląska na koszulce występował także kilka lat temu Piotr Niedźwiedzki, choć tamten twór, przy wsparciu finansowym rodziny Koelner, próbował jedynie ratować basket dla Wrocławia na najwyższym szczeblu, rywalizując na lokalnym podwórku ze Śląskiem z 2. ligi, czyli tym, który przypisywał sobie historyczne osiągnięcia klubu i dziś gra w 1. lidze.

Co innego kibice. Choć w kierunku koszykarzy Śląska w Wałbrzychu już nie latają przedmioty, to o zażyłości trudno mówić. Wizyta wrocławian pod Chełmcem od zawsze wzbudza emocje.

W 2000 roku Zepter Idea Śląsk Wrocław zagrał w wałbrzyskim OSiRze sparing z Roto Górnikiem. Wrocławian, aktualnych wtedy mistrzów Polski, reprezentujących kraj w europejskich pucharach prowadził duet Andrej Urlep i Jacek Winnicki, a w składzie znajdowali się tacy gracze jak ś.p. Adam Wójcik, Maciej Zieliński, Dominik Tomczyk, Raimonds Miglinieks, Robert Kościuk, Joe McNaull czy Dainius Adomaitis. Po stronie pierwszoligowca z Wałbrzycha brylowali wtedy Amerykanin Brian Tonkovich, mający na koncie wiele meczów w PLK 34-letni Mariusz Sobacki oraz świetnie znany wałbrzyszanom Marcin Sterenga. Choć trudno dziś dogrzebać się do rezultatu tego starcia, to pewne jest, że Śląsk wygrał wysoko. Kibicom nie przeszkadzało to, że był to jedynie letni sparing - miejsca siedzące w hali przy ul. Wysockiego były zajęte już na półtorej godziny przed meczem.

„Możemy spaść z tej ligi, ale ten mecz musimy wygrać!!!” - powiedział mój znajomy przed derbami ze Śląskiem w marcu 2008 roku, w ekstraklasie. To pokazuje jedynie jak wielkie te derby mają dla wałbrzyszan znaczenie.  Ostatecznie Górnik nie tylko utrzymał się w lidze, ale i pokonał ASCO Śląsk Wrocław 79:65 (23:19, 14:13, 16:13, 26:20), przy dużym udziale głośno dopingujących kibiców i 25 flag na kijach:

Górnik: Montgomery 20 (1x3), Clarkson 16 (7zb.), Wichniarz 13 (1x3, 9zb.), Oduok 11 (5zb.), Ercegović 8 (8zb.), Archie 7 (1x3, 4zb., 4as.), Zabłocki 4 (1x3), Carr 0 (6as.), Glapiński 0.

W pamięci po tych rozegranych w Świebodzicach derbach została stworzona przez fanów Górnika flaga, przedstawiającą psa na łańcuchu i budę, nawiązująca do słynnej, niecenzuralnej przyśpiewki, przez lata kultywowanej w środowisku wałbrzyskich ultrasów.


Górnik - Śląsk, styczeń 2017

W 2012 roku Górnik był w 3. lidze i na Wysockiego mierzył się z rezerwami Śląska. Fani ponownie zapełnili halę po brzegi i ogłuszającym dopingiem pomagali koszykarzom. Tym razem to WKS był lepszy, wygrywając po dogrywce 87:84. 18 punktów dla wrocławian zdobył… Paweł Bochenkiewicz. W styczniu 2017, jeszcze w 2. lidze, nasi ograli w Aqua Zdroju wtedy niepokonany WKS 70:63 (15:15, 17:10, 16:10, 22:28)

Górnik: Niedźwiedzki 22 (11 zb), Niesobski 17, Wróbel 9 (13 zb), Glapiński 9, Ratajczak 6, Kozak 3, Krówczyński 2, Bochenkiewicz 2, Durski 0.

Najbardziej w ostatnich latach oba kluby łączył jednak organizacyjny rollercoaster. Pierwsza przymusowa degradacja Górnika (Śnieżki) była w 1995 roku. Później, po kolejnych awansach i przypomnieniu się na koszykarskiej mapie Polski, biało-niebieski klub zaczął znowu dogorywać. Oficjalny finansowy upadek był spektakularny, zobrazowany w kwietniu 2011 roku taczką, na której „pokład” działaczów zapraszali wściekli i wiecznie zbywani obietnicami bez pokrycia kibice.

Śląsk także upadał dwukrotnie, ale w krótszych odstępach czasu. W 2009 roku fundusze skończyły się, gdy z ekstraklasowego Śląska wycofał się Waldemar Siemiński z grupy ASCO. Mozolny powrót do elity okazał się bezcelowy, bo WKS przeszedł kolejną zapaść latem 2016 roku, wracając ponownie do 2. ligi.

W ogłoszonym w 2016 roku przez magazyn  „Forbes” rankingu polskich miast atrakcyjnych dla biznesu Wrocław był na szczycie. W samym 2015 roku zarejestrowano tam 2720 nowych firm. Nijak ma się to jednak do sportu, bo z jego finansowaniem w stolicy Dolnego Śląska są problemy (spytajcie piłkarzy Śląska i siatkarki Volleya Wrocław). Wspominała o tym w „Gazecie Wrocławskiej” prezes koszykarsko-piłkarskiej Ślęzy, Katarzyna Ziobro-Franczak. Dowodzone przez Ziobro-Franczak koszykarki Ślęzy to mistrzynie Polski 2017 oraz aktualne brązowe medalistki, ale wciąż bez głównego sponsora:

"Sama się zastanawiam, dlaczego tak jest. Robimy naprawdę wiele, wysłaliśmy oferty do kilku tysięcy firm".


Górnik - Śląsk, styczeń 2017

W Śląsku też długo mieli z finansowaniem problem, jeszcze niedawno stawiali głównie na utalentowaną młodzież, wicemistrzów Polski U-20 oraz U-18 z 2016 roku. To ona zapracowała na promocję do 1. ligi rok poźniej. Brak awansu do play-off w rozgrywkach 2017/18 był dla WKS-u rozczarowujący. Niepokój zagościł także w sercach właścicieli działającej w technologiach social media firmy FutureNet, która latem 2018 zainwestowała w klub, pozwalając na duże wzmocnienia. Od tego czasu „trójkolorowi” zadomowili się w ligowym czubie, są poukładani od strony organizacyjnej, ale wciąż mają swoje problemy. Największy to konflikt z kibicami, którzy nie prowadzą na meczach żywiołowego dopingu. Drugi to kłopoty z frekwencją, bo zdarzało się w tym sezonie, że Śląsk miał trudności z zapełnieniem kameralnego obiektu AWF. 17-krotny mistrz Polski stał się zapomniany przez rzesze fanów. Zmienić ma to powrót koszykarzy do elity, na co bardzo w stolicy Dolnego Śląska liczą.

Głównym sponsorem Górnika jest firma Trans.eu, oferująca szeroko pojęte usługi na giełdzie transportowej, a mieszcząca się na rogatkach… Wrocławia. Choć Wałbrzych przegrywa w atrakcyjności dla wielkiego biznesu, to też ma za sobą coraz to lepsze lata, o czym świadczy wysoka ocena prezydenta miasta, Romana Szełemeja, kiilka lat temu szóstego w rankingu tygodnika „Newsweek” na najlepszego prezydenta Polskich miast.

Śląsk i Górnik, albo jak kto woli – Górnik i Śląsk, wywodzą się z powiązanych geograficznie i administracyjnie miast. Oba kluby, powstałe w podobnym okresie (odpowiednio 1948 i 1946), egzystują obok siebie od lat. Ich współistnienie nierzadko równało się z konfliktem i niezgodą, z często przecinającymi się ludzkimi losami. Przede wszystkim KSG i WKS to odwieczna rywalizacja, długodystansowy wyścig z przeszkodami od losu, napędzająca się lokomotywa, pełna obserwatorów i uczestników ceniących sobie adrenalinę sportowych emocji. Niech ten pojedynek dwóch (nie)zgodnych światów trwa wiecznie, ale aby jak najkrócej jedynie w 1. lidze.

Powyższy tekst jest reedycją artykułu "(Nie)zgodne współistnienie", który ukazał się na naszym portalu na przełomie 2016 i 2017 roku.