W środę, 13 lutego o godz. 19:46 Górnik Trans.eu Wałbrzych zmierzy się w Aqua Zdroju w derbach Dolnego Śląska z FutureNet Śląskiem Wrocław. Po raz 424 w oficjalnym ligowym spotkaniu biało-niebieską koszulkę Górnika założy Rafał Glapiński. Tym samym zrówna się liczbą rozegranych meczów z liderem klubowej klasyfikacji wszechczasów, Zenonem Kozłowskim.

Rafał Glapiński na dobre zapisał się w historii Górnika. Przez ponad dwadzieścia lat przeszedł długą drogę. Od zbuntowanego, grającego w charakterystycznych warkoczykach młokosa po odpowiedzialnego za losy klubu kapitana. W biało-niebieskim trykocie przebiegł przez wszystkie klasy rozgrywkowe. Od pierwszej ligi do drugiej i z powrotem. Przez ekstraklasę, trzecią ligę, ponownie drugą i jeszcze raz pierwszą. Był uczestnikiem wielkich zwycięstw i druzgocących porażek. Poczuł na swojej skórze krople szampana, gdy świętował awans do ekstraklasy. Wraz z kibicami tonął w kroplach deszczu, gdy koledzy z drużyny wynieśli go na rękach przed halę po meczu decydującym o powrocie do 1 ligi. Był także na pokładzie, gdy klub tonął w długach. W Górniku zmieniała się struktura, zmieniali ludzie, na świecie na dobre zadomowił się internet, a „Glapa”, z małą przerwą, wciąż biegał po parkietach z górniczym herbem.

Byli w historii klubu lepsi koszykarze. To, że Glapiński zagrał w nim najwięcej spotkań nie sprawi, że ustawimy go w jednym rzędzie z zawodnikami, którzy zdobyli dla miasta mistrzostwa Polski (np. ze wspomnianym Kozłowskim, z którym zrównał się w liczbie spotkań). „Glapie” nie można jednak odebrać tych wszystkich lat w jego ukochanym klubie. Tych hektolitrów potu wylanych na parkiecie, wytrwałości w utrzymywaniu formy ligowca oraz bardzo dużego udziału w budowie najnowszej tożsamości Górnika. To przecież chłopak stąd, wychowanek klubu, od niedawna związany z miastem jeszcze bardziej, tym razem w roli radnego.

By opisać karierę Glapińskiego zabraknie tutaj miejsca. Mówimy przecież o kilkuset spotkaniach na przestrzeni ponad dwudziestu lat.  Przyjrzyjmy się zatem siedmiu migawkom, streszczającym jego koszykarski maraton:

MIGAWKA #1 (1998)


Pierwszoligowy Górnik jest w kryzysie. Cudem utrzymuje się w lidze. Trener Stanisław Kiełbik wyjechał za granicę, a wypadkowi uległ zawodnik Marcin Balcerowski (tata Olka Balcerowskiego, obecnie zawodnika hiszpańskiej Gran Canarii). Misję ratowania drużyny przejął „wałbrzyski strażak”, trener Jan Lewandowski, który w 1988 roku świętował z Górnikiem mistrzostwo Polski. Do składu dołączono wyróżniających się wychowanków, w tym Glapińskiego – w 1998 roku 16-letniego kadeta. Trudno ustalić jego pierwszy mecz w biało-niebieskich barwach. Mówimy przecież o czasach, gdy internet raczkował i nie był ogólnie dostępny. Rodzice „Glapy" posiadają bardzo bogatą kolekcję wycinków z lokalnych gazet, z każdą niemal wzmianką o naszym rozgrywającym, zaczynającym dorosłą przygodę z basketem, o zgrozo, nie z ukochanym numerem siedem, a z szóstką! O pierwszym meczu w rodzinnej kronice jednak ani słowa. Dopytany o swój oficjalny debiut Rafał też nie był w stanie sobie przypomnieć. Wiadomo na pewno, że pierwsze punkty (2) zdobył w piątej kolejce sezonu 1998/99, w wyjazdowym meczu z Techmetem Częstochowa. Górnik wygrał 102:89, a naszych do wygranej poprowadził niewiele starszy Maciej Łabiak, autor 21 punktów.

Głośniej o Glapińskim zrobiło się po 10 kolejce. Górnik pokonał u siebie Linodrut Zabrze 90:84, a wałbrzyski rozgrywający trafił wtedy swój pierwszy kluczowy rzut. Na sześć minut przed końcem piąty faul złapał Andrzej Neumayer, którego na parkiecie zastąpił właśnie „Glapa”, trafiając po chwili „trójkę” na 68:65 dla gospodarzy. Na dwie minuty przed końcem 16-latek zaliczył przechwyt i zdobył punkty na 82:80. Przebojowy nastolatek pobudził zespół, resztę zrobili koledzy, w tym autor 27 „oczek”, Piotr Makowski.

W tym czasie czytamy w lokalnej prasie o Glapińskim (niestety, wycinek nie pozwala stwierdzić tytułu i autora):

„Młodziutki wychowanek Jerzego Rytki. Był kapitanem drużyny kadetów, która w ubiegłorocznych rozgrywkach należała do ligowej czołówki. Doskonale umie porozumieć się z kolegami na parkiecie i ma niezły przegląd sytuacji. Potrafi grać agresywnie i skutecznie w ataku, ale jego możliwości limitują dość skromne warunki fizyczne. Duży talent."

Młody, obudowany graczami z regionu Górnik zakończył sezon regularny 1998/99 na dobrym, siódmym miejscu, odpadając w pierwszej rundzie play-off z Resovią Rzeszów (1:2 w serii).

MIGAWKA #2 (2000)


„Glapa” w mocnym, pierwszoligowym Roto Górniku Grzegorza Chodkiewicza gra mało. Wciąż jest juniorem.  Mówią na niego „Iver”, to z fascynacji poczynaniami Allena Iversona z Philadelphii 76ers. Młody rozgrywający ma  ledwie 18 lat, gra z biało-niebieskimi w mistrzostwach Polski juniorów starszych. Nasi docierają do rozgrywanych w Wałbrzychu finałów, gdzie zdobywają srebro. Bardzo duży udział w tym sukcesie ma Glapiński. W meczu o złoto Górnik przegrał z Treflem Sopot 72:90, a „Iver” zdobył 11 punktów. U rywali brylował niejaki… Filip Dylewicz.

Medal z 2000 roku pozwolił nawiązać do sukcesów juniorów sprzed wielu lat, np. do mistrzów 1979 i 1980 (w zespołach byli m.in.  Stanisław Anacko, Stanisław Kiełbik i Jerzy Żywarski).

MIGAWKA #3 (2004)


Wałbrzyszanie grają w 2. lidze. W bezpośredniej walce o awans pokonują KKS Poznań. U siebie nasi wygrali 79:74 oraz 71:66. Glapiński odgrywa w zespole kluczową rolę, zdobywa w tych meczach odpowiednio 17 i 13 punktów. Po wszystkim rozgrywający wygrywa głosowanie w plebiscycie „Nowych Wiadomości Wałbrzyskich” na gracza sezonu w barwach Górnika.

Basket pod Chełmcem przeżywa kryzys, ale powrót do 1. ligi budzi w kibicach miłość do do tej dyscypliny na nowo.  Poniżej wypowiedź wtedy 22-letniego Glapińskiego dla tygodnika „Basket”:

„W końcu coś w Wałbrzychu ruszyło i mam nadzieję, że nasza gra przyciągnie sympatyków basketu do hali. Na pewno nie będzie to jeszcze to, na co wszyscy czekają , ale myślę, że ludzie docenią to, co robimy i powróci słynny „wałbrzyski kocioł”. Trzeba tu jeszcze wspomnieć, że to właśnie kibice poderwali nas tak do walki w fazie play-off i to dzięki nim ta rywalizacja skończyła się tak szybko”

MIGAWKA #4 (2007)


Glapiński świętuje awans do ekstraklasy z Marcinem Stokłosą, ówcesnym kapitanem i liderem Górnika

Trzeci z rzędu sezon Górnika w 1. lidze. Po dwóch bez gry w play-off w klubie dochodzi do wzmocnień. Powstaje bardzo solidna drużyna walczaków. Liderami ekipy są Wojtek Kukuczka i Marcin Stokłosa, nad koszami fruwa Adrian Czerwonka, specjalistą od obrony jest Michał Saran, a graczem od „brudnej roboty”  Sławomir Nowak. W tym gronie świetnie odnajduje się Glapiński, notujący w 34 meczach sezonu śr. 10 pkt (56% skuteczności za 2, 38% za 3). Sezon o mało nie został jednak spisany na straty, bo w decydującej o awansie serii ze Sportino Inowrocław Górnik miał problemy. Przegrał dwa pierwsze mecze w Wałbrzychu, ale zaskoczył rywali na wyjeździe, gdzie dwukrotnie zwyciężył. O wszystkim decydował mecz w pękającej w szwach hali przy ul. Wysockiego. Nasi wygrali 88:74 (Glapiński w 20 minut zdobył 6 punktów) i powrócili po dwunastu latach do elity!

MIGAWKA #5 (2009)



27-letni Glapiński jest już kapitanem występującego w ekstraklasie Górnika. Spełnia rolę zmiennika amerykańskich rozgrywających, pomaga w rozwoju talentu Adama Waczyńskiego.

Rok wcześniej, gdy ambitna drużyna biało-niebieskich pewnie zachowała ligowy byt w Dominet Bank Ekstralidze, mówił:

„Przed sezonem podstawowym założeniem było utrzymanie i ten cel został osiągnięty, więc na pewno z tego faktu należy się cieszyć. Nie byłbym sobą, gdybym nie powiedział, że w pewnym momencie grało nam się naprawdę dobrze i chyba każdy myślał, że jesteśmy w stanie ugrać troszkę więcej” – mówił po sezonie 2007/08 w rozmowie z portalem „SportoweFakty.pl”

Rozgrywki 2008/09 nasi rozpoczęli w przebudowanym składzie, z nowym trenerem, ponownie celując w utrzymanie. Problemy finansowe spowodowały rozpad składu i spadek. Po raz pierwszy Górnika opuszcza też wychowanek Glapiński.

MIGAWKA #6 (2014)

Lata 2009-11 „Glapa” udanie spędził w Sokole Łańcut, nie mógł się odnaleźć w Rosie Radom i AZS Politechnice Rzeszowskiej. Następnie, w trudnym dla siebie okresie, musiał skoncentrować się na  utrzymaniu rodziny. Odbudowujący się ze zgliszcz trzecioligowy Górnik nie był wtedy w stanie mu realnie pomóc. W 2011 roku wylądował w drugoligowym Śląsku, który zaoferował godne warunki. Z tej decyzji musiał się tłumaczyć kibicom, którzy ten ruch zrozumieli i mu go wybaczyli. Po czterech latach poza domem postanowił wrócić. Opuścił pierwszoligowy MOSiR Krosno i w sezonie 2013/14 pomagał wyrwać biało-niebieskich z odmętów trzecioligowej rzeczywistości. W barażach o awans grał z niezrozumiałym z dzisiejszej perspektywy numerem „18”:

MIGAWKA #7 (2018)

Głosami trenerów zostaje wybrany najbardziej wartościowym graczem grupy D 2  ligi. Jest jedną z pierwszoplanowych postaci zespołu, który awansuje na zaplecze ekstraklasy. W serii finałowej z AZS AGH Kraków kapitan rozgrywa mecz nr 400 w barwach Górnika:




Czas na świętowanie awansu do 1. ligi z trenerem Marcinem Radomskim


Zmiana pokoleniowa coraz bliżej? Pierwszy mecz Górnika po powrocie do 1. ligi. Kapitan Glapiński wyprowadza zespół wraz ze swoim synem, Filipem.

Najwięcej oficjalnych meczów dla Górnika w historii:

1. Zenon Kozłowski (1974-1990) - 424
2. Rafał Glapiński (1998-2009, 2013 -) – 423*
3. Tadeusz Reschke (1976-1988) - 360
4. Mieczysław Młynarski (1974-1986) - 330
5. Jerzy Żywarski (1980-1995) - 321
6. Marcin Sterenga (1996-1998, 1999-2006, 2009-2011) - 269
7. Stanisław Kiełbik (1976-85, 1987-91) – 267
8. Maciej Buczkowski (1986-1997) – 249
9. Wojciech Krzykała (1978-1988) – 239
10. Andrzej Neumayer (1996-2006) – 233


*Liczba spotkań obliczona na podstawie plkhistory.ugu.pl., pzkosz.pl, dzkosz.pl oraz wydawnictwa "60 lat minęło" Tomasza Piaseckiego

Foto: Prywatne zbiory rodziny Glapińskich, Dawid Wójcikowski, nowiny24.pl, Wałbrzych dla Was

Z serii #DERBYzWKS:

CIARY, BEZSENNA NOC I KAWAŁ HISTORII

POWRÓT SZALONEGO STRZELCA

GÓRNIK I ŚLĄSK. STATUS? TO SKOMPLIKOWANE