Była mowa i o Japonii, i o pewnym dachu bloku na Broniewskiego, i o najnowszej powieści, której akcja będzie się toczyć w Wałbrzychu i Unisławiu Śląskim, i o najważniejszej nauczycielce z liceum. Joanna Bator ponownie nas odwiedziła, tym razem rozmawiała z mieszkańcami Szczawna Zdroju w tamtejszej Miejskiej Bibliotece Publicznej z okazji XXXIX Szczawna-Zdroju.


- Cieszę się, że znowu jestem w tym regionie - przywitała się pochodząca z Piaskowej Góry autorka. - Od lat literacko żyję w dwóch rzeczywistościach - na Dolnym Śląsku, skąd pochodzę i w Japonii. W Japonii napisałam w całości "Piaskową Górę" i "Ciemno, prawie noc", a "Purezento" w kraju, z tęsknoty za Japonią. Nie zaczęłabym pisać, gdyby Japonia mnie nie zmieniła.

Ale wszystko się kiedyś kończy i skończył się też w życiu pisarki długi epizod japoński. Zawdzięczała mu zainteresowanie filozofią zen, medytacją w biegu, którą uprawiała na porannych spacerach wokół małego jeziorka w okolicach Tokio, gdzie uczyła się po prostu być i oglądać świat. - Bez tego ta przegródka w głowie nigdy by się nie otworzyła. Tak narodziła się "Piaskowa Góra". A potem chciałam napisać powieść o Tokio. Stąd narodziło się "Purezento" i po "ciemnej" wałbrzyskiej trylogii rodzi się "jasna" trylogia japońska. Na pewno napiszę jeszcze dwie takie niewielkie japońskie powieści - zapowiada pisarka.



Ale to nie w Japonii rodziła się przyszła pisarka Joanna Bator. Stało się to o wiele wcześniej, na dachu jednego z wieżowców przy ul. Broniewskiego na Piaskowej Górze.

- Dziś już tam nie da się wejść. Niewiarygodnie cudownie było w czasach liceum. Siedzieliśmy na zabudowanym dziś tarasie, tam czytało się i mówiło się książkami, literatura iberoamerykańska pokazała nam, że żyjemy w dwóch różnych rzeczywistościach. Ważny był Gombrowicz ze względu na swój język. I Herman Hesse. Jednak już nigdy nie przeczytam "Stu lat samotności". To była piękna książka na tamten czas, kiedy miałam 17 lat i siedziałam na dachu wieżowca - wspominała Joanna Bator.

A co młodzież licealna robi dziś? - W jednym z liceów młodzi ludzie przygotowali mi fragmenty "Piaskowej Góry" i "Chmurdalii" w postaci emotek. To było niesamowite i od tej pory zaczęłam ich używać - wyznała Joanna Bator.



Na spotkaniu byli obecni uczniowie szkoły średniej i nauczyciele. Jedna z pań zapytała, czy jakiś nauczyciel z czasów liceum stał się inspiracją jej późniejszej literackiej drogi.

- To była Marta Gąsiorowska z I LO. Pierwsza z tych osób, które zauważyły, że nie jestem kretynką. Później została wyrzucona ze szkoły (był to okres stanu wojennego - przyp. red.), ale chodziliśmy do niej na tajne komplety. Wszyscy ją pamiętamy jako takie jasne światło naszego licealnego życia. Podbudowała moją pewność siebie - wspominała Joanna Bator.


Z sali padło też pytanie o filmową adaptację "Ciemno, prawie noc". - Zdaję sobie sprawę, jak bardzo rozczarowani są moi czytelnicy i z jak bardzo złym ten film spotkał się odbiorem. Smutno mi ze względu na Borysa, który tak pokochał tę historię, że chyba dał się jej pożreć - odpowiadała autorka.


A co się dzieje z powieścią, której akcja dzieje się przed mniej więcej stu laty w Langwaltersdorfie, czyli w dzisiejszym Unisławiu Śląskim i w Waldenburgu, czyli w Wałbrzychu?

- Pod koniec sierpnia będę mogła więcej powiedzieć na jej temat. Ona się pisze, ale ja dużo teraz jeżdżę i po raz pierwszy w ogóle nie mam całego tekstu. Ta powieść powstaje w czterech różnych plikach, każda z bohaterek ma swój. Dwa są na razie bardzo zaawansowane, jeden trochę i jeden w niewielkim stopniu. Jest to dla mnie ciekawe nowe doświadczenie, nigdy tak nie pracowałam. Po raz pierwszy nie ogarniam tego, co piszę - mówi Joanna Bator. - W tej książce, której jeden z wątków dzieje się w Unisławiu Śląskim był jakiś prawdziwy zalążek, ale ja to kompletnie zmieniłam, opowieść i bohaterów. Moim jest zmyślanie, no i te ziemie, nie ma chyba żadnych podobnych do tego, jaki jest Dolny Śląsk. Wielu miejsc z moich książek Wałbrzych nie ma, bo to ja je zmyśliłam.

Jak zapowiedziała Joanna Bator, nowa powieść teoretycznie mogłaby zostać ukończona jeszcze w tym roku, ale najbardziej realny termin to jesień 2020.



O bohaterce, Annie z Langwaltersdorfu, która wejdzie do literatury jako Berta Koch i o nowej powieści pisaliśmy:
OLGA TOKARCZUK I JOANNA BATOR ALBO SOKOŁOWSKO I UNISŁAW ŚLĄSKI (FOTO)
JAK ANNA Z LANGWALTERSDORFU ZJADŁA OJCA - PISALI AMERYKANIE (FOTO)