W sympatycznej atmosferze upłynęło spotkanie Małgorzaty Kożuchowskiej z mieszkańcami naszego miasta – sama robiła z nimi selfie ich telefonami i z każdym aparatem dawała sobie radę, pozowała do zbiorowego zdjęcia, odpowiadała na przeróżne pytania, doradzała początkującemu reżyserowi, sypała anegdotami jak z rękawa i przeprosiła, że zjawiła się wcześniej niż zapowiadano.


Wizyta aktorki znanej z ról Hanki Mostowiak i Natalii Boskiej miała być bowiem związana z pierwszą w Wałbrzychu edycją Festiwalu Reżyserii Filmowej, który rusza w najbliższy piątek 1 czerwca. Pani Małgorzata właśnie dostała jednak nową rolę tuż po zakończeniu zdjęć na planie "Drugiej szansy" i już w tym tygodniu stanie przed kamerami.

- To najnowsza produkcja Patryka Wegi. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, trochę się tak obwąchiwaliśmy, chodziliśmy dookoła siebie. Na jego film długo czekałam. Cały będziemy kręcić we Wrocławiu. I dlatego przyjechałam dziś, żeby państwa przeprosić, że nie będę w Wałbrzychu na Festiwalu Filmowym. Ale będzie Agata Kulesza, ona jest trochę jak ja, a ja trochę jak ona. Przez wiele lat studiów mieszkałyśmy w tym samym pokoju, ja spałam na takim półkotapczanie, a ona na starej, rozpadającej się kanapie. I upodobniłyśmy się całkiem do siebie – żartowała aktorka.


A kogo zagra Małgorzata Kożuchowska tym razem? Jak zdradziła, to kryminał, krwią spływający, a ona wcieli się w rolę policjantki i szkoli się teraz w posługiwaniu bronią, bo jej bohaterka to niebezpieczna kobieta. Na pewno będzie to coś zupełnie innego niż jej dotychczasowe role.

Natomiast od października pani Małgorzata wraca do teatru. Jak mówiła, przez całe życie myśli o sobie właśnie jako o aktorce teatralnej i po studiach przez wiele lat pracowała w warszawskim Teatrze Dramatycznym, a potem w Teatrze Narodowym. A na studia w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej poszła wbrew radzie mamy: - Mówiła: zastanów się, czy na pewno chcesz w sobotę i w niedzielę, kiedy wszyscy wychodzą z dziećmi na spacer, a potem przygotowują podwieczorek, wychodzić właśnie wtedy do pracy. A teraz nawet w państwowych teatrach nie ma już wolnych poniedziałków po roboczych weekendach.

Zapytana przez jednego z obecnych o ulubionego reżysera Małgorzata Kożuchowska przyznała, że debiut i pierwszy reżyser zawsze mają szczególne miejsce w sercu aktora, a w jej przypadku to Juliusz Machulski, "Kiler" i zderzenie z twardą (i zimną) rzeczywistością planu filmowego podczas wywiadu prowadzonego przez jej postać z bohaterem granym przez Jerzego Stuhra.



A wtedy z widowni padło pytanie, czemu nie dogrzała się alkoholem:

Inna osoba spytała, czy będzie jeszcze kiedyś płyta, projekt podobny do "W futrze" z 2006 roku. - Ciągle nie mam czasu, myślałam, że zrobię to, kiedy będę w ciąży, ale też się nie udało. Jednak pamiętam tę przyjemność, bo to nie było nic gotowego, z chłopakami z "Futra" przygotowaliśmy sample, słuchałam ich, wymyślałam melodię i słowa. Niestety, nie skończyłam szkoły muzycznej i nie umiałam tego zapisać, musiałam to nagrywać na magnetofon kasetowy, bo wiedziałam, że zaraz zapomnę i oni mi to potem nagrywali. I teraz już po prostu nie mam apetytu na pójście na skróty i wzięcie od kogoś materiału. Mam nadzieję, że zrealizuję to zamierzenie zanim będę stara – opowiadała o swoim piosenkarskim debiucie Małgorzata Kożuchowska.

Było również pytanie o wymarzoną rolę:

Padło też pytanie o to, czy utrzymuje kontakty z kolegami z planu serialu "M. jak miłość". - W najlepszym kontakcie jestem z Teresą Lipowską i niedawno, kiedy miała 80-te urodziny, poprosiłam znajomą, żeby się z nią umówiła, żeby mieć pewność, że będzie w domu, wzięłam mojego Jasia i prezenty, i poszłam – i reakcja była taka: "Nieeeee.... Niemożliwe!!!" Poza tym widziałam się ostatnio z Kacprem Kuszewskim przy smutnej okazji pogrzebu Witolda Pyrkosza – mówiła aktorka.

Na pytanie o to, czy jak wielu aktorów marzy o karierze reżysera, Małgorzata Kożuchowska odpowiedziała, że czasy się zmieniły, reżyser coraz częściej jest osobą wynajętą tak jak aktor i to producent decyduje o ostatecznym kształcie filmu, piosence tytułowej i wielu innych rzeczach. - I to on ma coś do gadania, a reżyser nic – stwierdziła aktorka. Zabrała też głos na temat przeniesienia Festiwalu Reżyserii Filmowej do Wałbrzycha.



- Bardzo wam wszystkim gratuluję. To możliwość zasiania artystycznego fermentu i czerpcie z tego garściami. Na takich wydarzeniach jest czas, żeby zadać każde pytanie i dużo się dowiedzieć. Byłam już cztery razy gościem tego festiwalu i zawsze to miło wspominam. Dla nas, aktorów, to czas spokoju, powrót do przeszłości, kiedy po spektaklu szło się do kawiarni i gadało, a teraz pędzi się z próby na próbę, z pracy do pracy i nikt nie ma czasu na spotkania. Aktor-traktor, przede wszystkim grać musi. Tylko na festiwalu można się zatrzymać, porozmawiać, spotkać, obejrzeć filmy kolegów - zwierzała się Małgorzata Kożuchowska. - Trochę wam tego wszystkiego zazdroszczę i jest mi przykro, że mnie tu nie będzie.

A po spotkaniu przyszedł czas na zdjęcia, autografy i chwile rozmowy.

Więcej o nadchodzącym festiwalu tutaj:
FESTIWAL REŻYSERII 2018 W WAŁBRZYCHU: PROGRAM I WEJŚCIÓWKI
FESTIWAL REŻYSERII 2018: JAKIE GWIAZDY ODWIEDZĄ WAŁBRZYCH?

Tekst, foto, filmy: Magdalena Sakowska