Za nami czwarty już Babski Comber "przysposobiony" przez Festiwal Tradycji Górniczych Barbórka w Starej Kopalni. Tym razem uczestniczki bawiły się na wschodnią modłę, nie brakowało egzotycznych kostiumów, złota i Ali Baby.


Jak mówiła organizatorka spotkania, Małgorzata Wiłkomirska, po zeszłorocznych morskich i marynarskich klimatach uczestniczki wybrały sobie i organizatorkom bardzo trudny temat, ale udało im się odtworzyć klimat pałaców sułtańskich. Można było zatem zobaczyć rozmaite wariacje na punkcie orientalnych strojów.

- Babski Comber to tradycja krakowska i śląska, bardziej znana krakowska jest powiązana z Tłustym Czwartkiem. Ale my postanowiliśmy stworzyć tradycję dolnośląską i połączyć Babski Comber jako wydarzenie tylko dla pań z Karczmą Piwną, która jest wydarzeniem tylko dla panów, a więc dołączyć go do Festiwalu Tradycji Górniczych. Nie naśladujemy Combra w Gorcach, nie ma u nas kar, ani więzień, ani batożenia. Jest za to Ali Baba, na którym można się wyżyć. W tym roku Bliski Wschód, zobaczymy, co jaki temat uczestniczki wymyślą za rok - mówi Małgorzata Wiłkomirska.



Panie otrzymały na pamiątkę nie złotą rybkę, jak rok temu, ale złoty dukat z okolicznościowym napisem wykonany w Centrum Ceramiki Unikatowej w Starej Kopalni. Każda miała też śpiewnik, a w nim piosenkę o Ali Babie Heleny Majdaniec i Niebiesko-Czarnych, "Nie ma wody na pustyni" Bajmu i "Rzekę Marzeń" tegoż zespołu. Do jedzenia były nie tylko figi i daktyle, trunku bynajmniej nie nalewano z Lampy Alladyna, a podczas przyrzeczenia uczestniczki obiecywały, że nikt nie będzie się dąsać ani obgadywać innych i że złotego dukata włożą sobie w... w element stroju. I tańczono w rytmie gorących przebojów, a z wschodnich tańców najbardziej podobał się twist.



Babski Comber to oryginalna polska tradycja. Geneza tej imprezy jest krakowska. Już w 1600 roku ktoś opisał imprezę krakowskich handlarek, które (w przebraniach i niezbyt trzeźwe), o świcie w Tłusty Czwartek wpadały do miasta niczym Amazonki, budząc popłoch wśród mężczyzn, bo była to manifestacja skrajnie wroga mężczyznom. Panie miały na sobie peruki ze... stolarskich wiórów udających loki i niosły słomianą kukłę mężczyzny, którą po dotarciu do rynku rozszarpywały, po czym rzucały się w pogoń za panami. Jeśli dopadły jakiegoś VIP-a, dworzanina czy ziemianina, zatrzymywały mu karetę i musiał się wykupywać datkiem. Jeśli w ich sidła wpadł ktoś przystojny, musiał się wykupić całując każdą z nich. Wszyscy pozostali mieli pecha, bo kobiety wiązały ich powrozami, przewracały na ziemię i przykuwały do wielkiego kloca drewna, mogły też wyszarpać za włosy... Od razu zapewniamy, że w Wałbrzychu jest dużo spokojniej...

Potem panie tańczyły i piły w rynku i taka zabawa trwała na ogół aż do Ostatków. Jędrzej Kitowicz, opisujący ten zwyczaj w XVIII wieku, dodaje, że kobietom nie przeszkadzało największe błoto na rynku i pobliskich ulicach, najmowały sobie muzykantów, przynosiły jadło i trunki, a jeśli nieostrożnie pojawił się tam jakiś mężczyzna, musiał z nimi zatańczyć. I co, kiedyś w Polsce kobieta miała status niewolnicy?



A oto film:



Przypominamy, że dziś, jutro i pojutrze:

A tak było rok i dwa lata temu:
BARBÓRKA WAŁBRZYCH 2017: COMBER ZE ZŁOTĄ RYBKĄ
BABSKI COMBER WAŁBRZYCH 2016 - PANOWIE STRZEŻCIE SIĘ!


Jak Boguszowianki i Gorcowianki bawiły się wcześniej?
BABSKI COMBER 2017: KOMU BOGUSZOWIANKI UCIĘŁY KRAWATY?
BOGUSZÓW-GORCE: BAJECZNY BABSKI COMBER (DUŻO ZDJĘĆ)


Magdalena Sakowska
Foto: JK