Bardzo często zdarza się, że rowerzyści uważają, że skoro poruszają się bardziej ekologicznym pojazdem, to pozostali uczestnicy ruchu powinni dostosować się do nich. Jest to jeszcze jeden dowód na to, że znajomość zasad ruchu drogowego wśród nich wcale nie jest lepsza niż wśród kierowców samochodów. Rezultatem tego bywają tragiczne w skutkach wypadki.

Nic tak nie irytuje kierowców, jak rowerzysta, który zamiast po ścieżce rowerowej jedzie sobie szybko ulicą, a na rowerzystów słowo kierowca potrafi zadziałać niczym płachta na byka i bez tchu mogą wymieniać ich wykroczenia, które widzieli np. tylko w ostatnim tygodniu. Z policyjnych statystyk wynika jednak, że rowerzyści wyraźnie przeceniają swoje umiejętności i zasady ruchu drogowego łamią co najmniej równie często jak krytykowani przez nich kierowcy.

Tylko w zeszłym roku rowerzyści przyczynili się do 1546 wypadków, w których zginęło 119 osób, a rannych zostało 1481. Do większości tych zdarzeń doszło w terenie zabudowanym, choć wypadki śmiertelne dużo częściej zdarzają się poza miastem. Właśnie w takich okolicznościach życie straciło 100 osób w 567 wypadkach. Najczęściej rowerzyści są karani za wymuszanie pierwszeństwa przejazdu (518), nieprawidłowe skręcanie (118) oraz niedostosowanie prędkości do warunków jazdy (116).

Policjanci zaobserwowali, że rowerzyści bardzo często nie znają hierarchii dróg, po których mogą się poruszać i wybierają jezdnię dlatego, bo można po niej jechać szybciej i wygodniej, bo jest równa i nie trzeba uważać na pieszych, którzy lubią wchodzić pod koła. I nie zwracają uwagi na to, że jezdnia jest na samym końcu listy dróg, po których wolno im się poruszać.
Rowerzyści równie często popełniają wykroczenia, jak kierowcy i równie często inkasują mandaty.
Niebieski znak drogowy z wizerunkiem białego roweru to znak nakazu. To znaczy, że rowerzysta musi się poruszać wyznaczoną dla niego ścieżką. Ten znak nie jest tylko sugestią. Natomiast droga dla rowerów i pieszych oznacza, że to piesi mają na niej pierwszeństwo, a rowerzysta musi jechać powoli i dostosować się do nich.

- Innym grzechem, często popełnianym przez rowerzystów jest ich głębokie przekonanie o prawie do pierwszeństwa przejazdu i głęboka wiara w to, że jeśli jadą drogą dla rowerów, to nie muszą na nic zwracać uwagi. A przecież, żeby oczekiwać od kogoś ustąpienia pierwszeństwa, trzeba najpierw dać mu szansę, żeby w ogóle mógł tę osobę zauważyć. Wypadków, które polegają na tym, że rowerzysta wjeżdża w pieszego są setki, a często są to poważne wypadki, gdzie dochodzi np. do uszkodzenia twarzoczaszki – powiedział Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

Równie częstym problemem jest jazda rowerem po chodniku. Jest to praktykowane głównie przez mniej pewnych siebie i swoich umiejętności rowerzystów, którzy myślą, że jest to bezpieczniejsze niż narażanie się na kolizję z rozpędzonym samochodem. Ale prawo o ruchu drogowym tylko w trzech przypadkach dopuszcza jazdę rowerem po chodniku.
- Kiedy rowerzysta opiekuje się osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem;
- Szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km na godzinę wynosi co najmniej 2 m i nie ma tam drogi wydzielonej dla rowerów ani pasa ruchu dla rowerów;
- Warunki pogodowe zagrażają bezpieczeństwu rowerzysty na jezdni (śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź, gęsta mgła)