Pamiętacie Klaudię i Krzysztofa z Wałbrzycha, którzy wybrali się na wyprawę do Tallina, a potem do Portugalii? Wałbrzyszanie odbyli też podróż sentymentalną by poznać swoje korzenie. Wyjazd do Borysławia udokumentowali i podzielili się swoimi wrażeniami. Zachęcamy do obejrzenia zdjęć z tej wyprawy... Wielu wałbrzyszan pozostawiło w mieście partnerskim Wałbrzycha swoich przodków, inni zaś mają z okolic Borysławia wspomnienia z dzieciństwa.

Posowiecki skansen

Dzięki parze wałbrzyskich podróżników mieliśmy okazję poznać francuskie Vannes - partnerskie miasto Wałbrzycha (patrz link poniżej). Dziś zabierzemy się z nimi w wspólną podróż do kolejnego miasta partnerskiego Wałbrzycha. Tym razem jedziemy do naszych wschodnich sąsiadów na Ukrainę do Borysławia. - Pierwszy raz w Borysławiu byłem w 2015 roku na akcji czyszczenia polskich grobów z wałbrzyskimi harcerzami i bardzo chciałem zabrać tam swoją dziewczynę, której rodzina również pochodzi z Kresów. Na wyprawę zabrały się z nami jej babcia wraz ze swoją siostrą. Ich matka wychowała się właśnie w Borysławiu. Zwiedziliśmy okolice Borysławia we wrześniu 2016 roku, zatrzymaliśmy się w pensjonacie - wspomina Krzysztof Froch z Wałbrzycha.  



Nasi podróżnicy odwiedzili Borysław, by poznać się bliżej z miastem swoich przodków. Była to dla nich wszystkich bardzo sentymentalna i wzruszająca wycieczka, ucząca historii i pokazująca korzenie rodzinnego Wałbrzycha. Obecnie Borysław ma za sobą czasy świetności. W mieście króluje postsowiecka architektura, a ten region jak cała Ukraina pogrążony jest kryzysem i wszechobecną biedą. Mimo tego, że miasto jest zwyczajnie brzydkie i bardzo zaniedbane warto się tam wybrać by poznać historię swoją, oraz wydobycia ropy naftowej przez polskich pionierów w tej dziedzinie. Ponadto Borysław jest świetną bazą wypadową do sąsiedniego Truskawca - słynnego uzdrowiska, w którym znajdują się bardzo dobre sanatoria. Niedaleko od miasta znajduje się Schodnica, która jest kolejnym znanym uzdrowiskiem.



W pobliżu Borysławia w malowniczej scenerii położone są ruiny zamku w Tustaniu, który wybudowany został przez Kazimierza Wielkiego. Najważniejsze jednak jest to, by poznać wspaniałych i gościnnych ludzi, którzy często są naszymi rodakami - mówiącymi i myślącymi po polsku. Bardzo ważne jest też to, by o nich nie ZAPOMINAĆ.



Miasto partnerskie i miasto dzieciństwa

Miasto to dla Wałbrzycha jest bardzo ważne historycznie i w tym miejscu chcemy przybliżyć tę historię. Po II wojnie światowej Polska straciła Kresy Wschodnie na rzecz Związku Radzieckiego, za to tereny dzisiejszej Polski zachodniej (wcześniej III Rzeszy) otrzymaliśmy jako rekompensatę wojenną w tym m.in. Wałbrzych.
Pierwsi mieszkańcy polskiego Wałbrzycha pochodzili przede wszystkim z Borysławia czy sąsiadujących z nim Truskawca i Drohobycza. To właśnie ludzie stamtąd za sprawą polskiego ducha, który się w nich tlił zmienili Walndenburg na Wałbrzych. Wałbrzych mógł się szybko rozwijać dzięki wszystkim specjalistom, którzy tu zamieszkali byli to m.in. nauczyciele, piekarze, rzeźnicy, szewcy i cała rzesza przedstawicieli innych zawodów. Kresowiacy nie załamywali się utratą dobytku całego życia i zmianą dotychczasowego życia o 180 stopni, tylko szybko działali by ich nowa ojczyzna była jak najlepsza, lepsza nawet niż ta pozostawiona na wschodzie. Dziś widać, że im się to udało z dużą nawiązką, a to w dużej mierze dzięki Borysławiakom i reszcie kresowiaków, o których należy pamiętać.



Mieszkamy w pięknym mieście, którego niestety często nie doceniamy. W Wałbrzychu istnieją nawet ulice upamiętniające korzenie jego mieszkańców - Drohobycka i Truskawiecka powstałe w wyniku starań wałbrzyskich Kresowiaków. Ciekawe czy doczekamy się jeszcze ulicy Borysławskiej?



Więcej o podróżach pary z Wałbrzycha - w mediach społecznościowych Froche Reisen - Wesołe Podróże  - www.Facebook.com/frochereisen).

Zobacz też: Wałbrzyszanie spełniają marzenia i przemierzają Europę [FOTO]

Krzysztof Froch
oprac. ELW
fot. użyczone przez Krzysztof Froch - autor m.in. Mateusz Makowski