Jeśli ktoś chce znowu zobaczyć, jak pięknie położone jest nasze miasto, bo na Chełmcu już był i to w dzień, kiedy była otwarta wieża widokowa (albo nie był tam nigdy i nie wie) – pora wybrać się na malowniczą trasę wiodącą szlakiem niebieskim przez Góry Czarne.

Zacząć można tradycyjnie, żółtym szlakiem prowadzącym od dworca Wałbrzych Główny (wzgórze z ruinami Nowego Dworu możemy ominąć z prawej albo z lewej strony). Ale można też w weekend podjechać linią nr 12 jadącą do Andrzejówki, wysiąść w Kamionce (przysiółek Rybnicy Leśnej) i iść do góry niewymagającą bitą drogą na Przełęcz Kozią - najpierw zielonym szlakiem, ale wkrótce po wejściu do lasu odbije on w lewo. Potem dołączy do nas na chwilę szlak czerwony, ale skręci w prawo, na Borową. Pokaże nam jednak, że jesteśmy na właściwej drodze.

 
I można też wysiąść na ostatnim przystanku linii nr 12 na Gliniku Starym, dojść do ostrego zakrętu ul. Wałbrzyskiej kilkaset metrów powyżej i jedną z dwóch dróg, które z niego wychodzą (i tak łączą się w lesie), przejść na skróty do zielonego szlaku. Potem – jak wyżej. Na Przełęcz Kozią prowadzi też przez tak zwaną Pokrzywiankę droga jezdna z Kamieńska, dokąd kursuje piątka. A z przełęczy ruszamy niebieskim na Wołowiec.

 
Uwaga: nie jest to łatwa technicznie trasa, obowiązują buty turystyczne albo solidne sportowe, lepiej nie zabierać dzieci. Zwłaszcza teraz, kiedy jest sucho, podłoże na ścieżkach jest sypkie i bardzo łatwo się po nim ześliznąć. Podejście od Przełęczy Koziej (653 m n. p. m.) pod Kozioł (774 m n. p. m) w górę jest strome i długie. Trud wynagradzają ładne widoki – Borowa, Ślęża, Wielka Sowa. Między Kozłem a Wołowcem (776 m n. p. m) niewielka przełęcz z wyciętym lasem, z której roztacza się wart zobaczenia widok na niektóre dzielnice Wałbrzycha ze Śródmieściem i jego kościołami w samym środku obrazka.

 
Ze skały na szczycie Wołowca: Dzikowiec, Chełmiec w całej krasie, Trójgarb, w dole Podgórze z dokładną makietą dworca Wałbrzych Główny na żywo, a w tle panorama Karkonoszy z dominującą Śnieżką. Nad głową metalowy, pomalowany na biało krzyż. Na masywie jest ich dwa. A głęboko pod nogami – prawdziwy tunel, z prawdziwymi pociągami, do tego najdłuższy w Polsce. I to podwójny. (Dokładnie tunel przebiega trochę bardziej w prawo, pod Małym Wołowcem (718 m n. p. m.)). Z tego ostatniego schodzimy (ostrożnie) stromą ścieżką przez Dłużynę (685 m n. p. m.) i Przełęcz Szypką lub Szybką do ul. Świdnickiej.

 
Jak kilka innych naszych gór, Wołowiec i sąsiednie szczyty dawno temu były wulkanami, są zatem zbudowane z tak zwanych skał wylewnych. Dziś nadmiernie wylewne nie są, raczej milczą, mają za to interesujące kolory i przybrały ciekawe kształty. Las wygląda dość ponuro, bo nie ma dostatecznej ilości wody i widać, że przyroda tutaj się męczy.

 
Jeśli jesteśmy na Przełęczy Koziej i mamy ze sobą dzieci, albo z różnych przyczyn nie chcemy się wspinać schodami do nieba na Wołowiec, można wykorzystać bitą drogę przebiegającą nad nieczynnym od kilku dekad kamieniołomem melafiru. Stamtąd też jest bardzo ciekawy widok na Wałbrzych. I też dojdziemy do Przełęczy Szy(p/b)kiej.

 
Po drodze: jeszcze można znaleźć jeżyny i jagody, które bardzo obrodziły w tym roku (zabieramy do domu i myjemy). Trafiają się jeszcze nawet pojedyncze maliny. I ładnie owocuje jarzębina.

Dla zainteresowanych tematem:
Z GÓRY NA WAŁBRZYCH I JEDLINĘ
GÓRA DZIKOWIEC: MIEJSCE AKTYWNEGO WYPOCZYNKU W REGIONIE
TO PEWNE! WILKI ZAMIESZKAŁY W OKOLICACH WAŁBRZYCHA (ZDJĘCIA)


Tekst i foto: Magdalena Sakowska