Na złość wczesnowiosennej szarości przypominamy, jak wygląda w letniej krasie jedno z najładniejszych miejsc leżących tuż przy granicach naszego miasta. Kto kiedyś odwiedził jeziorko Daisy, ten długo mógł być pod urokiem jego malowniczości i tajemniczości. Zapraszamy więc na wycieczkę z historią w tle.



Była sobie żyła


Jezioro jest pamiątką po dawnej kopalni eksploatującej żyłę wapnia koralowego, która zaplątała się pomiędzy górnodewońskie piaskowce, mułki i zlepieńce. Kopalnia stanowiła własność rodu Hochbergów i działała od XVIII wieku do 1870 roku, kiedy to wyeksploatowane wyrobisko zatopiono. Jezioro znajduje się na stoku wzgórza Witosz, zasilają je wody potoku Milikówka, ma 200 metrów długości, a jego woda w głębi jest bardzo zimna. Otaczają je ruiny pieców do wypalania wapna z końca XIX wieku, a w jego wodach odbija się malowniczo romantyczna baszta widokowa, w której księżna Daisy miała swój mini-domek myśliwski, zaplecze dla imprez plenerowych nad jeziorkiem i pawilonik kawowy w jednym.

Dla wielu wałbrzyszan, zwłaszcza tych z północy miasta, od dzieciństwa był to jeden z ulubionych punktów wycieczek, jak Stary Książ, wąwóz Książ czy zamek Cisy. Dzieci z przejęciem słuchały opowieści o damie z dalekiego kraju, myśląc zapewne, że może była uwięziona w tej wieży, z przejęciem słuchały też, że jezioro jest bardzo głębokie (około 23 metry), za zimne, żeby w nim pływać, a niestosowanie się to tej zasady w latach 60-tych pewien nieszczęśnik przypłacił życiem, o czym świadczy tablica ze wspomnieniem tego wydarzenia.

 

Gdzie raki (w niebie) zimują

- Jest to miejsce o tyle ciekawe, że jego nazwa przetrwała niezmieniona zawieruchy historii. Wkrótce po przybyciu księżnej Daisy von Pless do siedziby niedawno poślubionego księcia, jej teść, Jan Henryk (Hans Heinrich) XI na jej cześć nazwał leśne jeziorko Daisysee. Ten fakt księżna wiele razy podkreślała w swoich pamiętnikach. Było to jej ulubione miejsce, zabierała tam rodziców i zaproszonych gości, na przykład artystów śpiewających z nią na koncertach charytatywnych, czy Vico Vossa, mistrza Niemiec w tenisie. Oczywiście, najpierw jechała tam służba, żeby napalić w kominku i nakryć stół porcelanową zastawą – mówi Mateusz Mykytyszyn, prezes Fundacji Księżnej Daisy von Pless.

Z pamiętników dowiadujemy się na przykład, że 16 października 1902 roku księżna poszła nad jeziorko z mężem, z którym nie rozmawiało się tego dnia łatwo i złowiła tam trzy pstrągi, 4 maja 1904 pobiła tam swój rekord wędkarski łowiąc rybę, która ważyła 3 funty, a jej czteroletni synek Hansel nieustannie zadawał pytania, 18 października 1903 wyrażała żal, że skończyło się nieodwołalnie lato i epoka pikników na świeżym powietrzu, między innymi nad jeziorkiem Daisy. 23 czerwca 1911 roku Daisy i jej mama Patsy zakasały rękawy i wraz ze służbą przycinały samosiejki, żeby odsłonić piękny widok na buki i brzozy. 15 czerwca 1914 księżna przyjechała tam konno z pewnym węgierskim arystokratą i nad wodą spotkała swoich synów z nauczycielką. A kiedy przed Bożym Narodzeniem 1917 Daisy przeżywała ciężkie chwile podczas wojny i marzyła już tylko o łowieniu raków z dziećmi w niebie, 17-letni wtedy Hansel pisał, że ma jeszcze sporo raków do złowienia na ziemi, właśnie w jeziorku Daisy i przy Ma Fantaisie.

Dzięki uprzejmości Fundacji Księżnej Daisy von Pless prezentujemy naszym Czytelnikom krajobraz... sprzed powstania jeziorka Daisy, czyli czynną jeszcze kopalnię. Jest to rysunek akwarelą i gwaszem ze zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu.




A tak wyglądają dawne pocztówki z Daisy, prezentowane na portalu historycznym dolny.slask.org.pl:



Czytaj też:
KSIĘŻNA DAISY I JEJ BOŻE NARODZENIE DLA MIESZKAŃCÓW
KSIĘŻNA DAISY: PROJEKT HEIDELBERG: DZIKA GÓRSKA REZYDENCJA
MA FANTAISIE - ODBUDOWAĆ ZAPOMNIANĄ REZYDENCJĘ KSIĘŻNEJ DAISY?
NOWA KSIĄŻKA O DAISY VON PLESS - TAJEMNICE PIĘKNEJ ARYSTOKRATKI


Tekst i zdjęcia współczesne: Magdalena Sakowska