Na dworze zimno, ciemno i ponuro, a mieszkańcy naszych lasów i łąk, muflony, akurat o tej niezbyt sympatycznej porze roku przeżywają miłosne uniesienia i staczają groźnie wyglądające walki, które przy dużym szczęściu można zobaczyć – i usłyszeć – na przykład w Parku Książańskim.


Jak się bić, to do skutku


Gody muflonów rozpoczynają się w październiku i przez listopad oraz grudzień trwają do połowy stycznia. Jest już wtedy dawno po godach saren (lipiec – sierpień) i rykowisku jeleni (wrzesień - październik). W deszczu i śniegu tryki walczą między sobą i gromadzą wokół siebie owce.

- Te spektakularne walki widziało niewielu. Samce odsuwają się od siebie na kilka metrów i atakują się, zderzając się rogami. Może to długo trwać, wiele godzin, nawet kilka dni. Kiedy jeden wreszcie osłabnie i się podda, musi odejść i pozostawić swoje owce zwycięzcy. Poza godami tryki zbierają się w stada, ale w okresie godowym rozłączają się i walczą. Grupa samców ma specjalną strukturę, biją się między sobą ustalając hierarchię. Przed okresem godów wyłania się faworyt, który rości sobie prawo do owiec przebywających w pobliżu – opowiada przyrodnik i fotograf Krzysztof Żarkowski.


A dlaczego te spektakularne walki widziało niewielu? Bo nasze muflony są dużo bardziej ostrożne niż ich krewniacy z USA i Kanady. Muflony amerykańskie w ferworze walki były filmowane z odległości 20-30 metrów, a nasze muszą czuć się bezpieczne i bardzo unikają człowieka – dlatego na co dzień widujemy je rzadziej niż sarny. Zmagania tryków toczą się czasem na skałach, kiedy indziej w gęstych zaroślach, między drzewami, w miejscach niedostępnych. Inaczej niż w przypadku jeleni, saren czy danieli, samce nie wydają żadnych dźwięków – jedyne, co słychać, to tępy łoskot zderzających się ślimów (czyli rogów). - W książańskim parku da się to usłyszeć. Czasem są to też walki o pozycje w stadzie – mówi Krzysztof Żarkowski.


Trochę w ciąży

A jak sobie radzą ciężarne samice muflonów o tak nieprzyjaznej porze roku? Odpowiedź brzmi – wcale źle sobie nie radzą, bo ciężarne tak naprawdę... nie są. - To ciąża przedłużona. Zarodek nie rozwija się w zimie, zaczyna się rozwijać dopiero wiosną, kiedy samica przetrwała zimę i ma więcej pożywienia – tłumaczy przyrodnik. Gdy warunki się poprawiają, zarodek się zagnieżdża i ciąża od tego momentu do porodu trwa 22 tygodnie. A "przerwa ciążowa" trwa różnie w zależności od stanu owcy i warunków zewnętrznych – od kilku tygodni nawet do kilkunastu. Na końcu rodzi się jedno młode, rzadziej dwa.


Późną zimą muflony łączą się w duże stada mieszane i tak możemy je spotkać na łąkach czy polach. Ale namiętność wrze i w tych walczących o przetrwanie stadach i silniejsze samce wyganiają te słabsze. A czy da się sfotografować ich pojedynki? - Widziałem je kilka razy, a nie byłem w stanie robić zdjęć, bo na najmniejszy szmer rzucają się do ucieczki. Trzeba podejść bardzo blisko, ale jest to możliwe. Krzywdy sobie nie robią – człowiek by nie przeżył takiego uderzenia, ale ślimy to naturalny kask i żaden z tryków nie leży po zderzeniu – mówi fotograf dzikiej przyrody.

Genetyczny problem i inne problemy

Książańskie muflony mają swój indywidualny problem, nie nawiązując kontaktów z innymi grupami, a jest nim tak zwany chów wsobny – gody odbywają osobniki spokrewnione i rodzi się słabsze potomstwo. - Dlatego nasze muflony nie są tak piękne, jak te z ich ojczyzny - Korsyki i Sardynii, mają słabiej pozwijane ślimy, które mogą ranić je w kark i powodować stany zapalne, a w rezultacie nawet śmierć. Na ogół są one zakręcone i do tego nie dochodzi. I to zjawisko się utrzymuje, mimo przywożenia i włączania do naszych stad muflonów z Czech i Słowacji. Te można rozpoznać po innych rogach – mówi Krzysztof Żarkowski.

Innym problemem czworonożnych symboli naszego miasta są zdziczałe psy i mogą się nim stać wilki. Poza skałami, które stanowią jego naturalne środowisko, muflon jest bezbronny, dogoni go każdy drapieżnik. Na razie liczebność stad przemieszczających się między Parkiem Książańskim a Masywem Trójgarbu wynosi 200-300 sztuk. Wałbrzyskie muflony raczej nie mają kontaktu z inną dużą grupą, z Gór Kamiennych. Zima, kiedy nie ma liści na drzewach, to dobry czas, żeby obserwować nasze dzikie owce, nawet poza godowymi walkami.

Pisaliśmy już o nich: CO WIEMY O MUFLONACH (ZDJĘCIA)

Cykl: OKIEM FOTOGRAFA PRZYRODY

Akcje z udziałem Krzysztofa Żarkowskiego i jego opowieści o fotografowaniu przyrody TUTAJ.

Magdalena Sakowska
Foto: Krzysztof Żarkowski