Niepozorne wzgórze w południowej części Wałbrzycha nie jest dziś doceniane przez turystów, choć kiedyś było ich mekką. Proponujemy zimowy spacer wraz z argumentami, dla których Barbarkę wciąż warto odwiedzić. A jest ich więcej niż trzy.


Góra Barbarka (634 m. n. p. m.) oddziela Glinik Stary od Nowego i tworzy malownicze tło dla dworca Wałbrzych Główny i jego torowisk.

Kiedyś, kiedy nazywała się jeszcze Hainberg, Hainkoppe, albo Kolbeberg, a nawet i później, już jako Barbarka, była jedną z niewielu gór w Wałbrzychu i okolicach, pod którymi dało się przejść, jedną z nieco liczniejszych, nad którymi dało się stanąć, a w dodatku wciąż "wie" czym się zajmowali mieszkańcy naszego regionu bardzo dawno temu. I co robiła lawa przed milionami lat. Jeśli kogoś to zaintrygowało, zapraszamy dalej.

Jeżeli ktoś po dłuższych poszukiwaniach znajdzie ulicę Żelazną i niezrażony dziwnymi zwrotami pójdzie nią w las, to nogi zaniosą go najprawdopodobniej do czegoś, co wygląda jak wejście do Morii we "Władcy Pierścieni".



I podobnie jak do Morii, lepiej do środka nie wchodzić, bo choć orków nie widać, to po około 20 metrach natrafia się na tzw. niestabilny zawał. A to może oznaczać, że jak kichniemy, to pogrzeb na miejscu... Do tego dochodzi jeszcze potencjalny gaz lub brak tlenu, więc rzeczywiście możemy nadepnąć na kości jakiegoś wędrowca, który też myślał, że powietrza mu wystarczy...

To poniemiecka sztolnia z pięknym portalem wejściowym: "Ernestine". Wydobywano tu węgiel kamienny jeszcze w latach 30-tych. W połowie XVIII wieku, baron von Czettritz-Neuhaus założył kopalnię „Ernestine”, która wkrótce upadła.



Ponownie zgłosił ją do Wyższego Urzędu Górniczego i 4 lipca 1794 r. nadanie jako nowej kopalni we wsi Podgórze otrzymał baron Dyherrn Czettritz.



Sztolnia "Ernestine" miała długość 920 metrów i biegła na poziomie około 514 metrów nad poziomem morza. Całość wydrążono w piaskowcu lub bezpośrednio w żyle węgla a produkcja w 1806 r. wyniosła około 2000 ton. 23 marca 1844 roku "Ernestine" połączono ze znajdującą się o kilometr na południe od niej sztolnią "Amalia". Z czasem górnicza infrastruktura wokół tak się rozrosła, że w 1859 na Podgórzu powstało przedsiębiorstwo "Consolidirte Ernestine" z połączenia 9 małych kopalń. W 1909 r. "Ernestine" połączona została także z kopalnią "Melchior" pod wspólną nazwą "von Kulmiz". Jej zamurowany wylot znajduje się po drugiej stronie Barbarki, przy ul. Wylotowej zresztą. Tam podobno też po kilku metrach natrafia się na zawał. (Źródło: starakopalnia.pl – "Szlaki dziedzictwa", G. Szewczyk, "Górnictwo i koksownictwo wałbrzyskie" w "Wałbrzyskie szkice", Wałbrzych 2012).

Idąc wyżej zmieniamy zupełnie epokę na znacznie, znacznie wcześniejszą. Kilkaset metrów powyżej "Ernestine", przy szlaku niebieskim biegnącym ze stacji Wałbrzych Główny w stronę Unisławia Śląskiego, znajduje się bezcenny pomnik przyrody – kamieniołom ryolitu. To wspomnienie po czasach, gdy gwałtowna permska działalność wulkaniczna wyposażyła nas w szpiczaste szczyty, takie jak Chełmiec, Wołowiec czy Trójgarb. Większość z nich zbudowały kwaśne skały wylewne, czyli ryolity. Na stoku Barbarki dawni mieszkańcy tych ziem robiąc kamieniołom odsłonili zastygły potok lawy, który do dziś robi wrażenie, a w XX wieku został objęty ochroną prawną.

Ryolity występują tu w postaci dwóch pokryw lawowych o strukturze fuidalnej, czyli potokowej, charakterystycznej dla płynącej lawy wulkanicznej. Ciekawostka: ryolit to praktycznie granit, skład chemiczny taki sam, tylko warunki powstania inne. Miąższość skał w kamieniołomie nie przekracza 40 metrów, a wśród nich spotykamy też ksenolity, zwane porwakami, zjawisko rzadkie na Dolnym Śląsku.



To prawdziwe "zdjęcie" płynącego strumienia lawy sprzed milionów lat, lawy, w której zachowały się fragmenty wyrwane ze skał, po których ta lawa przepływała. Porwaki ze zlepieńca lub piaskowca wyróżniają się na tle czerwonych porfirów.

Po tej wycieczce w prehistorię wracamy na szlak niebieski, żeby się dowiedzieć, dlaczego Niemcy na przełomie XIX i XX wieku tak cenili Barbarkę turystycznie, że postawili tam schronisko z platformą widokową, a potem dodali wieżę. Odpowiedzi na to, dlaczego najpierw platforma, potem wieża, a dziś nic, udzieliły świerki.

Ale nie jest tak źle, niektórzy na pewno rozpoznają swoje dachy.

A ten obiekt też raczej każdy rozpozna.

Tu niebieski szlak biegnie w prawo i pozwólmy mu, niech biegnie, a sami idźmy w lewo, żeby odkryć kolejny sekret Barbarki.



Mamy znów wiek XIX i wzgórze słynie jako miejsce, z którego roztacza się wspaniały widok na Kotlinę Wałbrzyską, Góry Wałbrzyskie, Góry Kamienne i Karkonosze. I nie tylko, u stóp wędrowców niczym stacja zabawkowej kolejki leży śmiesznie mały z tej odległości nowy dworzec Dittersbach, no i można sobie liczyć i oglądać zakłady i kopalnie Śródmieścia, Podgórza, Sobięcina czy Białego Kamienia. Metodą na to miejsce było zachęcanie turystów do przychodzenia tu po zmroku. "Rozbłyska tysiącami świateł" – głosił przewodnik po Górach Wałbrzyskich opiewając widok z Barbarki na przemysłowy Waldenburg i jego miasteczka-satelitki.

Jako pierwszy walory Barbarki miał docenić feldmarszałek pruski Helmut Carl Bernhard von Moltke, zmarły w 1891 roku stryjeczny dziadek hrabiego z Krzyżowej, znanego ze spisku przeciw Hitlerowi. 18 maja 1882 na szczycie Barbarki pojawił się "Kamień Moltkego" z jego medialionem, upamiętniający jego wizytę tamże w celu nadzorowania pomiarów geodezyjnych. To właśnie von Moltke miał zachęcić członków Wałbrzyskiego Towarzystwa Górskiego do budowy na tej górze schroniska-restauracji z platformą widokową.



I taki obiekt powstał w 1894 roku, a nazwano go Kolbe-Baude, czyli Buda Kolbowej, bo tak się nazywała właścicielka gruntu. Podobno w Budzie można było dobrze i niedrogo zjeść, było tu również smaczne piwo i kwaśne mleko. Z czasem pojawili się tu muzycy ze sprzętem, a potem plac zabaw dla dzieci i nawet mały zwierzyniec, a do tego camera obscura, więc odwiedzających w sezonie musiały być tysiące.

W latach 1898-1928 miejscem tym zarządzał obrotny przedsiębiorca Franz Kahler, który reklamował swoją restaurację w każdym dostępnym folderze i przewodniku turystycznym, wydawał też pocztówki z nią. W latach 1905-1925 na miejscu platformy stała wieża widokowa. Schronisko przetrwało kilka miesięcy po zakończeniu wojny i zostało spalone przez miejscowych wandali we wrześniu 1945 roku. Do dziś pozostały jeszcze zarysy fundamentów i podobno wciąż można znaleźć resztki potłuczonej porcelany ze schroniska.

Po odwiedzeniu tej smutnej pamiątki przeszłości wracamy na szlak niebieski i wychodzimy na dużą, ładną górską łąkę. Uwaga – będą widoki!



To jedno z najładniejszych miejsc spacerowych w Wałbrzychu i w pełni ukazuje potencjał tej góry. Szlak niebieski odprowadzi nas do ulicy Podgórskiej i tam wybierzemy sobie Glinik, do którego chcemy wrócić (albo pójdziemy prosto, do Unisławia).

Tekst i foto: Magdalena Sakowska