Spacerujący po parkach i skwerach w mieście oraz regionie wałbrzyskim dostrzegli w ostatnich dniach nietypowy nalot na korze pni drzew. Przez niego część z nich zabarwiona jest na kolor czerwony. Sprawdziliśmy, czy nasze drzewa chorują.

Rdzawe i czerwone plamy

Tej zimy czerwony nalot na korze drzew pojawił się w kilku miejscach miasta i powiatu. Rdzawe nacieki na pniach widać m.in. przy drodze z Grząd do Krzeszowa i w okolicach ogrodów działkowych przy ul. Kasprzaka (patrz zdjęcia). - W poprzednich latach również mieliśmy do czynienia z podobnym zjawiskiem. Dwa lata temu konsultowałem się w tej sprawie z dendrologami, ponieważ miałem wątpliwości odnośnie przyczyn powstawania rdzawoczerwonych przebarwień kory drzew - mówi Michael Liguz, ogrodnik miejski Wałbrzycha. Chodziło o ustalenie, czy nasze miejskie drzewa chorują, czy są w dobrej kondycji.



Zmiana koloru pnia nie musi świadczyć o kiepskim samopoczuciu naszych długowiecznych zielonych mieszkańców. Podobne zjawisko zaobserwowali jesienią 2016 roku mieszkańcy Nowej Huty na drzewach rosnących przy jednej z ulic miasta nieopodal huty. Choć o kondycję drzew i ich zabarwienie podejrzewali zanieczyszczenia z lokalnego kombinatu, jednak ekspertyza wykonana przez Politechnikę Krakowską wykazała, że na korze zamieszkał nieszkodliwy... porost. Panujące tam warunki wilgotności i dostępności w powietrzu związków żelaza rdzawemu organizmowi pasowały. A same drzewa były zdrowe. A jak jest w Wałbrzychu?  
- W naszych wodach gruntowych znajduje się dużo żelaza, drzewa pobierają wodę i związki żelaza, które następnie odkładają się w ich korze w postaci nacieków. Nie jest to szkodliwe, drzewa przez to nie chorują, nie wiadomo też dlaczego akurat w zimie kolor ten jest szczególnie widoczny - wyjaśnia Liguz. Zatem o ich zdrowie możemy być spokojni.

 
Niebieskie brzozy

W przeciwieństwie do obecnych, nieszkodliwych czerwonych plam na drzewach, cztery lata temu w Książańskim Parku Krajobrazowym strażnicy miejscy natknęli się na brzozowy zagajnik zabarwiony na niebiesko. Wokół polany zlokalizowanej między Podzamczem a Szczawienkiem, przy drodze do plantacji truskawek, na powierzchni ok. 150 metrów drzewa miały niebieskawe pnie do wysokości około metra.



Zagadkowy problem został przez mundurowych przekazany do Biura Ochrony Środowiska Gospodarki Wodnej Rolnictwa i Leśnictwa Urzędu Miejskiego w Wałbrzychu. Kolor drzew powiązano z zagłębieniami w gruncie o intensywnie niebieskiej barwie. Chemikalia były też powodem niebieskiego zabarwienia drzew na jednym wzgórz w Jaworznie, tam niebieskie miały być też pożywiające w okolicy dziki.
Niebieskie drzewa są też znakiem rozpoznawczym twórczości Konstantina Dimopoulosa, który "karmi" je przyjaznym barwnikiem by zabarwić ich pnie na niebiesko. Powstające tak instalacje zwracają uwagę przechodniów na wagę przyrody i otaczających nas drzew. Nieszkodliwie przemalowanie przeszły też okazy w Sopocie, gdzie powstał nawet szlak niebieskich drzew stanowiący atrakcję turystyczną miasta.

Kto wie, może i nasz region pokusi się o stworzenie swojego czerwonego szlaku. Mamy w regionie Czerwone Wzgórze, zabarwioną na pomarańczowo wodę Pełcznicy... a także okresowo czerwieniejące drzewa.


Polecamy:
MARSJAŃSKI KRAJOBRAZ: DLACZEGO ZIEMIA W STRUDZE JEST CZERWONA?
DLACZEGO WODA W PEŁCZNICY JEST POMARAŃCZOWA I NIE TYLKO ONA?



Elżbieta Węgrzyn
Fot. ELW, Magdalena Sakowska, Straż Miejska Wałbrzych