Długa, szara, mroźna zima sprawia, że oczekujemy z utęsknieniem wiosny. Jesteśmy tak spragnieni słońca i pierwiastka wiosny, że poszukujemy go nawet na sklepowych półkach. Czy wybór pozornie świeżych i zdrowych nowalijek jest dobry? I tak i nie - tłumaczy Sylwia Kamińska, dietetyk kliniczny. Zachęcamy do zapoznania się z poradami dotyczącymi nowalijek... by prowadziły nas do zdrowia, nie do lekarza.

Podróże na nasz talerz

Niegdyś mianem nowalijek określano pierwsze warzywa wiosenne, pierwsze gruntowe uprawy. Niestety pęd gospodarczy i potrzeby konsumenckie sprawiły, iż wszystko się zatarło. Widząc jasnozielone sałaty, sprężysty młody szczypiorek czy krąglutkie rzodkiewki, często bez namysłu sięgamy po nie z apetytem i niesiemy do domu, a po spożyciu - rozczarowanie. No tak, jak ma być inaczej jeśli owe, z nazwy tylko nowalijki, przyjechały do nas np. z Hiszpanii?

Aby pomidory, czy inne warzywa dotarły do naszych sklepów lub bazarów w pożądanym stanie muszą zostać zerwane jeszcze na pół dojrzałe. Często są pryskane, wspomagane chemicznymi środkami, które mają na celu ochronę przed psuciem oraz szkodnikami. Pakowane są w plastikowe woreczki, tacki i przebywają długą drogę, czasami dłuższą niż nasze podróże wakacyjne.


Od babci, czy z Hiszpanii?

Pamiętajmy, że nowalijki to pierwsze rośliny po zimie. Pierwsze, które często przecierają szlak pozostałym uprawom, niesie to za sobą pewne ryzyko. Jeśli rolnik nie jest uczciwy i nadużywa sztucznych nawozów, środków ochrony roślin, to wszystko wchłaniają roślinki dążące do szybkiego wzrostu. Nie wkładajmy jednak wszystkich do jednego worka, pierwsza sałata, czy rzodkiewka nie jest zła o ile została wyhodowana w uczciwych warunkach i pewnego producenta żywności, babci na działeczce, czy parapecie w kuchni.

We wszystkim należy zachować zdrowy rozsądek i podchodzić z delikatną rezerwą, czytajmy etykiety, zadajmy pytania. Należy wybadać, czy roślina pochodzi z importu, uprawy szklarniowej, ekologicznego gospodarstwa czy gruntu pod chmurką.


Uwaga, zasady!

Spożywanie nowalijek powinno wiązać się z przestrzeganiem określonych zasad. Nie podajemy nowalijek niepewnego pochodzenia dzieciom, które nie ukończyły trzeciego roku życia- lepiej podać mrożonki lub weki. Po przyjściu do domu od razu odwijamy warzywa z folii i wyciągamy z opakowań. Powinniśmy je przechowywać w chłodnym wilgotnym miejscu tak aby mogły „oddychać”, nowalijki nie lubią etylenu zatem nie przechowujmy ich w towarzystwie jabłek i gruszek. Pierwsze warzywa gruntowe z pod chmurki pokazują się na przełomie maja i czerwca, nie dajmy się zwariować i zachowajmy umiar.

Zachęcam do własnych parapetowych upraw! Dla przykładu szczypiorek, pietruszka czy rzeżucha mogą rosnąć na parapecie cały rok są bogate w witaminy z grupy B, witaminę A i C, kwas foliowy, magnez, jod, wapń, fosfor i wiele innych prozdrowotnych składników. Domowa uprawa to świetne doświadczenie dla dzieci i przy tym rodzinna zabawa, która buduje dobre nawyki żywieniowe u najmłodszych.






Polecamy również inne teksty z cyklu: DIETETYK RADZI
:
WODA MA OGROMNE ZNACZENIE. KTÓRĄ WYBRAĆ, ILE PIĆ?
DIETA A ODPORNOŚĆ - CO JEŚĆ BY BYĆ ZDROWYM?
DIETETYK RADZI: DO SWOJEJ KUCHNI I APTECZKI PRZEMYCAJ IMBIR


Sylwia Kamińska, dietetyk kliniczny





Masz pytanie do dietetyka? Napisz do nas na redakcja@walbrzychdlawas.info