Wałbrzych jest ważnym punktem na mapie historii europejskiej architektury i historii społecznej, ponieważ tu sto lat temu i więcej powstawały duże pracownicze osiedla z wygodami, o jakich nie śniło się mieszkańcom typowych koszmarnych czynszowych kamienic w typowych przemysłowych miastach. Osiedla Hochbergów, bo o nich mowa, funkcjonują w Wałbrzychu do dziś. Gdzie?


W Wałbrzychu było inaczej

W Zamku Książ ruszył po wakacyjnej przerwie cykl "O historii na żywo". Tym razem uczestnicy mieli szansę poznać bliżej historię dziesięciu wałbrzyskich osiedli pracowniczych wybudowanych dzięki wizji, którą podzielali książański magnat Jan Henryk (Hans Heinrich) XI Hochberg von Pless i zarządzający jego dobrami dr Paul Ritter, z wykształcenia prawnik.

Żeby zrozumieć, jak bardzo ci dwaj panowie, a szczególnie pierwszy, odbiegali od obowiązującego pod koniec XIX wieku schematu, trzeba krótko przypomnieć historię górnictwa na terenach Niemiec. Otóż - górnik przez stulecia pozostawał wolnym zawodem, miał swoje przywileje i przed połową XIX wieku szczegółowe regulacje zabezpieczały udział gwarectw w wydobywanych przez nich dobrach, nawet jeśli kopalnie i ziemie należały do możnych. Wszystko zmieniło się właśnie w stuleciu brutalnej industrializacji - w Prusach wielcy panowie nie musieli już dzielić się z gwarkami zyskiem ze sprzedaży węgla i zaczęli się na tym bardzo bogacić. Pomogły im w tym maszyny parowe, zwiększające wydobycie i umożliwiające pogłębienie kopalń. Gwarectwa zlikwidowano w 1865, powstały za to wielkie spółki kapitałowe.



Takimi węglowymi magnatami była rodzina Hochbergów, zarządzająca na terenie naszego miasta czterema dużymi kopalniami i 11 szybami, a dodatkowo 28 szybami w rejonach dzisiejszej Jedliny-Zdroju czy Boguszowa-Gorc. Książęcy ród mógł w świetle prawa bez wyrzutów sumienia korzystać z owoców pracy setek ludzi żyjących na pograniczu nędzy, nękanych chorobami i brakiem czystej wody, przepracowanych. Tymczasem i książę, i jego plenipotent zaczęli wprowadzać zmiany.

Na początku było Osiedle Czterech Domów

- W 1889 pojawił się w wałbrzyskich kopalniach regulamin pracy, prawdopodobnie w związku z działalnością Paula Rittera. On interesował się losem górników, a zaproponowane przez niego rozwiązania wyprzedzały państwowe. W tym samym roku 1889 w Wałbrzychu zaczęły powstawać osiedla pracownicze, kolejne pojawiły się na przełomie stuleci, a ostatnie w okresie międzywojennym. Najstarsze było jednak Osiedle Czterech Domów na dzisiejszym Placu Grunwaldzkim, powstało jeszcze przed 1865 rokiem, bezpośrednio przy szybach "Conrad" i "Graf von Schweidnitz", wtedy był to północno-zachodni rejon miasta, prawdopodobnie dla specjalistów od nowoczesnych urządzeń, którzy zostali sprowadzeni z głębi Niemiec, a może i z Anglii. Były to klasycystyczne budynki w układzie koszarowym, bezpośrednio nad Pełcznicą - mówiła Bogna Ludwig. Do dziś rzuca się w oczy, że są one znacznie poniżej ulicy Wysockiego.



W 1892 w kopalniach na terenie Wałbrzycha pracuje ponad 15 000 górników, z czego tylko niespełna 2000 w kopalniach książęcych, a na nich przypada 35 mieszkań. W nadchodzących dekadach sytuacja zmieni się radykalnie - w 1904 w kopalniach Hochbergów pracuje już 4900 górników na 25 000 zatrudnionych w mieście, a przypada na nich już 536 mieszkań. W 1925 u Hochbergów będzie pracowało ponad 9000 gwarków na ponad 35 000 wykonujących ten zawód w mieście, a mieszkań będzie już blisko tysiąc. Domy budowały też gwarectwa, póki istniały, ze składek, na przykład na Białym Kamieniu. Warunki mieszkaniowe na początku wyglądały tak, że w 100 mieszkaniach dla robotników mieszkało 1000 osób i więcej. Zwłaszcza górnicy nie mający żon i dzieci potrafili się gnieździć po 30 w jednym mieszkaniu, które tak jak kopalnia "pracowało" na zmiany. Tymczasem w zasobach książęcych od początku jest inaczej.

- Już Osiedle Czterech Domów posiada pewną infrastrukturę. Była tam droga i została wykopana studnia. Pod koniec XIX wieku podzielono tu ziemię na ogródki, a pośród nich została wybudowana kaplica-kostnica, żeby zwłoki nie były przechowywane w mieszkaniach po kilka dni w oczekiwaniu na pogrzeb. W 1891 roku obok osiedla pojawił się budynek z kasynem i domem towarowym - mówiła architekt. Dziś ten budynek wygląda tak:



Ubikacje, woda, ogródki - i kostnice

A książę i zarząd kopalni budują dalej. W latach 1900-1904 powstają budynki o czternastu mieszkaniach przy dzisiejszym Placu Traugutta (wtedy Ritterplatz). Utrzymane w stylu angielskiego neogotyku osiedle jest uważane za najciekawsze i najlepiej wyglądające, pojawia się w folderze przygotowanym na wystawę w USA. Sześć budynków stoi wokół centralnego placu, na którym są ogródki, a przez środek biegnie droga. Tu już mieszkają "zwyczajni" górnicy, prawdopodobnie zatrudnieni w pobliskich kopalniach "Maria" i "Hans Heinrich". Domy mają już po dwie klatki schodowe, są w nich ubikacje na korytarzach, jest woda. Ubikacje pojawiają się też na przebudowanym za czasów Rittera Osiedlu Czterech Domów. Obok osiedla tradycyjnie pojawia się kostnica.



- Ciekawostką były nowe rozwiązania architektoniczne i duże ogrody - widać tam wpływ książki Anglika Ebenezera Howarda "Miasta ogrody jutra" z 1898 roku -
mówiła Bogna Ludwig. Według założeń autora na jednego mieszkańca powinno przypadać 35 m² zieleni publicznej, a na jeden dom 200 m². Zabudowa miała przypominać wiejską, a wokół miały być tereny rolnicze.


W tym samym czasie, co osiedle przy Placu Traugutta powstaje duże osiedle przy dzisiejszej ul. Beethovena, obok szybów "Bahnschacht" i "Mathilde". W 1904 roku mieszka tu w 104 mieszkaniach około tysiąc osób. Ostatecznie wybudowano tu 13 domów, również dla górników. Tutaj toalety są na zewnątrz, a kostnica na terenie zakładu. I tu powstaje pierwszy plac zabaw dla dzieci. Do tego jest gołębnik, choć na innych osiedlach, na przykład na Sobięcinie, zabrania się hodowli tych ptaków.



- Budynki Hochbergów różniły się od "deweloperskich", czyli, jak wtedy mówiono, budowanych przez spekulantów mieszkaniowych. Tamte wyglądały na zewnątrz wspaniale, miały udekorowane fasady, korytarze z ceramiką, rzeźbionymi balustradami, a w środku były długie, ciemne pokoje, wąskie i ciasne. Mieszkania Hochbergów były skromniejsze, ale dużo lepiej przystosowane do ludzkich potrzeb. Mogły tam być nawet pralnie w piwnicach, choć na Piaskowej Górze pralnie zdarzały się na strychu - mówiła prowadząca wykład.

A osiedla powstają dalej

Jednym ze starszych osiedli, rozbudowanych na przełomie wieków jest to w okolicach ulicy Nowowiejskiej na Nowym Mieście, niedaleko szybu "Herman". Tu na potrzeby mieszkań górniczych zaadaptowano dawną pocztę, tego budynku już dziś nie ma - w 1904 na tym małym osiedlu jest 18 mieszkań. A w Śródmieściu obok osiedla na Placu Traugutta powstaje drugie, na ulicy Traugutta (Ritterstrasse), przy dawnej hucie. Tu w 1904 roku pracownicy kopalń mieli do dyspozycji 49 mieszkań w trzech kamienicach. Tu mogła być nawet elektryczność, więc być może mieszkały tu kadry kierownicze. Na pewno dla tych kadr powstały eleganckie secesyjne kamienice obok Osiedla Czterech Domów, dziś jest to narożnik ulic Wysockiego i Chrobrego na Placu Grunwaldzkim. Te domy funkcjonują na pograniczu zakładowych i czynszowych miejskich.



Dyrekcja Generalna Kopalń Książęcych buduje też dwa osiedla na pograniczu Śródmieścia i Podgórza - ulice Głowackiego, Cicha, Rolnicza, Południowa. W 1904 na ul. Głowackiego jest tylko 8 mieszkań. A po roku 1926 jest ich 200, dla górników kopalni "Ida". Tu już mieszkania są mniejsze i budujący starają się ich "upchać" jak najwięcej. A dwie najpiękniejsze inwestycje mają miejsce nieco wcześniej - już za czasów Jana Henryka XV.

Wałbrzyskie Miasta Ogrody Jutra


- Malownicze osiedle przy ul. Piasta powstaje już w czasie I wojny światowej. To małe domki dla czterech rodzin każdy, zatopione w zieleni. Powstała tam najpierw szkoła, a potem osiedle - 5 domów. Hochbergowie nigdy nie szczędzili dotacji na szkoły i kościoły obu wyznań. Była tu też ochronka dla dzieci przedszkolnych, nie wiadomo dokładnie gdzie, szkoła dla gospodyń domowych i placówki diakonatu, które w społeczności luterańskiej opiekowały się osieroconymi dziećmi - mówiła architekt.



Wyjątkowe jest ogromne osiedle osiedle na Gaju, gdzie idee dotyczące tego jak ludzie, w tym zwykli robotnicy, mieszkać powinni, zatryumfowały na moment nad utylitaryzmem.

- Powstało w 1920 roku, na gruntach rolnych przy drodze do Mieroszowa pobudowano proste wiejskie domki, w sumie 300, zgodnie z ideą Howarda osiedle nawiązywało zabudową do podwałbrzyskiej wsi. Tu zwracano uwagę nawet na przewietrzanie czy nasłonecznienie poszczególnych ulic, powstały placyki do spotkań, każdy miał swój ogródek. Osiedle zostało zaprojektowane przez wybitnego architekta Ernsta Maya, silną osobowość, uważał on, że każda rodzina powinna mieć swój dom jednorodzinny, choć przyznawał, że w wałbrzyskich warunkach jest na to za mało miejsca. Na osiedlu powstała później szkoła podstawowa, była tam ochronka i izba porodowa - wyliczała Bogna Ludwig.



A co się dzieje dziś z mieszkaniową spuścizną Hochbergów? Po stu latach i więcej istnieje i nadal służy wałbrzyszanom. Poza pocztą na Nowym Mieście chyba żaden z tych budynków nie został opuszczony czy wyburzony, choć bliskość kopalń mogłaby je narażać na szkody górnicze.

- Hochbergowie byli zawsze do przodu, jeśli chodzi o działalność społeczną i gospodarczą, także w realizacjach urbanistycznych - stawiali na płynne linie, na powiązania z krajobrazem na długo wcześniej, niż pojawiło się to w innych częściach Niemiec. Widać to dobrze na osiedlu w Gorcach, gdzie ulice prowadzone są po łuku, choć mogłyby pobiec prosto. Mamy tu secesyjny element zaskoczenia - podsumowała Bogna Ludwig.

A następne spotkanie z cyklu "Historia na żywo" już 16 października - z okazji rocznicy otwarcia trasy turystycznej w sztolniach książańskich przedwojenna mieszkanka zamku, Doris Stempowska, opowie jako naoczny świadek o tym, co w nim się działo w latach 1944-45.


Czytaj też:
PAUL RITTER WRÓCIŁ DO WAŁBRZYCHA: POMNIK ODNOWIONY (FOTO)
WAŁBRZYCH: CZEGO JESZCZE NIE WIECIE O NASZYCH OSIEDLACH? (FOTO)
ZAMEK KSIĄŻ: GDZIE SYPIAŁA KSIĘŻNA DAISY I GDZIE ROBIŁA MAKIJAŻ? (FOTO)
KSIĘŻNA DAISY I JEJ BOŻE NARODZENIE DLA MIESZKAŃCÓW
KSIĘŻNA DAISY: PROJEKT HEIDELBERG: DZIKA GÓRSKA REZYDENCJA
MA FANTAISIE - ODBUDOWAĆ ZAPOMNIANĄ REZYDENCJĘ KSIĘŻNEJ DAISY?
NOWA KSIĄŻKA O DAISY VON PLESS - TAJEMNICE PIĘKNEJ ARYSTOKRATKI

ZAMEK KSIĄŻ: TAKIE BYŁY JEGO KSIĘŻNE I HRABINY


Magdalena Sakowska
Foto: Elżbieta Węgrzyn, Magdalena Sakowska