Barbara Banaś jest autorką książki "Polski new look. Ceramika użytkowa lat 50. i 60. XX wieku" - to historia polskiej porcelany w drugiej połowie minionego stulecia, a Wałbrzych z jego fabrykami zajmuje w tej historii poczesne miejsce.


Wydana ponownie w grudniu 2019 roku książka jest pokłosiem wystawy "Polska ceramika użytkowa z lat 50. i 60." prezentowanej w Muzeum Narodowym we Wrocławiu w roku 2012. Na wystawie można było zobaczyć ponad 200 obiektów, między innymi znany i nagradzany serwis do kawy „Dorota” Lubomira Tomaszewskiego, cieszące się ogromną popularnością komplety „Iza” (z zakładów z Chodzieży), „Julia" (fabryka porcelany „Wałbrzych”) czy „Kajtek” (pruszkowski Porcelit).

Wtedy też pojawiło się pierwsze wydanie ilustrowanej 200 fotografiami publikacji wicedyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu, dr Barbary Banaś, „Polski New Look. Ceramika użytkowa lat 50. i 60.” Książka prezentuje historię wzornictwa ceramiki tego okresu, koncepcje realizowane przez projektantów związanych z Instytutem Wzornictwa Przemysłowego, dokonania poszczególnych wytwórni. Interesującym dopełnieniem są zapisy wywiadów przeprowadzonych przez autorkę z projektantami, (z których część już nie żyje) oraz ich biogramy opatrzone portretowymi fotografiami. Obecnie drugie wydanie zaprezentowało Wydawnictwo "Marginesy".

Na zdjęciu wyburzanie zakładów porcelany "Wałbrzych" w czerwcu 2017 roku:



Z autorką z tej okazji 26 lutego przeprowadziła wywiad Magdalena Talik z miejskiego portalu Wrocławia. Oto fragment tego wywiadu (całość na www.wrocław.pl):

Przygląda się Pani słynnym zakładom porcelany i wyrobów ceramicznych. Większość z nich znamy, bo na każdym polskim stole stały talerze, filiżanki, kubki jednej z nich. Ale to nie tylko lista imponujących dokonań, także ściana płaczu, bo wiele z nich zniknęło z mapy.

To jeden ze smutnych efektów transformacji ustrojowej. Po 1989 roku, kiedy wszystko miało zmierzać ku dobremu i zaczęto prywatyzować zakłady, były to, na ogół, działania rabunkowe, które po latach doprowadziły do tego, że te miejsca zniknęły z rynku, a fabryki, po przejęciu, zostały wyburzone.

Podczas likwidacji tych zakładów wyrzucane były dokumentacja, wzorcownie, pozbywano się tego, co stanowiło historię tych miejsc. To ogromny grzech, który, jako Polacy, mamy na sumieniu – że tej tradycji nie potrafiliśmy zachować. Rzeczywiście, ściana płaczu!


Szukanie informacji do książki wymagało tytanicznej pracy, niemal detektywistycznej.

Udało mi się jeszcze przeprowadzić z wywiady z projektantami ceramiki, a swoją opowieścią trochę urealnili czasy. I podawali szczegóły, których nie byłabym w stanie zdobyć, bo archiwalna dokumentacja jest niezwykle rozproszona. Dostępna częściowo w archiwach publicznych, częściowo muzealnych.

Pocieszam się faktem, że dokumenty ciągle gdzieś wypływają, co świadczy o tym, że jednak nie zostały w całości utracone, przeznaczone na przemiał, ktoś o nie kiedyś zadbał, wyniósł z zakładu. To prawnie niesłuszne, ale, co tu dużo mówić, czyn okazał się chwalebny. 

Śledząc te smutne losy zakładów myślę o naszych sąsiadach Czechach, którzy swoje archiwa traktowali z pieczołowitością, a dziś są w stanie odtworzyć w zakładzie każdy rok produkcji.


Czy z dawnych zakładów odnajdujemy, przynajmniej w dolnośląskim krajobrazie, jakieś ślady tamtej działalności?

Większość zakładów nie istnieje, ich śmierć dokumentują często badacze regionalni. Przykładem są Mirostowice Dolne, gdzie do niedawna działały Mirostowickie Zakłady Ceramiczne, które mają wielu fanów. Interesują się historią zakładu, mają fora internetowe, odkrywają, że w zakładzie pracowali członkowie rodziny, a w domu wciąż mają wiele przedmiotów. Czują potrzebę zbudowania na nowo pamięci o tym miejscu. To podnosi na duchu, że w lokalnych środowiskach powstają takie inicjatywy.


Z dawnych wielu zakładów dziś pozostał nam na Dolnym Śląsku chyba tylko wałbrzyski „Kristoff”, dawne Zakłady Porcelany Stołowej „Krzysztof”.

To kolejna odsłona tej fabryki po 1989 roku, z zupełnie nowym zarządem, nowym właścicielem.


I, szczęśliwie, wydaje się, że dokładają starań o dobry design.

Nowi zarządzający mają świadomość tradycji, która stoi za tym zakładem, że to ważny element w budowaniu tożsamości marki, którym należy się chwalić. Mają ambicje zapraszania do współpracy młodych projektantów, choć dziś nie ma właściwie masowego designu porcelany na taką skalę, jak w latach 50., czy 60., bo nie ma wytwórni, gdzie młodzi ludzie mogliby realizować swoje pomysły. Większość designerów działa na obszarze niewielkich kooperatyw, produkcji krótkoseryjnych.



Opis książki na stronach wydawcy:


Design przełomu dekad lat 50. i 60. XX wieku reklamowano często jako „new look”. Ten wpadający w ucho zwrot stał się hasłem wywoławczym debiutanckiej kolekcji Christiana Diora, do Polski zaś nowe trendy dotarły na krótko przed polityczną „odwilżą” 1956 roku. Niezwykłą rolę w propagowaniu „nowoczesności” i pojęcia „dobrego wzoru” odegrał założony przez Wandę Telakowską Instytut Wzornictwa Przemysłowego w Warszawie.

Ceramiczny design lat 50. i 60. w Polsce to jednak nie tylko projekty powstające w pracowniach Zakładu Ceramiki i Szkła IWP – to ciekawa i dotąd rzadko prezentowana oferta polskich wytwórni porcelany, porcelitu i fajansu.

W tej bogato ilustrowanej książce (ponad 200 kolorowych fotografii) znajdują się informacje o historycznych kontekstach rozwoju europejskiego i polskiego wzornictwa i animatorskiej roli IWP. Są też historie i dokonania poszczególnych ośrodków (fabryk w Wałbrzychu, Jaworzynie Śląskiej, Chodzieży, Ćmielowie, Pruszkowie, Tułowicach, Bogucicach, Włocławku, Mirostowicach), wytwórni prywatnych (Steatyt) i zakładów związanych z Cepelią (Kadyny, Bolesławiec, Włocławek, Łysa Góra). Książkę wzbogacają zapisy rozmów z projektantami, wykaz projektów rzeźby figuralnej i biogramy artystów.


Ruiny Porcelany "Książ".

Produkcja porcelany to tradycyjna gałąź przemysłu wałbrzyskiego. Początkiem produkcji porcelany w Wałbrzychu była fabryka wyrobów kamionkowych Rauscha, którą założono w 1820. Kolejnym wielkim zakładem była fabryka porcelany Hayna, wybudowana i uruchomiona w 1829. Obie te fabryki dały początek Zakładom Porcelany Stołowej „Krzysztof”. Od 1845 w Starym Zdroju czynna była fabryka porcelany Carla Tielscha, która po przemianowaniu, unowocześnieniu i rozbudowie w 1945, działała do 2012 pod nazwą Fabryka Porcelany „Wałbrzych”. Dwa największe zakłady, Zakłady Porcelany Stołowej „Krzysztof” i Fabryka Porcelany „Wałbrzych”, specjalizowały się od dawna w tej branży z powodzeniem eksportując wyroby na rynki światowe i zdobywając uznanie wśród klientów. W latach 70-tych za 2,2 mld zł został wybudowany od podstaw Zakład Porcelany Stołowej „Krzysztof II” (późniejsza Fabryka Porcelany „Książ”). Działał do 2008 roku, wyburzony w lutym 2013 (Wikipedia).

O wałbrzyskich zakładach - tym, który przetrwał i tych, które nie przetrwały, pisaliśmy:


RUINY WAŁBRZYSKICH FABRYK PORCELANY I WYSTAWA W KRAKOWIE

Porcelana "Krzysztof":
PORCELANA "KRZYSZTOF": PORANNY POŻAR W ZAKŁADZIE
WAŁBRZYCH: PORCELANA "KRZYSZTOF" W SIECI BIEDRONKA
Wałbrzych: Porcelana Krzysztof polskim ambasadorem w Kopenhadze
Stworzone w Wałbrzychu, prezentowane na London Design Festival 2017

Porcelana "Wałbrzych":
PORCELANA WAŁBRZYCH - CO POZOSTAŁO PO WYBURZENIU?
WYBURZANIE BYŁEJ FABRYKI PORCELANY WAŁBRZYCH (ZDJĘCIA)
PORCELANA WAŁBRZYCH - JEDNO MORZE GRUZÓW (FOTO)

WAŁBRZYCH: CZTERY POŻARY PORCELANY WAŁBRZYCH
Hotel Sudety i Porcelana Wałbrzych - co dalej z nimi?
RUINY PORCELANY WAŁBRZYCH - DLA MIASTA KŁOPOT I KOSZTY?
Ruiny Porcelany Wałbrzych: Akcja poszukiwawcza zakończona [FOTO]

Porcelana "Książ":
PORCELANA KSIĄŻ - JEJ WZLOT TRWAŁ DWA LATA


Opr. MS
Foto: Magdalena Sakowska
Zdjęcie Porcelany "Krzysztof" - Wikipedia (B. Wawraszko)