Na pewno znacie historie o Warsie i Sawie, księciu Kraku, Romulusie i Remusie. To postacie, od których, jak chcą związane z nimi legendy, biorą swój początek dzisiejsze miasta – Warszawa, Kraków, Rzym. Ale czy wiecie, że i najwcześniejsze dzieje Wałbrzycha (które dla historyków wciąż owiane są tajemnicą) doczekały się swoich baśniowych opowieści? Nie? To poczytajcie. Artykuł z ostatniego numeru tygodnika "WieszCo".


Źródło

Jedną z bardziej znanych legend opisujących początki naszego miasta jest ta, w której podczas wielkiego polowania jeden z myśliwych (w wielu wersjach tej opowieści był nim hrabia von Neuhaus, a więc jeden z właścicieli zamku Nowy Dwór) zapędził się w gęsty las w pogoni za niezwykle dorodnym jeleniem. Po długim pościgu udało mu się wreszcie upolować piękne zwierzę, ale niestety, kiedy zsiadł ze swojego konia, jeleń broniąc się ostatkiem sił, zranił go swym porożem, które hrabia oczami wyobraźni już widział jako wspaniałe trofeum myśliwskie na ścianie własnego zamku. Rana okazała się na tyle głęboka, że myśliwemu nie udawało się w żaden sposób zatamować krwotoku. Pewien już, że oto nadeszła jego ostatnia godzina, usłyszał nagle w pobliżu szum wody. Zdobywając się na wysiłek podczołgał się w stronę tego dźwięku i wkrótce znalazł się obok niewielkiego źródełka. Zaczerpnął w dłonie nieco krystalicznie czystej wody, napił się i oto poczuł, jak w cudowny sposób wracają mu siły. A kiedy przemył nią swoją ranę, spostrzegł, że krwawienie ustało, a rana zaczyna się goić. Zadął więc w róg, aby przywołać do siebie pozostałych uczestników polowania, a zanim zdążyli przybyć, obiecał Matce Bożej, której przypisał swoje niezwykłe ocalenie, że na miejscu źródełka wybuduje kaplicę. Jak obiecał, tak też zrobił, a niedługo potem do drewnianego kościółka pośrodku dzikiego lasu zaczęli przybywać pielgrzymi w nadziei na uleczenie swoich chorób. Wkrótce też wokół zaczęły powstawać budynki, w których przybysze mogli znaleźć nocleg i wyżywienie. A owa mała osada dała początek późniejszemu miastu, zaś cudowne źródełko do dziś oglądać można we wnętrzu maryjnego kościółka przy dzisiejszym Pl. Kościelnym. Niestety, z powodu szkód górniczych nie ma w nim już wody.


Klasztor

Inna legenda z kolei opowiada o pielgrzymach z wioski leżącej w Czechach, najprawdopodobniej w okolicy Broumova, którzy wędrowali w kierunku dzisiejszego Wałbrzycha, aby tu modlić się przed cudownym (choć bliżej nam nieznanym) obrazem Matki Boskiej. Podczas drogi rozpętała się nad nimi straszliwa burza, a wielkie drzewo pod naporem wiatru złamało się i upadło tuż przed księdzem prowadzącym grupkę przerażonych wiernych. Ten uroczyście przyrzekł, że jeśli uda się pielgrzymom wyjść cało z opresji, zbuduje w tym miejscu klasztor. W tym samym momencie burza ustąpiła, a oczom przestraszonych, jak i zdziwionych wędrowców ukazało się czyste, błękitne niebo. Jednak ksiądz po bezpiecznym powrocie z pielgrzymki zapomniał o swojej obietnicy, dopóki podczas odprawiania mszy nie ukazał mu się anioł z zagniewaną miną, trzymający w jednym ręku model obiecanego klasztoru, w drugiej zaś, wypisane złotymi literami na błękitnym tle złożone przez księdza ślubowanie. Wobec takiego znaku, nie pozostało owemu księdzu nic innego, jak tylko przystąpić do realizacji swojego przyrzeczenia. Zebrał pieniądze i z pomocą ówczesnego właściciela tych ziem, Georga von Czettritz postawił klasztor, którego został też pierwszym przeorem, a jego głównym zadaniem było zapewnienie opieki pielgrzymom. I znów – podobnie jak w poprzedniej opowieści – to właśnie przybywające w nasze okolice pielgrzymki dały początek miastu. Niestety, opowieść, choć piękna, jest jedyną wzmianką o tym, że w okolicy Wałbrzycha istniał jakikolwiek klasztor. Nie potwierdzają tego żadne inne źródła i należy chyba założyć, że legenda ta jest osnuta na fakcie, że wspomniany w niej Georg von Czettritz rzeczywiście zbudował w 1440 roku pierwszy w tej okolicy katolicki kościół.


Trudno dziś jednoznacznie orzec, czy rzeczywiście prapoczątki Wałbrzycha mogły być związane z „obsługą” przybywających w te okolice pielgrzymów. Oprócz przywołanych legend, informację taką znajdujemy także w wydanym w 1667 roku dziele „Phoenix redivivus” opisującym historię ziem należących do Księstwa Świdnicko-Jaworskiego autorstwa świdniczanina Ephraima Ignatiusa Naso. I choć późniejsze badania dowiodły, że dzieło Naso, acz obszerne i wyczerpujące, bardziej traktować należy jako efekt niezwykle bogatej fantazji autora niż opis rzeczywistych wydarzeń, to przytoczymy tu pokrótce, co pisze on o początkach Wałbrzycha. Otóż w okolicy tej, którą wówczas porastała dzika puszcza jedynymi dziełami człowieka miały być: mały domek myśliwski oraz położony na wzgórzu drewniany kościółek. I to właśnie on był od niepamiętnych czasów celem pielgrzymek. W 1191 roku – jak pisze Naso – wielu ludzi pobudowało w tym miejscu drewniane domy, których z roku na rok przybywało, aż okolica stała się małym miasteczkiem. Dlaczego akurat 1191 rok dał początek osadzie wokół kościółka – tego autor nie zdradza, ale jak dowodzą historycy, nie jest to pierwsza i jedyna zmyślona przez niego data.



Paola

A na zakończenie jeszcze jedna wałbrzyska legenda, tym razem o pięknej Paoli ze słonecznej Italii, która, jak wielu innych, osiedliła się dawno temu w Wałbrzychu. Nie sposób opisać urody dziewczyny, nad którą rozwodzi się długo autor opowieści – czarne kręcone włosy opadające na ramiona, anielska twarz z rzymskim nosem, ciemne, ogniste oczy, czerwone usta „stworzone do całowania”, delikatne dłonie i stopy, a do tego prawdziwie południowy temperament. Nic dziwnego, że wkrótce znalazł się młodzieniec, który nie odstępował Paoli ani na krok, chodząc wszędzie tam, gdzie i ona. Dziewczyna mocno wystraszona i niepewna co do zamiarów młodzieńca schroniła się w maryjnym kościółku (tak, tak, tym samym, gdzie znajdowało się cudowne źródełko) prosząc Matkę Boską o radę i pomoc. Kiedy i tu w ślad za nią pojawił się natrętny młodzieniec, dziewczyna wstała z klęczek gotowa stawić mu czoła. Jakież było jednak zdziwienie jej wielbiciela, kiedy zobaczył, że twarz Paoli porasta… gęsta broda! Przerażenie mężczyzny nie trwało jednak długo, bo w ognistych oczach stojącego przed nim indywiduum rozpoznał swoją ukochaną. Wziął więc w ramiona Paolę, złożył na jej ustach namiętny pocałunek, po czym – jak pewnie już się domyślacie – broda zniknęła, a młodzi stali się najpiękniejszą parą Wałbrzycha.


Na podst.: Kleinwächter M., O du Heimat, lieb und traut! Bilder aus dem Waldenburger Berglande, Waldenburg 1925, tłum. i opr.: J. Drejer



FOTO:

Widok miasta z dzisiejszej Góry Parkowej z początku XIX wieku / Fot. Muzeum Narodowe we Wrocławiu za www.polska-org.pl



Panorama Wałbrzycha w XVIII wieku. W centrum znajduje się dawny kościół katolicki św. Michała / Fot. Dolnośląska Biblioteka Cyfrowa



Na grafice F. B. Wernera z albumu „Topographia Silesiae” pochodzącej z połowy XVIII wieku Wałbrzych jest jeszcze niewielkim miasteczkiem / Fot. Gehaimes Staatsarchiv Preußischer Kulturbesitz za www.polska-org.pl



Rycina, na której przedstawiono rekonstrukcję zamku Nowy Dwór. Inaczej niż chciałyby legendy, to najprawdopodobniej osada wokół tego zamku dała początek Wałbrzychowi / Fot. Szyperski A., Ferber Z., Wałbrzych, Szczawno-Zdrój. Informator turystyczno-krajoznawczy, Wałbrzych 1948



Wszystkie legendy o powstaniu Wałbrzycha wiążą jego początki z tym maryjnym kościółkiem znajdującym się przy dzisiejszym Pl. Kościelnym. Tu na zdjęciu z lat 20. XX wieku / Fot. Das Buch der Stadt Waldenburg in Schlesien, Berlin 1925




Czytaj też:
Wałbrzych: Wedle legendy w Rynku miał działać klasztor. Gdzie?

WAŁBRZYSKA LEGENDA NOCY ŚWIĘTOJAŃSKIEJ I TAJEMNICA GÓRY MIŁOSZ
ROGOWIEC - NAJWYŻEJ POŁOŻONY ZAMEK W POLSCE
ZAMEK CISY: ZIMOWY SPACER I COŚ DLA ODWAŻNYCH (FOTO)
NASZE MIŁOSNE LEGENDY: PIORUN, PIERŚCIEŃ I NAJBRZYDSZA NA ŚWIECIE
NIEDŹWIADKI MAJĄ SWOJEGO DUCHA
CHEŁMIEC - SIEDZIBA WIEDŹMY TOBMETZEN (FOTO)

ZAMEK NOWY DWÓR: OSTRZEŻENIE DLA POSZUKIWACZY SKARBÓW (ZDJĘCIA)



Artykuł ukazał się na łamach tygodnika "WieszCo" - pełny numer tygodnika do pobrania w formacie pdf na stronie www.wieszco.pl