W ramach akcji udostępniania bezpośrednio na portalu, artykułów, które ukazały się w bieżącym numerze tygodnika "WieszCo", prezentujemy drugą część historii wałbrzyskiej dzielnicy Gaj.

Miasto dla człowieka nie człowiek dla miasta”. Słowa te wypowiedziane przez Ernsta Maya, niemieckiego architekta i urbanistę (1866-1970) bardzo dobrze opisują rodzący się na początku XX wieku trend budowy uniwersalnych i tanich domów zgrupowanych w postaci tzw. satelitów, tj. niezależnych zespołów osiedlowych dopasowanych do ukształtowania terenu, z parcelami o różnych kształtach i wielkościach, wyposażonych we wszystkie potrzebne mieszkańcom udogodnienia (w tym świątynie, szkoły, sklepy, obiekty sportowe).


Stara szkoła, wyburzona z powodu szkód górniczych pod koniec lat 30 ubiegłego wieku (Fot. www.polska-org.pl)


Takim zespołem miało być również osiedle mieszkaniowe na Gaju (Stadtpark Siedlung). Jego zaprojektowanie powierzono wrocławskiej spółce „Schlesisches Heim” (pod kierownictwem Maya), która sporządziła projekt w 1920 roku. Pod budowę wydzierżawiono od Hochbergów tereny leżące na południe od starego miasta, przy drodze do Mieroszowa, otoczone ze wszystkich stron lasami. Inicjatorem budowy był zarząd kopalń książańskich. Budową zajęła się spółdzielnia górnicza „Bergmannswohnstätten-Gesellschaft der Fürstensteiner Bergarbeiter und Angestellten G.m.b.H.” przy pomocy miasta i funduszu powierniczego „Treuhandstelle für Bergmannswohnstätten in Niederschlesischen Steinkohlbezirk”. Osiedle przeznaczono dla wszystkich chętnych z Wałbrzycha i sąsiednich gmin. W tym celu w 1921 roku rozesłano do okolicznych urzędów ofertę i jeszcze w tym samym roku zarejestrowano pierwszych członków spółdzielni.

Według pierwotnej koncepcji osiedle miało tworzyć 168 bliźniaczych domów parterowych z poddaszem użytkowym i ogródkiem (od 200 do 500 m. kw.). Budowę realizowaną przez lokalne firmy nadzorował mistrz budowlany z dyrekcji kopalń książańskich. Pierwsze domy oddano do użytku już jesienią 1920 roku, kolejne w następnym roku (przy obecnych ulicach Krzywoustego, Kraszewskiego i Słonecznej). Domy te różniły się od zaprojektowanych przez zespół Ernsta Maya. Były bardziej podobne do regionalnej zabudowy wiejskiej. Pismem z 22 marca 1922 roku skierowanym do policji budowlanej (Baupolizei) inwestor przesłał 4 egzemplarze projektu budowlanego wnosząc o zgodę na budowę kolejnych 49 domów różnego typu. W 1925 roku oddano do użytku kolejne domy z 276 mieszkaniami. Były to budynki katalogowe, opracowane przez „Schlesische Heimstätte”, parterowe bliźniacze oraz piętrowe czterorodzinne. Pod koniec lat 20. zamierzano kontynuować rozbudowę osiedla, ale z planów tych zrealizowano jedynie drugi ciąg zabudowy przy ul. Leśnej. Tuż obok osiedla Koleje Państwowe Niemiec wybudowały cztery domy wielorodzinne dla swoich pracowników.


Widok ogólny osiedla Gaj (Fot. zbiory Antoniego Miziołka)

W efekcie powstał zespół urbanistyczny o charakterze ogrodowym, otoczony lasem, z niską zabudową i ulicami poprowadzonymi po łagodnych łukach. I chociaż wybudowane osiedle odbiegało od projektu wykonanego przez Ernsta Maya, a część z planowanych obiektów nie powstała (np. kaplica czy plac rynkowy), to mimo wszystko zespół nadal jest ciekawym przykładem idei „osiedla ogrodowego” o zamkniętym charakterze.

Systematyczna rozbudowa osiedla, a co za tym idzie zwiększająca się liczba jego mieszkańców sprawiły, że palącą potrzebą stała się budowa szkoły. Autor publikacji „Durch Stadt und Kreis Waldenburg in Schlesien” podkreślał, że dzieci z osiedla musiały codziennie pokonywać pieszo ok. dwukilometrową drogę do szkół na „starym mieście”, co było dla nich uciążliwe, szczególnie zimą. Już w dniu 10 kwietnia 1923 roku oddano do użytku nową szkołę wybudowaną wg projektu miejskiego urzędu budowlanego. Była to szkoła pięciostopniowa przeznaczona dla 320 uczniów różnych wyznań, w której uczyło czterech nauczycieli i dwie nauczycielki. Budynek wzniesiono na planie niesymetrycznej litery T. W większym skrzydle mieściła się szkoła a w niej: na parterze trzy klasy i gabinet rektora; na piętrze: trzy klasy i pokój nauczycielski; na poddaszu: biblioteka, magazyn pomocy dydaktycznych i sala kreślarska z modelarnią. Do budynku szkolnego przylegało inne, mniejsze skrzydło, w którym mieściły się mieszkania nauczycieli, a także klatka schodowa i toalety szkolne. Szkoła działała w tym miejscu do 1938 lub 1939 roku...Dlaczego tak krótko? Światło na sprawę rzuca pismo z 2 maja 1938 roku podpisane przez niejakiego Daehmela, skierowane do miejskiego urzędu budowlanego (Städtische Bauverwaltung /Hochbau/): „Przekazujemy 9 arkuszy rysunków wraz z projektem budowy nowej szkoły na terenie należącym do obecnej szkoły Stadtparkschule, w trzech egzemplarzach. Nowy budynek szkolny zastąpi dotychczasowy, który z powodu szkód górniczych zostanie rozebrany (jest już wydane zezwolenie na jego rozbiórkę). Prace budowlane przy nowym budynku szkolnym wykona wydział budowlany WABAG. Proszę o przegląd dostarczonej dokumentacji i wydanie pozytywnej opinii przez nadzór budowlany”.

Co ciekawe, nowy budynek szkolny zarówno w projekcie jak i rzeczywistości wygląda, nie licząc drobnych różnic, jak kopia starej szkoły: podobne wymiary, rozkład pomieszczeń, okna. Wydaje się, że przeprowadzka do nowego budynku nie była szczególnie uciążliwa, nie tylko z powodu niewielkiej odległości między budynkami, ale również ich podobieństwa. Obecnie w nowej szkole z końca lat 30. funkcjonuje Szkoła Podstawowa nr 9 wchodząca w skład Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 2. Starą szkołę częściowo wyburzono, rozebrano tylko skrzydło szkolne. Część z mieszkaniami dla nauczycieli zachowano. Obecnie jest to budynek mieszkalny (prawdopodobnie rozbudowano go, podwyższono lub wybudowano w miejscu poprzedniego w latach 90. ubiegłego wieku).


Nowa szkoła na Gaju (Fot. www.polska-org.pl)


Wałbrzyski Gaj, tworzą nie tylko budynki wzniesione w latach 20. Minionego stulecia. W północnej części osiedla znajduje się zespół budynków mieszkalnych wzniesionych w czasie II wojny światowej o bardzo ciekawej i zarazem smutnej historii. Ale zacznijmy od początku. Na pobliskim wzgórzu Matyldy (Mathildenhöhe), przez które biegnie obecna ul. Beethovena znajdował się ważny ośrodek przemysłu. Zapoczątkował go rezydujący w Zamku Książ Jan Henryk XI von Hochberg budując w 1889 roku kopalnię Bahnschacht z szybem górniczym Bahn I. W krótkim czasie przy kopalni powstało górnicze osiedle mieszkaniowe, później koksownia i inne zakłady przemysłowe. Nie sposób opisać historii tego miejsca w kilku zdaniach, dlatego przenieśmy się od razu do czerwca 1941 roku, gdy Niemcy rozpoczęli tu budowę fabryki syntetycznego toluenu (nazwa kodowa to witol), będącego podstawowym surowcem do produkcji trotylu oraz ważnym składnikiem wysokooktanowych paliw lotniczych. Do rozbudowy przemysłu zbrojeniowego w czasie wojny potrzebna była siła wielu robotników, kwaterowanych w różnych obozach. Jeden z nich powstał właśnie na Gaju, przy ul. Królewieckiej. Początkowo był to obóz pracy przymusowej dla robotników niemieckich, później urządzono tu filię obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Jak podaje (za Muzeum Holokaustu w Nowym Jorku) użytkownik RafalSzz z portalu www.polska-org.pl selekcja więźniów ze Świebodzic, którzy mieli dotrzeć do tego nowego obozu odbyła się 30 września 1944 roku. Pierwszy transport 132 więźniów odbył się w dniu 1 października 1944 roku. Po kilku dniach przybył drugi transport, który został połączony z więźniami ze Świebodzic i Kleciny. Więźniami byli głównie Żydzi z Małopolski i Górnego Śląska, nieliczna grupa pochodziła z krajów Europy Zachodniej. Jeden z więźniów obozu na Gaju, Jacob Hennenberg (nr 64242) pracujący jako murarz, wspominał, że dzień rozpoczynał się przed świtem. Po apelu porannym więźniowie szli do pracy. Do obozu wracali wieczorem otrzymując wówczas posiłek w postaci zupy i porcji chleba. Chorzy i niezdolni do pracy byli przewożeni do obozu Gross Rosen i tam skazywani na śmierć.

Początkowo w obozie znajdowały się tylko dwa budynki mieszkalne, w których ściśnięto więźniów z pierwszych transportów. Później część z nich pracowała przy budowie nowych baraków. W obozie panowały wyjątkowo dobre warunki mieszkaniowe i sanitarne. Murowane baraki wyposażone były w sieć wodociągową, kanalizacyjną i centralnego ogrzewania. Przy pokojach znajdowały się ubikacje, na piętrach łazienki. Ponadto na terenie obozu znajdowała się m.in. odwszalnia oraz budynek gospodarczy mieszczący na parterze obozową kuchnię, izbę chorych, pokój dla lekarzy, kancelarię, szwalnię oraz duże pomieszczenie początkowo służące jako świetlica. W piwnicy budynku znajdował się magazyn odzieży i żywności.

Po zakończeniu wojny przez kilka lat w dawnym obozie funkcjonowały koszary Ludowego Wojska Polskiego, a w pewnym okresie również Wojskowego Korpusu Górniczego (formacja wojskowej służby zastępczej, do której kierowano poborowych uznawanych za przeciwników politycznych ustroju komunistycznego). W 1959 roku wszystkie budynki (z wyjątkiem jednego) przeszły pod zarząd kopalni „Chrobry”, która w dawnych barakach mieszkalnych obozu urządziła mieszkania zakładowe. Do czasów współczesnych nie przetrwała odwszalnia oraz budynek z kuchnią obozową (zanim spłonął w 2006 roku działała w nim pijalnia, sklep a także rozlewnia wód).

Opr. Piotr Frąszczak

Polecamy też część pierwszą: Wałbrzych dzielnice: Gaj uroczy, ale na uboczu (część 1)

Bibliografia:

1) Ludwig B., "Osiedla mieszkaniowe w krajobrazie wałbrzyskiego okręgu górniczo-przemysłowego (1850-1945)", Oficyna Wydawnicza Politechniki Wrocławskiej, Wrocław 2010;

2) Stein E., "Das Buch der Stadt Waldenburg in Schlesien", Deutscher Kommunal Verlag G.m.b.H. , Berlin-Friedenau 1925;

3) Heimstätten, Treuhandstellen für Wohnungs- und Kleinsiedlungswesen, 1920-1940, Berlin, 1940;

4) Owczarek R., "Zapomniane fabryki zbrojeniowe Hitlera", Wydawnictwo Technol, Kraków 2015;

5) Szewczyk K., "Górnictwo i koksownictwo w Wałbrzychu, [w: "Wałbrzyskie szkice"], Wałbrzych 2012;

6) Archiwum Muzeum Gross-Rosen w Wałbrzychu (relacja Bogdana C.);

7) www.polska-org.pl.


Artykuł ukazał się na łamach tygodnika "WieszCo" - pełny numer tygodnika do pobrania w formacie pdf na stronie www.wieszco.pl