Data wydarzenia: 18.11.2018 14:30 - 18.11.2018 15:30
Miejsce wydarzenia: Plac przy "Koronie Piastowskiej", Szczawno-Zdrój

Już w najbliższy weekend w Szczawnie-Zdroju wyjątkowe wydarzenie. Pamiętacie Basię z czwartej zwrotki Hymnu Polski, do której zwraca się zapłakany ojciec? No właśnie...


W Szczawnie-Zdroju pojawił się kolejny pomnik – tym razem upamiętnia jedną postać historyczną, o której każdy chyba Polak zaśpiewał, choć zapewne o tym nie wie, jeden ważny moment w historii naszego hymnu narodowego i, oczywiście, stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości.


Zacznijmy... od środka


Jest 15 maja 1807 roku. Zaczyna się wielka BITWA POD STRUGĄ, o której pisaliśmy wielokrotnie. Zanim francuska i polska kawaleria ruszy na Prusaków, ułani Legii Polsko-Włoskiej, a jest ich tam 280, odśpiewają Mazurek Dąbrowskiego. Po latach okaże się, czego jeszcze wtedy nikt się nie spodziewał, że Mazurek zostanie hymnem Polski, a Szczawno i Struga znajdą się w granicach naszego kraju i w ten oto sposób odśpiewanie pieśni Wybickiego na polach między obiema miejscowościami stanie się pierwszym zbiorowym wykonaniem naszego hymnu na naszych ziemiach. Zdarzenie to opisał Wojciech Dobiecki w „Pamiętniku o pułku jazdy legionów”, wydanym w Krakowie w 1859 roku.
 



Robimy krok wstecz w czasie


Jest 16 lipca 1797, włoska miejscowość Reggio nell'Emilia.
Odbywa się wielka wojskowa parada, w której biorą udział także polskie oddziały legionowe pod wodzą generała Jana Henryka Dąbrowskiego. Jego długoletni przyjaciel, pisarz i polityk Józef Wybicki, bardzo się wzrusza tym patriotycznym obrazem i pełen nadziei na zmianę fatalnego toru, jakim biegnie teraz historia Ojczyzny, pisze utwór zaczynający się od słów "Jeszcze Polska nie umarła, kiedy my żyjemy..." Legionistom pieśń bardzo się spodoba i pójdą z powrotem do Polski z nią na ustach. I każdy z nich w zwrotce szóstej, a dziś piątej, będzie śpiewał o Basi, której zapłakany ojciec mówi: „słuchaj jeno, pono nasi biją w tarabany.”
Tu mała ciekawostka: Roman Kaleta w swoim opracowaniu "Sensacje z dawnych lat" (Ossolineum 1980, s. 425) zwraca uwagę, że właściwe brzmienie tego fragmentu to: "Już tam ojciec do swej Basi mówi zapłakanej", argumentując, że w wielu gwarach końcowe -ej było i jest wymawiane i zapisywane jako -y, np. zamiast "z bożej łaski" - "z boży łaski", zamiast "waszej starej matki" - "waszy stary matki", czyli zapis y jako ścieśnionego -|e| końcówki -ej. Drugim argumentem na potwierdzenie tej tezy ma być bardzo nietypowy jak na literaturę tamtych czasów obraz zapłakanego dojrzałego mężczyzny. Jeśli więc płakała Basia, to - kto właściwie płakał?




Jeszcze jeden krok wstecz w czasie


Jest 30 listopada 1782 roku. W miejscowości Śmigiel, w Wielkopolsce, przychodzi na świat Barbara Florentyna Chłapowska, córka Ksawerego Chłapowskiego z Chłapowa herbu Dryja i jego żony Niepomuceny. Źródła potwierdzają, że była ona gorącą patriotką. Gdy osiągnęła wiek panny na wydaniu, odmawiała zalotnikom, przed jednym uciekła ponoć nawet przez okno. Może chciała bić się z zaborcami w męskim przebraniu jak Emilia Plater? Poczynania młodej podczaszanki uznano za skandal, ale zamożność jej rodziny wpływała na sporą liczbę starających się o jej rękę. Jednak dopiero w listopadzie 1806 roku, w Poznaniu, trafia ją strzała Amora na widok okrytego chwałą, a niemłodego już (rocznik 1755) generała Dąbrowskiego, którego błaga o pomoc w sprawie zaginionego brata. Kiedy za rok zobaczą się ponownie, generał klęknie, poprosi o rękę, a Barbara przyjmie oświadczyny. Małżeństwo mimo dużej różnicy wieku będzie udane i bardzo patriotyczne – Barbara będzie pomagała mężowi urządzać muzeum Polski w jego Winnogórze i będzie wyruszać za nim na pola bitwy jako markietanka.



I ta właśnie Barbara to prawdopodobnie Basia z "Mazurka Dąbrowskiego". Sceptycy pytają: jak to możliwe, skoro hymn powstał w 1797 roku, a generał po raz pierwszy zobaczył swoją drugą żonę 9 lat później? Odpowiedź zwolenników historyczności Basi: ale to nie generał napisał swój Mazurek, tylko Józef Wybicki, długoletni przyjaciel Jana Henryka Dąbrowskiego – i długoletni przyjaciel Ksawerego Chłapowskiego, w którego domu często bywał. Tam poznał patriotycznie nastawioną nastolatkę, nie mając pojęcia, że kiedyś dziwnym zbiegiem okoliczności dwie występujące w przyszłym hymnie Polski postacie połączy węzeł małżeński. W Mazurku jest wszak mowa o ojcu Basi, a nie o jej mężu. I to ich oboje autor pieśni mógł wyobrażać sobie we Włoszech.




Dwa kroki w czasie do przodu

Jest lato roku 1828. Barbara Dąbrowska 10 lat po śmierci męża wychowuje ich dwójkę dzieci – Bogusława ma lat 14, Bronisław 12. Mieszka w Warszawie, w Pałacu Staszica, dokąd trafiły też zbiory z muzeum obojga małżonków. Latem 1828 odwiedza rodzinny Śmigiel, ponieważ rodzice sprzedają pałac, w którym się wychowała. W Wielkopolsce słyszy o cudownych właściwościach uzdrowiska w Sudetach, Salzbrunn i jedzie tam, żeby znaleźć pomoc w dusznościach, na które cierpi. Duża grupa Polaków, którzy tam mieszkają, przyjmuje ją ciepło. Generałowa zamieszkuje w hotelu "Zur Sonne" (Pod Słońcem), który wiele lat później będzie Domem Seniora - Villa Kosmowski przy ul. Kościuszki 18.



O wizycie generałowej w Szczawnie piszą regionalista Alfons Szyperski w publikacji "Polacy w dawnym Szczawnie i starym Zdroju” wydanej w Szczawnie-Zdroju w 1974 roku oraz Leokadia Szymanowska z Centrum Kultury w Śmiglu. Oto ten pierwszy: Szczawno nie było obce pani generałowej Dąbrowskiej, która piła wodę w towarzystwie sąsiadki o folwarczną miedzę hrabiny Mielżyńskiej z Miłosławia oraz „pułkownikowej” Ponińskiej z pobliskiej Wrześni. Dąbrowska bez wahania podała, że przybywa z Polski, nie uznając „pruskiej” Winnogóry, gdzie mieszkał i zmarł twórca Legionów.” W owych latach przed powstaniem listopadowym Szczawno stało się prawdziwą mekką dla zabranych w niewolę Polaków, którzy wojażowali do jego wód całymi klanami. Wymienione trzy panie, które zajęły pokoje Pod Złotym Lwem i Złotym Słońcem (generałowa Dąbrowska z rodziną) gawędą bawił proboszcz „von” Bentkowski z Żerkowa.

Wizyta w teraźniejszości

W środę 14 listopada 2018 roku pod sanatorium "Korona Piastowska" w Szczawnie-Zdroju pojawia się kamienny obelisk z trzema tablicami upamiętniającymi trzy okazje - stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości, przyjazd generałowej Dąbrowskiej do uzdrowiska w Szczawnie i odśpiewanie Mazurka Dąbrowskiego przed Bitwą pod Strugą. Pomysłodawca tego projektu, prezes Uzdrowiska Szczawno-Jedlina Paweł Skrzywanek, chciał upamiętnić w ten sposób setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości i związki miejscowości z hymnem Polski.



- Wykorzystujemy fragment przestrzeni uzdrowiskowej, w której prawdopodobnie istniał kiedyś jakiś inny monument i zachowały się prowadzące do niego schody. Te schody poddaliśmy renowacji i obecnie prowadzą one do nowego pomnika. Kiedyś to miejsce przy "Koronie Piastowskiej" wyglądało całkiem inaczej, biegła tędy aleja oświetlona lampami gazowymi, do dziś widać ich podstawy. Pomnik będzie widoczny także nocą, bo zostanie podświetlony - mówi Paweł Skrzywanek.

Monument wykonała firma kamieniarska z Piławy kosztem kilkunastu tysięcy złotych, w ufundowaniu go pomógł sponsor prywatny. To już czwarty pomnik z tablicą upamiętniający znanego gościa uzdrowiska, którego pomysłodawcą jest jego prezes. Nieopodal nowego monumentu pod "Koroną Piastowską" znajduje się ten poświęcony nobliście Gerhardowi Hauptmannowi, który w tym obiekcie, gdzie jego rodzice mieli gospodę, spędził dzieciństwo. Odsłonięto go 23 września 2016 roku.



Pożar Zakładu Przyrodniczego nie uszkodził na szczęście płaskorzeźby Marii Bor przedstawiającej innego gościa uzdrowiska, Karola Maya i bohatera jego powieści, wodza indiańskiego Winnetou, o której odsłonięciu pisaliśmy TUTAJ. Natomiast 9 grudnia 2017 odsłonięto w Zakładzie Przyrodoleczniczym drugą płaskorzeźbę Marii Bor z tablicą poświęconą Gustawowi Morcinkowi, który również gościł w Szczawnie i napisał powieść o wałbrzyskich górnikach.


I krok w przyszłość


Prezes Paweł Skrzywanek ma już plany dotyczące dalszych tablic i pomników upamiętniających postacie ważne w dziejach Szczawna-Zdroju.

- W 1906 roku był w Szczawnie i Jedlinie bł. Karol Habsburg, który nie był jeszcze wtedy cesarzem Austrii. To na jego cześć według tradycji imię otrzymał przyszły polski papież, Karol Wojtyła. A można też pomyśleć o Jarosławie Iwaszkiewiczu i o Polakach z Wielkopolski, dla których Szczawno było ulubionym uzdrowiskiem. Był wśród nich Hipolit Cegielski. Gdyby udało nam się zrealizować duży projekt rewitalizacji ogrodów księżnej Daisy przy Domu Zdrojowym, stanąłby w nich pomnik księżnej z rodziną, wzorowany na znanej fotografii, oraz Winstona Churchilla. To byłyby już rzeźby, nie tylko tablice - snuje plany Paweł Skrzywanek. Chce też uaktualnić listę gości uzdrowiska przy wejściu do remontowanego Zakładu Przyrodoleczniczego.



A nowy pomnik poświęcony Niepodległości, Mazurkowi Dąbrowskiego i zapłakanej Basi zostanie uroczyście odsłonięty w najbliższą niedzielę, 18 listopada 2018, o godz. 14.30. Obchodom będzie towarzyszyła asysta honorowa Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu, a wystąpi chór dziecięcy "Fantazja".

W Szczawnie-Zdroju na ul. Sienkiewicza można znaleźć i taką tablicę z czasów PRL:



Natomiast urząd miejski w Szczawnie-Zdroju zadbał o renowację popiersia Wieniawskiego i renesansowej rzeźby psa obok Zakładu Przyrodoleczniczego, o czym piszemy - Rzeźba psa w Szczawnie-Zdroju odnowiona [ZDJĘCIA] .

Tekst i foto: Magdalena Sakowska
Medalion z wizerunkiem Barbary Dąbrowskiej: zbiory cyfrowe Muzeum Narodowego w Warszawie