Wiceprezes Stowarzyszenia Historycznego "Sudety" i emerytowany dyrektor techniczny Uzdrowiska Szczawno-Zdrój Kazimierz Zabagło nie tylko opowiadał w Miejskiej Bibliotece Publicznej o podziemnym życiu Szczawna-Zdrój - ale także je pokazał. Spotkanie zakończyło się interesującym wnioskiem.


W czwartek 30 stycznia w szczawieńskiej bibliotece pojawili się członkowie Stowarzyszenia Historycznego "Sudety" i Dolnośląskiego Towarzystwa Miłośników Zabytków oraz taka ilość słuchaczy, że ledwie mieścili się w sali.

- Znam prawie wszystko, co jest w uzdrowisku, nad nim i pod nim. Z relacji dawnych mieszkańców wynikało, że są tu podziemia tak wielkie, że pociąg mógł tu przyjeżdżać ze stacji Wałbrzych Miasto i rzeczywiście były tam takie stalowe drzwi, już ich nie ma. Podejrzewam, że jest stamtąd połączenie z kopalnią "Julia", gdzie prawdopodobnie produkowano benzynę syntetyczną, jednak kiedy kopalnia została zalana, ono też znalazło się pod wodą - mówił Kazimierz Zabagło. - Próbujemy szukać tego, co jest pod ziemią. Pan Piotr Koper, z przyczyn losowych nie mógł z nami dzisiaj być, współpracowaliśmy z jego ekipą i uczyliśmy się z nim poszukiwać georadarami. Właśnie dzięki niemu mogliśmy takie badania przeprowadzić pod Szczawnem. Mieliśmy i ten słynny georadar, który "widział" Złoty Pociąg, połączony z komputerem, mieliśmy też georadar pasywny, który odbiera na zasadzie różdżkarza, czyli wskazuje metal i inne elementy pod ziemią.



Podziemne życie Wzgórza Gedymina

Minionego lata ekipa badaczy poszukiwała podziemnych obiektów pod Wzgórzem Gedymina i w Parku Zdrojowym do 30 metrów w głąb, kierując się dawnymi zdjęciami pól golfowych. Badania georadarem prowadzono i zimą, i latem, żeby stwierdzić, czy jest jakaś różnica. I rzeczywiście, odkryto anomalie w pobliżu Wieży Anny, niestety znaleziono tylko i oczyszczono STUDNIĘ DUSZ, gdzie został zamontowany mechanizm naśladujący spadanie kropel i gdzie turyści mogą teraz wrzucać monety. Mimo wcześniejszych przypuszczeń od studni nie odchodziła żadna sztolnia czy kanał.

Badano też inną studnię, dość głęboką, nieopodal stawu z wyspą. W tej studni była zamontowana pompa i wodomierz. - Chcemy sprawdzić, dokąd prowadzi ten rurociąg, może tej wody dałoby się użyć do podlewania parku? Wrócimy do tej studni pomiarowej, kiedy będziemy mieli odpowiednie urządzenie - zapowiedział wiceprezes stowarzyszenia.


 
Bo Wzgórze Gedymina kryje w sobie potężną instalację wodną, której relikty zachowały się do dziś, a która nie tylko zasilała pola golfowe na Słonecznej Polanie, także Zakład Przyrodoleczniczy. Były tam trzy studnie, a ukoronowaniem tej instalacji był zbiornik przy dawnym belwederze i wieży widokowej, który na szczycie wzgórza możemy oglądać do dzisiaj.

- Było tam ciekawe rozwiązanie, Niemcy pompowali wodę do tego zbiornika, jeśli jej brakowało, a ona spływała kaskadowo do kolejnych zbiorników, na Słoneczną Polanę, a potem do Zakładu Przyrodoleczniczego, gdzie trzeba było napełnić dziesięć wanien. Pamiętam, jak w jednej z tych studni znaleziono trzy granaty, pracownicy przynieśli je dyrektorowi do gabinetu i położyli na biurku. Potem je gdzieś zakopano. Mówiono, że w czasie wojny na Wzgórzu Gedymina były działa przeciwlotnicze i sterowano stamtąd obroną przeciwlotniczą, ale żaden samolot nie spadł - wspominał prelegent.

Więcej o tym rejonie: SZCZAWNO-ZDRÓJ: CO TO ZA RUINA NA WZGÓRZU GEDYMINA? (FOTO).




Tajemnice Domu Zdrojowego

Pod tym obiektem miały się znajdować w czasie wojny dwa szpitale. Gość spotkania zwrócił uwagę na obiekt przypominający budę dla psa niedaleko narożnika dawnego hotelu Hochbergów - to wyjście ewakuacyjne z podziemi.

- Jest schron. To się nazywało TR, techniczne rezerwy. W tym hotelu było w podziemiach takie wczesne SPA. Mówi się o podziemiach Domu Zdrojowego, on stoi na płycie żelbetowej o grubości 120 cm. Zauważyłem kiedyś na wiosnę, że wokół Domu drzewa się rozwijają, a dwa jakoś kiepsko. Okazało się, że spod ściany wychodzi kabel i że na zewnątrz była czerpnia powietrza, a w środku pomieszczenie, w którym znajdowały się jej silniki. Pod Domem Zdrojowym jest też pomieszczenie dla nagrzewnic, był to pierwszy hotel z klimatyzacją w pokojach. Z kuchni od strony Wojska Polskiego wychodziło się do tunelu. Za nim znajduje się duży, zapasowy zbiornik na wodę, dziś niepotrzebny - mówił Kazimierz Zabagło.

O obiekcie pisaliśmy: DOM ZDROJOWY, CZYLI GRAND HOTEL Z WIDOKIEM NA UZDROWISKO (ZDJĘCIA).




Pod-uzdrowiskowy labirynt

Przy Zakładzie Przyrodoleczniczym przed wojną wybudowano pięć potężnych zbiorników, cztery kwadratowe, a jeden okrągły, w których gromadzono wody mineralne przeznaczone do kąpieli. Dziś tylko jeden zbiornik jest sprawny, pozostałe mają uszkodzone rurociągi. Jak mówił Kazimierz Zabagło, uzdrowisko ma w planach remont drugiego zbiornika na wypadek trudności z wodą, które ze względu na suszę mogą narastać.

- Pod Zakładem Przyrodoleczniczym jest schron przeciwgazowy, najprawdopodobniej ma on związek z planowanymi tam próbami na więźniach. W Szczawnie-Zdroju była delegatura obozu koncentracyjnego Gross Rosen i, jak mówili mieszkańcy, nie wszędzie w Zakładzie można było wejść w czasie wojny. Jerzy Rostkowski twierdził, że takie badania mogły być i tutaj prowadzone, że dotyczyły lotów w stratosferze, potrzebne były kombinezony wytrzymujące ogromne ciśnienie i temperaturę - mówił wiceprezes.



W budynku przy ul. Sienkiewicza 7 obok Zakładu znajduje się najniższy punkt wszystkich sieci źródlanych i w jego piwnicach gromadzą się wody podskórne, które są wypompowywane do Szczawnika. W tych piwnicach bije też źródło "Marta". A wokół mamy sieć podziemnych połączeń.

- Fundusz Wczasów Pracowniczych nic nie mówiąc wykopał sobie w piwnicy dziurę na kotłownię i źródła mineralne zanikły. Po zaiłowaniu zostały przywrócone. Źródła szczawieńskie mają tak małą wydajność, że uzyskuje się z nich tylko 12 litrów wody na godzinę. Tunel spod tego budynku prowadzi pod Zakład Przyrodoleczniczy i stamtąd można wejść do koryta Szczawnika. Wpływają do niego kanalikiem wody opadowe spod parku. Spod Zakładu można przejść pod Pijalnię Wód. Jak się weszło w jednym miejscu, to można było wyjść pod Teatrem Zdrojowym. Pijalnia Wód ma dwa poziomy piwnic. Między pijalnią a dawnym kioskiem biegnie tunel pod Koronę Piastowską, którym i dziś można przejść. Tędy kiedyś na wózkach przewożono napełnione butelki. Tunel techniczny szedł spod Zakładu Przyrodoleczniczego pod kotłownię i pralnię - opisywał eksplorator.

Grunt w centrum Szczawna-Zdroju podniósł się w ciągu ostatnich stuleci o kilka metrów - okna i drzwi parteru Łazienek Luizy, budowli, która do początków XX wieku stała na miejscu Zakładu Przyrodoleczniczego, można dziś oglądać zamurowane w jego piwnicach.



Tunele Szczawnika

To najbardziej fascynujące ze szczawieńskich podziemi. Jak pisaliśmy, Szczawnik płynął niegdyś pod obecną ulicą Kościuszki, jednak kolidował ze źródłami mineralnymi i dlatego podjęto decyzję o jego przesunięciu w stronę Parku Zdrojowego (SZCZAWNIK BĘDZIE PRZESUNIĘTY PO RAZ KOLEJNY [FOTO]
). Tunel, do którego przesunięto Szczawnik, zaczynał się na skrzyżowaniu ulic Sienkiewicza, Mickiewicza i Głowackiego, a kończył przy ulicy Równoległej, mając około 1,5 km długości.



- Ten tunel wykonywały głównie firmy włoskie. W kanale jest kolektor ściekowy. Im bliżej wyjścia przy ul. Równoległej, tym niżej i tym trudniej idzie się tunelem. Sfotografowaliśmy tam dziwną mgłę, której nie widzieliśmy w momencie robienia zdjęcia. Taka sama była w sztolni na Podgórzu, też jej nie widzieliśmy, dopiero na zdjęciach. Może kiedyś udałoby się zorganizować przejścia tym kanałem Szczawnika, ludzie są ciekawi. Można też iść dawnym korytem pod Halą Spacerową, Białą Salą aż pod Teatr Zdrojowy, ale tam Niemcy to zamknęli i zrobili zbiornik przeciwpożarowy dla teatru, który istnieje do dzisiaj. Nieprzyjemnie, jak się tunel nagle kończy taką betonową ścianą - relacjonował Kazimierz Zabagło.



Obecny na spotkaniu Andrzej Sikoń zapytał o możliwość wykorzystania szczawieńskich tuneli jako atrakcji turystycznej, póki w regionie trwa boom na wszelkie podziemia. Jego zdaniem można by było wydzielić bezpieczną część podziemi i stworzyć tam ścieżkę edukacyjną pod uzdrowiskiem. - Mam pomysł, żeby przeprowadzać tam po kilka zainteresowanych osób, pod obiektami jest czysto, ciągi są trudniejsze, ale dałoby się je także oczyścić - odpowiadał Kazimierz Zabagło. Być może w przyszłości takie zamierzenie uda się zrealizować, co na pewno spotka się z zainteresowaniem turystów, kuracjuszy, mieszkańców i wielbicieli podziemnych tajemnic z regionu i nie tylko.


Czytaj też:
PIOTR KOPER ZAGRAŁ W FILMIE O SKARBIE I SZYKUJE NIESPODZIANKI
Złoty Pociąg: to najstarsza studnia w regionie (FOTO)
ZŁOTY POCIĄG - CO EKSPLORATORZY ZNALEŹLI W STUDNI?
ZŁOTY POCIĄG: SZYB-STUDNIA MOŻE MIEĆ 50 METRÓW. CO JEST NA DNIE? (FOTO)
ZAMEK KSIĄŻ: SZTOLNIE PO ROKU Z ROZBUDOWANĄ EKSPOZYCJĄ (FOTO)
ZAMEK KSIĄŻ: HISTORYCZNA CHWILA, OGLĄDAMY SZTOLNIE (FOTO)


WILCZA GÓRA CZY WŁODARZ: KONFLIKT TRWA I SĄ WILKI (FOTO)

SZTOLNIE CAPITOL: WAŁBRZYSKIE PODZIEMIA POD PARKOWĄ GÓRĄ
INFRASTRUKTURA KOLEJOWA KSIĄŻA - O CZYM WIADOMO, O CZYM NIE?
ZAMEK KSIĄŻ, WAŁBRZYCH I ŚLEDZTWO DANA SNOWA Z BBC
ZŁOTY POCIĄG I PODZIEMNA FABRYKA POD MIASTEM
POSZUKAJĄ POCIĄGU I... UKRYTEJ FABRYKI




Tekst i foto: Magdalena Sakowska