Na strychach w Wałbrzychu znajdowały się jak dotąd różne historyczne ciekawostki. A co znalazła osoba na kwarantannie, wykorzystująca 2 tygodnie w domu na zrobienie w nim porządków? Kim była tajemnicza Marta?


Były sobie dwie przyjaciółki...

Pisaliśmy już o ciekawostce znalezionej po remoncie na poddaszu jednej z kamienic na Nowym Mieście: WAŁBRZYSZANINIE - SPRAWDŹ, CO MASZ NA STRYCHU. MOŻE TO.... Przyszła wiosna 2020 roku, czas pandemii, setki mieszkańców miasta znalazły się na obowiązkowej kwarantannie i kolejny strych naszego miasta ujawnił swoją małą tajemnicę.

- Pod koniec marca moja córka Martyna wróciła ze swoim chłopakiem zza granicy i na miejsce dwutygodniowej kwarantanny wybrała dom, w którym mieszkam, a ja przeprowadziłam się na ten czas do mieszkania rodziców. Mając tyle czasu postanowili posprzątać strych. Zamówiliśmy kontener, bo tam się nagromadziło mnóstwo gratów przez 30 lat - jedna babcia, druga babcia, co im szkoda było wyrzucić, to lądowało na naszym strychu. Pracowali oboje ciężko przez tydzień i kiedy wyrzucili już wszystko, okazało się, że podłoga na strychu nie jest cała. Od strony ulicy brakowało tam kilku desek, w narożniku, były wyłamane. Córka zobaczyła, że między deskami podłogi a wylewką sufitu było puste miejsce - relacjonuje pani Anna, mieszkanka Szczawienka.

A zatem pani Martyna zaciekawiona wzięła latarkę i zajrzała do tej dziury. Zobaczyła tam śmieci, paprochy, kawałki gruzu i - jakąś kartkę utkwioną w szczelinie. Wyjęła kartkę, po czym oboje zaglądali w pustą przestrzeń, czy nie ma tam czegoś jeszcze, ale nic się już nie znalazło. Był piątek 3 kwietnia.

- Najpierw córka myślała, że to list, potem zauważyła, że pocztówka, ale część z widoczkiem chyba odpadła ze starości. Może to było coś takiego jak nasze kartki pocztowe, na nich nie było obrazków? Okazało się, że kartka jest z 1913 roku, więc niewiele młodsza od naszego domu. Córka była w stanie odczytać tylko pierwsze słowa: "Moja droga przyjaciółko" i podpis - Marta - mówi nasza Czytelniczka.

Jak kartka wysłana z Słowacji do Berlina znalazła się na strychu poniemieckiego domu w wałbrzyskiej dzielnicy Szczawienko? To tajemnica, której wyjaśnienie historia zabrała ze sobą. Na naszą prośbę tekst zapisany na pocztówce przetłumaczył Jarosław Graniczny, pracownik Muzeum Porcelany w Wałbrzychu.

Tekst zapisany na kartce


Fräulein
Anna Schneider
bei
Herrn Turnowsky
Berlin W.[ilmersdorf] 50
Schaperstrasse 31

Pöstyen d. 8. 8. 13.
Meine liebe Freundin!
Recht herzlichen dank für deinen lieben Brief, welcher mich sehr erfreute.
Traurig, daß uns das Schicksal so weit auseinandergerissen hat, wir würden uns so gut verstehen.
Dagefähr 4 Wochen werden wir noch hier sein, der Gnädigen geht es besser, sie badet wieder.
Herzl. Gruß von deinen treuen Martha.

Tłumaczenie

Pieszczany [na Słowacji], 08.08.1913
Kochana przyjaciółko!
Dziękuję bardzo za twój piękny list, który bardzo mnie ucieszył.
Smutne, że los tak dalece nas rozdzielił, tak dobrze byśmy się rozumiały.
Będziemy tu jeszcze przez około 4 tygodnie, łaskawe(i) mają się lepiej, znowu się kąpią.
Serdeczne pozdrowienia od twojej oddanej Marty.

A zatem tekst nie zawierał jakichś szczególnych rewelacji. Czy dałoby się odczytać z niego coś więcej na temat tajemniczej Marty, może Niemki, bo w tym języku pisała, może młodej, bo jej przyjaciółka była panną? Może Marta była
służącą, która przebywała ze swoim państwem na leczeniu w Pieszczanach, a jej przyjaciółka Anna też służącą u państwa Turnowskich (Niemców? Polaków? Innych Słowian?) w Berlinie? To by wyjaśniało, w jakim znaczeniu mogło pojawić się sformułowanie der Gnädigen, czyli "łaskawe" albo "łaskawi" - służąca mogłaby tak mówić (z lekką ironią?) o swoim państwie (może chorowitym, może kapryśnym?). Reszta - poza datą 8 sierpnia 1913 - utonęła w mrokach historii. I nigdy nie dowiemy się, jakie zrządzenie losu rozdzieliło oddane sobie przyjaciółki na rok przed wybuchem I wojny światowej.



Tajemnice wałbrzyskich strychów

Do tej pory na poddaszach naszego miasta dokonywano różnorodnych znalezisk. W listopadzie 2013 roku polskie media obiegła historia z wałbrzyskiego ratusza, gdzie podczas przekładania dachu na wieżyczce trafiło się oryginalne znalezisko. Dowcipni dekarze pracujący przy rozbudowie ratusza, majster i 5 robotników, 3 lipca 1903 roku ukryli w dachu butelkę po piwie ze świebodzickiego browaru, a w niej na wyrwanej z zeszytu kartce ołówkiem spisali swoje nazwiska, miejscowości, z których pochodzili oraz stawki, według których ich wynagrodzono. Koniec pracy świętowali nie tylko piwem – za zdrowie ratusza i swoje wypili litr żytniówki.



W 2014 roku odnalazła się podczas remontu Starej Kopalni, w ścianie jednego z budynków, kolejna butelka z listem w środku. Tak opisano ją w marcu 2015 na stronie wałbrzyskiego urzędu miasta: Podczas prac remontowych prowadzonych w budynku nr 6 (obecna restauracja) Centrum Nauki i Sztuki Stara Kopalnia w |Wałbrzychu przy jednym z okien znaleziona została zamurowana w 1932 roku butelka z listem w języku niemieckim, napisanym ołówkiem, odręcznie, na szarym papierze. Po odczytaniu i przetłumaczeniu tekstu listu pracownicy Starej Kopalni podjęli starania w celu odnalezienia potomków autora – Aleksandra Szczesa, murarza, realizującego prace w ówczesnej kopalni „Julius Schracht”. [...] List Aleksandra Szczesa zostanie zabezpieczony i wyeksponowany w budynku nr 6 - restauracji, gdzie został odnaleziony. Niestety, nie wiadomo, po jakim trunku była butelka.



A to jeszcze nie była ostatnia wałbrzyska butelka... Kolejna (zdjęcie powyżej) została znaleziona kilka lat temu, podczas remontu hali sportowej przy Placu Teatralnym. Najwyraźniej podczas wcześniejszych prac remontowych - dwie - trzy dekady wcześniej ktoś wzmacniał się napojem wyskokowym wysokoprocentowym. Tu akurat zapomniano włożyć listu...



Interesujące odkrycie miało też miejsce na początku lutego 2014 roku na strychu niegdysiejszego gimnazjum nr 1 przy ul. Limanowskiego 12 (dziś Zespół Szkolno-Przedszkolny nr 5). Podczas remontu szkoły między krokwiami dachu znalazł się zabytkowy francuski rewolwer oficerski z 1892 roku - i to w świetnym stanie, gotowy do użytku, załadowany, z kaburą i zapasową amunicją. Wraz z bronią znaleziono też... zabytkowe kapcie i pewnie nigdy się nie dowiemy, komu służył ten zestaw i do czego.


Natomiast na strychu "Energetyka" przy Alei Wyzwolenia, również podczas remontu w styczniu 2015 roku, odkryto duży karton dobrze zachowanych niemieckich dokumentów z lat 1910-1930, dotyczących Wałbrzycha i Szczawna-Zdroju oraz stare gazety. A co na wałbrzyskich strychach znaleźli nasi Czytelnicy?


Na strychu wyburzonego domu przy ul. Słowackiego dokonano też makabrycznego znaleziska w 2015 roku:
POLICJA WAŁBRZYCH: ROZPOZNAJESZ TĘ KOBIETĘ?

Czytaj też:
WAŁBRZYSZANINIE - SPRAWDŹ, CO MASZ NA STRYCHU. MOŻE TO...


Magdalena Sakowska
Tłumaczenie: Jarosław Graniczny
Zdjęcie kartki użyczone: Czytelniczka portalu Wałbrzych Dla Was.info
Zdjęcie poddasza ilustracyjne, archiwalne zdjęcia butelki z listem z ratusza oraz rewolweru użyczone: UM Wałbrzych