Grupa wybitnych Polaków odwiedziła zapomniane już uzdrowisko Stary Zdrój, czyli Altwasser, w czasach jego świetności. Leczyli się wodami, chodzili po bulwarze nad Pełcznicą, po parkach górnym i dolnym, zwiedzali Lisią Sztolnię, wspinali się na okoliczne wzgórza... i dlaczego prawie nic im się nie podobało? Czy to miało jakiś związek z naszą niepodległością?


Altwasser - polskie uzdrowisko

Jak się wydaje, nasi rodacy zjeżdżali tu masowo. A były wśród nich ważne dla historii jeszcze istniejącej i świeżo zgasłej Polski postacie. Do tego bardzo różne -  kochanka Napoleona, księżna patriotka o bardzo barwnej biografii, twórca Konstytucji Trzeciego Maja, kompozytor posądzany o Mazurek Dąbrowskiego, kandydat do polskiego tronu, jedna z czołowych emancypantek, a poza tym liczni arystokraci, wojskowi, pisarze, lekarze, muzycy. O większości tych osób pisał niegdyś Alfons Szyperski w swojej publikacji "Hugo Kołłątaj i inni Polacy w Starym Zdroju", zawartej w VI tomie "Kroniki Wałbrzyskiej" z 1989 roku.

Pierwszym znanym Polakiem w tym miejscu mógł być Ernest Jeremiasz Neifeld ze Zdunów w powiecie leszczyńskim, nadworny lekarz królów Augusta III i Stanisława Augusta, podpisujący się Zdunensis Polonus, a piszący po polsku, niemiecku i po łacinie, który w 1752 roku napisał dla Polaków Krótkie opisanie kwaśnych wód altwasserskich w niższym Śląsku i tak spopularyzował to uzdrowisko, że przyjeżdżało ich tu odtąd wielu. Jak pisze Romuald Łuczyński (
Stary Zdrój. Dobra rycerskie. Dwór. Uzdrowisko, w: Nowa Kronika Wałbrzyska, Fundacja "Museion", Wałbrzych 2015): Do około 1780 r. z usług uzdrowiska korzystało rocznie około 30–40 rodzin, z czego większość stanowiła polska szlachta. Oprócz wód Neifeld opisał też wydobycie węgla kamiennego, które po latach zadecydowało o katastrofie uzdrowiska. A tak wyglądał Stary Zdrój około 1750 według F. B Wernera (polska-org.pl, użytkownik Tony):




Więc dlaczego?

Kilka dekad później, w roku 1784, zjawił się w Starym Zdroju bratanek króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, generał wojsk koronnych, minister i dyplomata, Stanisław Poniatowski. Uzdrowisko Altwasser nie spodobało się księciu, co wyraził w krótkiej uwadze: "Jechałem przez Stary Zdrój, wieś dość mizerną..." i tego wrażenia nie zdołał rozproszyć nawet hołd, który promowanemu przez króla jako kandydat do tronu polskiego arystokracie złożyli Polacy przebywający właśnie na kuracji.

Jak czytamy u Szyperskiego, zachwycony nie był również Hugo Kołłątaj, mąż stanu i intelektualista, a także żarliwy patriota i główny twórca Konstytucji 3 Maja, który
11 sierpnia 1792 roku, w drodze do Saksonii, przyjechał z Wrocławia do Starego Zdroju, załamany z powodu Targowicy i II rozbioru Polski. Napisał tu sześć listów do innych polityków i swoich podwładnych, komentując groźny układ pomiędzy Rosją a Prusami i starając się zabezpieczyć swój majątek. Trzeba przyznać, że ledwie uszedł przed zemstą carycy Katarzyny II (Rosjanie dopadli go później i wsadzili do więzienia na parę lat). I chyba z powodu tych ciężkich chwil Stary Zdrój za bardzo mu się nie spodobał - nazwał go potem "miejscem smutnym i niemiłym". Z listów wynika jednak, że trafił mimo pełni lata na kiepską pogodę ("czas i powietrze złe"). Mimo to został tu do 19 sierpnia i tutejszymi wodami leczył swoją podagrę, z powodu której ledwie chodził. Powoli spacerował po dolnym parku i zapewne nie dotarł do górnego, który, jak pisze Szyperski, rozciągał się na Błędnej Górze. Potem pojechał do Cieplic, gdzie trafił na lepszą pogodę i tu już był zachwycony.



A podczas tych spacerów Hugo Kołłątaj toczył nerwowe rozmowy o niepewnej przyszłości kraju z przebywającymi na kuracji rodakami, między innymi z księciem Kazimierzem Nestorem Sapiehą, generałem artylerii litewskiej i marszałkiem Sejmu 4-letniego, później marszałkiem konfederacji litewskiej i uczestnikiem insurekcji kościuszkowskiej, który zmarł na emigracji w Wiedniu w 1798 roku. Złośliwi mawiali, że awans na generała zawdzięczał mamie, pierwszej metresie króla Stanisława Augusta.

Natomiast towarzyszem spacerów Hugona Kołłątaja ówczesnymi promenadami Starego Zdroju nie był chyba inny wybitny Polak, książę i kompozytor Michał Kleofas Ogiński, bo brak wzmianki o tym w ich listach - zatem raczej się minęli, choć Ogiński przebywał w Altwasser również w sezonie 1792. Arystokrata był przez lata uważany za twórcę melodii Mazurka Dąbrowskiego - dziś sądzi się raczej, że była to melodia ludowa, a Ogiński w 1797 r. posłał generałowi Dąbrowskiemu podobnie nazwany utwór, Marsz dla Legionów. Michał Kleofas Ogiński jest za to najprawdopodobniej kompozytorem muzyki do sławnego poloneza, Pożegnania Ojczyzny. Może już podczas wędrówek po Starym Zdroju ta melodia krążyła mu po głowie, bo polonez ukazał się drukiem w 1794 roku. Dziś krąży po głowie większości uczestników studniówek, choć trochę zdetronizował go polonez Wojciecha Kilara z filmu Wajdy "Pan Tadeusz". A co do Ogińskiego, to nie wiemy, co sądził na temat Altwasser. Sądząc po powyższym, może to i dobrze...




Skąd tyle Polek?

Zapewne stąd, że do Starego Zdroju przyjeżdżało więcej kobiet niż mężczyzn. Leczono tu bowiem głównie choroby kobiece, jak zaburzenia menstruacji czy niepłodność, ale także anemię, choroby nerwowe i dróg oddechowych.

W 1802 roku w słynnym uzdrowisku Altwasser pojawiła się jedna z najbardziej znanych Polek tamtego okresu – Maria Walewska, z domu Łączyńska, siostra generała Benedykta Łączyńskiego, który z kolei poważnie chory przyjechał do Szczawna-Zdroju w 1820 roku i jego grób znajduje się na cmentarzu przy parafii św. Anny. Jak mówił niegdyś podczas spotkania pod Atlantami regionalista Mariusz Wyrzykowski, Marię pomawiano później o to, że przyjechała do Altwasser, żeby pozbyć się niechcianej ciąży, jednak prawdopodobnie leczyła się na chorobę układu krążenia, bo takie też leczono w Starym Zdroju (POLSCY PATRIOCI W UZDROWISKACH STARY ZDRÓJ I SZCZAWNO-ZDRÓJ).



O historii tego rodzeństwa pisaliśmy już TUTAJ, ale przypomnijmy – 18-letnia Maria poślubiła szambelana Anastazego Walewskiego, liczącego sobie przeszło 60 wiosen i w pół roku po ślubie wydała na świat syna, którego ojcem był prawdopodobnie Arkadij Suworow, cioteczny wnuk feldmarszałka rosyjskiego – żadna patriotycznie nastawiona polska rodzina nie chciałaby takiego zięcia. W styczniu 1807 r. Maria Walewska spotkała się z Napoleonem Bonaparte, oficjalnie po raz pierwszy widząc go podczas balu na Zamku Królewskim. Brat wręcz rzucił ją w ramiona cesarza, licząc na korzyści, jakie z tego związku mogła mieć starta niedawno z mapy europejskiej ojczyzna – w końcu to Napoleon decydował wtedy o losach kontynentu. I rzeczywiście, cesarz się zakochał, tylko Polski nie dało się już uratować.

Jak król ciągnął damy za włosy...

W tych samych czasach, co Maria Walewska, żyła inna niewiasta, która również przez swój czar erotyczny spróbowała odwrócić losy Polski, a gdy się to nie powiodło, postanowiła chociaż ocalić jej kulturalną spuściznę. Mowa o Izabeli z Flemmingów Czartoryskiej (zm. 1835), która za namową męża, księcia Adama oraz kochanka, króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, nawiązała romans z Nikołajem Repninem, posłem rosyjskim w Warszawie.
Po latach Izabela zmieniła oblicze swego patriotyzmu, wraz z mężem zaczęła w swej rezydencji organizować krąg arystokratów chcących ratować Polskę, wystawiać sztuki o treści patriotycznej, a w końcu urządziła w Puławach po trzecim rozbiorze Polski muzeum, gdzie zbierała wszystko, co było spuścizną po naszym nieistniejącym już kraju.



Niestety 70-letnia wtedy i wciąż pełna życia księżna też suchej nitki na Starym Zdroju nie zostawiła, odwiedziwszy go w 1816 roku. Cytując za Romualdem Łuczyńskim (zapiski z 9 i 10 sierpnia 1816):


Rano pijam wodę; źródło znajduje się w pobliżu – moje okna wychodzą na promenadę publiczną; zażywam tam przechadzki wraz z wszystkimi kuracjuszami; potem spacer w lektyce po okolicy aż do śniadania, które trwa dość długo. [...] Często pijemy u mnie herbatę, o dziesiątej w całym Starym Zdroju gasną światła, zapada cisza i wszystko zasypia. [...] Po raz pierwszy byłam w salonie; jest to hala drewniana, ponura, brudna i ciemna. Na czterech ścianach tego nędznego salonu wiszą nikłe szczątki jakichś girland, z których kwiaty dawno opadły, a całkiem suche liście odsłaniają sznur niegdyś je splatający. Cyfra króla [Fryderyka Wilhelma III] znajduje się w takim samym stanie: W istnieje w połowie, F zniknęło, gwóźdź zgiął się i podzielił los reszty, cyfra przechyliła się i zaczepia stale fryzury stojących pod nią dam. Łojówki słabo oświetlają smutne wnętrze, ławki dookoła są tak wąskie, że generałowa Zetrytz [Czettritz], malutka i gruba, musiała się uczepić ramienia swego sąsiada, żeby się na nich utrzymać.

Może coś było na rzeczy, bo księżna zwiedziła też zamek Książ, Lisią Sztolnię, Jedlinę-Zdrój, Strugę i wszędzie była zachwycona, a swoją wizytę w uzdrowisku i okolicy podsumowała słowami: Wody tutejsze bardzo są dobre, ale klimat szkaradny i bardzo przeszkadza... Hm.



Tak pięknie, ale ten cesarz Austrii...

Wiele lat po śmierci Izabeli, w 1855 roku, w Altwasser pojawiła się inna wybitna Polka, Bibianna Moraczewska - pisarka, emancypantka, kolporterka nielegalnych pism, działaczka społeczna wierząca żarliwie w demokrację i poprawę losu chłopstwa. Koleżanka Narcyzy Żmichowskiej, powołała Towarzystwo Pomocy Naukowej dla Dziewcząt, napisała dwa podręczniki historii Polski tuż przed pobytem w dolnośląskim uzdrowisku i - też czuła się tu nieswojo. Cytując za Szyperskim, 3 sierpnia 1855 pisała:

Jestem tutaj od 29 czerwca, ale życie moje takie monotonne, że mnie wcale ochota nie wzięła do pisania w dzienniku... Robię dalsze przechadzki po górach... z nikim się prawie nie widuję, zawsze miałam skłonność do samotności... Wchodzę też na pierwszą lepszą wyniosłość i patrzę na okolicę tak pięknie urozmaiconą porozsiewanymi górami, ubranymi w zielone drzewa
... tuż przy domu płynie strumień obrosły wierzbiną (Pełcznica?) i cicho szumi na dopełnienie tego całego obrazu... Odwiedził mnie Lucjan Siemieński (znany polski pisarz i uczony), choć za felietony "Czasu", gdzie cesarza austriackiego wynosi jako anioła-zbawcę Polaków, miałam żal... Odwiedziła mnie tutaj Wilkońska (Paulina, inna pisarka, poczytna i utrzymująca się ze swoich powieści po śmierci męża).

Podsumowując - niechęć do Starego Zdroju we wspomnieniach znanych Polaków i Polek najczęściej pojawia się w kontekście rozbiorów i katastrofy ich kraju. Czy te wspomnienia z kilku dekad to diagnoza zbiorowej depresji narodowej, której pomagały letnie deszczowe niże?

A to sielankowy Stary Zdrój z litografii datowanej na lata 1830-1850 (polska-org.pl, użytkownik TW40°):




Lekarz wywołał modę, lekarze opisali zmierzch


Może i nie tylko. Niezbyt pochlebną opinię o uzdrowisku zawarł po przeszło stuleciu od publikacji medyka ze Zdunów dr Józef Orkisz w swoim dziele Zdroje lekarskie w Salzbrunn i Szczawnicy..., cytowanym przez Romualda Łuczyńskiego, a wydanym w Warszawie w 1862 r. Po swoim pobycie w 1856 r. medyk pisał: w Altwasser przekupstwo usługujących Niemców dość często czuć się daje naszym Polakom. Nierzadko czekać muszą parę godzin przy łazienkach na wpuszczenie ich, chociaż dość wcześnie przychodzą. Bywają zdarzenia, że chore Polki po kilkugodzinnym wyczekiwaniu przy łazienkach prawie z płaczem odchodziły, a nawet do władzy miejscowej na skargę udawały się, nie zawsze jednak ze skutkiem pożądanym.

Jednak trzeba powiedzieć, że wtedy uzdrowisko należało już właściwie do historii. W roku 1815 Szczawno za sprawą swoich właścicieli, rodziny Hochbergów, staje się wschodzącą gwiazdą na firmamencie europejskich uzdrowisk, a gwiazda Starego Zdroju przy takiej konkurencji zaczyna w następnych dekadach przygasać, jeszcze nim rozwijający się przemysł górniczy w 1868 roku uszkodzi ujęcia jego wód mineralnych.

Upadek cenionego uzdrowiska tak opisał inny lekarz, dr Henryk Łuczkiewicz, goszczący tu w 1875 r. (za A. Szyperskim): Po dwugodzinnej jeździe z Wrocławia koleją żelazną stajemy na stacji Altwasser, zakurzonej czarnym pyłem węgli i licznych fabryk. Ruch tu wielki, wszędzie wozy wyładowane wyrobami z żelaza, węglami, duszno i ciemno, co na przybywającego niemiłe sprawia wrażenie. A przecież owo Altwasser było niegdyś bardzo miłym miejscem i licznie przez chorych odwiedzanym... Wody lecznicze mają podobnie jak ludzie i ludy swoją historię - szczęśliwe i nieszczęśliwe czasy (...). W połowie naszego wieku rozszerzający się coraz bardziej przemysł górniczy zaczął coraz więcej miejsca zajmować, dawniej dla uprzyjemnienia pobytu tutejszych chorych przeznaczonego (...). To stacja Altwasser przed przebudową, lata 1898-1904 , polska-org.pl, administrator Ragnar:

 

I przecież tak sielankowo pisał o Starej Wodzie anonimowy autor hasła w polskiej Encyklopedii Powszechnej z XIX wieku (za R. Łuczyńskim):
Domy te są w ogólności piękne, niektóre nawet okazałe, wszystkie zaś bez wyjątku utrzymywane chędogo. Wreszcie uprzyjemnia pobyt piękny ogród spacerowy i łatwa sposobność zwiedzania dosyć ciekawych i przyjemnych okolic. Życie w Starej Wodzie, porównane z takowem u innych wód, jest tanie; a dla chorych, przekładających ciszę i spokój nad ruch i wrzawę tłumów ludzi, bardzo przyjemne.

Bo na ogół opinie kuracjuszy i zwiedzających przed upadkiem uzdrowiska były pozytywne. W Starym Zdroju gościł też w sierpniu 1800 roku PRZYSZŁY PREZYDENT STANÓW ZJEDNOCZONYCH. I jemu również się podobał: Jest to czarująca miejscowość w dolinie otoczonej wzgórzami, której samo położenie przyczynia się, bardziej niż wody, do polepszenia zdrowia kuracjuszy.




A kto przebywał w uzdrowisku Szczawno-Zdrój?
POLSCY PATRIOCI W UZDROWISKACH STARY ZDRÓJ I SZCZAWNO-ZDRÓJ
NA KURACJI ŁAMALI SERCA I DOSTARCZALI MUZYCZNYCH ATRAKCJI (FOTO)
SZCZAWNO-ZDRÓJ: TU KONSPIROWAŁA PIERWSZA POLSKA FEMINISTKA (FOTO)
SZCZAWNO-ZDRÓJ: WZGÓRZE WILHELMA I JEGO TAJEMNICE (ARCHIWALNE ZDJĘCIA)
SZCZAWNO-ZDRÓJ: INDIAŃSKI OBÓZ, WINNETOU I KAROL MAY (FOTO)
ZAMEK KSIĄŻ: CO MA WSPÓLNEGO Z ROMANSEM GOEBBELSA?
ZAKAZANY ROMANS W KSIĄŻU. ŚLADAMI HISTORII



Czytaj też:
PTASIA KOPA: MOŻE ZNÓW BĘDZIE TU WIEŻA WIDOKOWA? (FOTO)
STARY ZDRÓJ: TU ZAKOŃCZYŁY SIĘ PODRÓŻE W CZASIE (FOTO)

STARY ZDRÓJ: JAN NEPOMUCEN, NAJSTARSZA NASZA RZEŹBA (FOTO)
WAŁBRZYCH: BARDZO ZIMOWY STARY ZDRÓJ I BARDZO BIAŁY KAMIEŃ (FOTO)

Tekst i zdjęcia współczesne ul. Pocztowej i Lwiego Grodu: Magdalena Sakowska
Zdjęcia archiwalne: polska-org.pl
Portrety słynnych Polaków: Wikipedia