Bokser, żołnierz - patriota, siłacz, porządny człowiek - ojciec i sąsiad z Boguszowa. Wiele ciepłych słów padło 4 października 2019 w MBP-CK w Boguszowie roku pod adresem zmarłego w 1995 mieszkańca tego miasta, choć za życia był niedoceniany, represjonowany, a jego życiorysu starczyłoby by obdzielić wielu. Poznajcie Rajmunda "Paprzycę" Niwińskiego, zobaczcie zdjęcia z projekcji i wernisażu poświęconego jego pamięci. Jak jeszcze uhonorowali go mieszkańcy?

Rajmund Niwiński - ocalić od zapomnienia


W marcu 2019 roku podczas spotkania zastępcy burmistrza Boguszowe-Gorc Sebastiana Drapały z mieszkańcami w dzielnicy Gorce zgłosił się regionalista - pan Sławomir Juszczak. Pytał, czy będzie możliwość uhonorowania popadających w zapomnienie lokalnych sportowców, a w szczególności Rajmunda Niwińskiego (CO TRAPI MIESZKAŃCÓW GORC? [FOTO]). Padły zapewnienia, że sprawa ta będzie rozwiązana, a miejscem pamięci może stać się odnowiony niszczejący pomnik na Parkowej Górze. Następnie zastępca burmistrza spotkał się z regionalistą i synem pana Niwińskiego - Rajmundem Niwińskim.

Rodzina zmarłego w 1995 roku siłacza wypożyczyła na potrzeby planowanej w Miejskiej Bibliotece Publicznej - Centrum Kultury wystawy rodzinne archiwalia - zdjęcia, afisze i pamiątki po zmarłym. Wystawę zaplanowano w okolicę rocznicy śmierci Niwińskiego.




Wernisaż wystawy połączonej z prezentacją filmu dokumentalnego "Zbir" TVP powstałego tuż przed śmiercią wyjątkowego mieszkańca Boguszowa zaplanowano na 4 października 2019 roku. Na projekcję poza mieszkańcami Boguszowa-Gorc i rodziny Rajmunda Niwińskiego przybyli radni województwa dolnośląskiego, władze powiatu wałbrzyskiego i Boguszowa-Gorc, a także zastępca szefa WSSE "Invest-Park". Wszyscy chcieli poznać los i pamiątki po tym nietuzinkowym człowieku.

Na wystawie obecna była córka zmarłego bohatera oraz jego syn.






Jednocześnie utalentowani mieszkańcy Boguszowa-Gorc - pani Anna Nelke i Marcin Mielcarek, z własnej inicjatywy, przygotowali w centrum Boguszowa wyjątkowy mural przedstawiający "Paprzycę". Podobizna atlety ozdobiła prywatny garaż usytuowany za MBP-CK. Mural robi wrażenie, uwypukla też ciągłość pracy tych artystów tworzących wyjątkowe perełki w innych częściach miasta, jednak zwykle w mniejszym formacie.  


 
Niwiński - bohater wojenny
Rajmund Telesfor Paprzyca Niwiński, znany też jako Rajmundo Aldini, urodził się w 1914 roku i jako chłopiec ze szlacheckiej rodziny był początkowo cherlawy, jednak przez żelazną wolę i ćwiczenia już przed wojną rozpoczął karierę zawodowego boksera wagi ciężkiej. Potem nastąpiła kampania wrześniowa i wnuk powstańca z 1963 roku odznaczonego krzyżem Virtuti Militari oraz syn legionisty również odznaczonego tym zaszczytnym orderem musiał stanąć do walki w obronie Ojczyzny. Po walce września 1939 roku trafił do partyzanckiego oddziału legendarnego majora Hubala, a następnie do Armii Krajowej. Za męstwo odznaczono go srebrnym Krzyżem Walecznych i srebrnym Krzyżem Zasługi, a 2 stycznia 1945 roku podobnie jak swoi przodkowie za męstwo i odwagę uzyskał krzyż Virtuti Militari.



Po wojnie próbował ułożyć sobie życie na nowo, jednak ani dla niego, ani dla jego żony - łączniczki AK - poranionej w hitlerowskich katowniach, nie było to proste. Z centralnej Polski, okolic Gór Świętokrzyskich, w obawie przed szykanami sowieckimi udali się z dwojgiem małych dzieci na Ziemie Odzyskane. Dostali gospodarstwo w Leszczyńcu, w powiecie kamiennogórskim. Niewielkie 7-ha gospodarstwo z budynkami i domem starczyłyby jego rodzinie, by stanąć na nogi.

Niwiński trafia do Boguszowa

Niestety, po pięciu latach nagonka na byłych żołnierzy AK wzmagała się, a po ujawnieniu swojej przeszłości Rajmund Niwiński był celem ataków lokalnych komunistycznych kacyków. Wskutek tragicznego splotu okoliczności zmarła jego żona, a on sam zdecydował się przenieść z dziećmi do Boguszowa, gdzie znaleziono dla niego pracę w lokalnej fabryce. Zamieszkał na ul. Buszka - dzisiejszej Strażackiej. Niestety i tu znaleźli się gorliwi komuniści czujący wstręt do dawnego partyzanta. Mężczyzna pozbawiony pracy, z rodziną na utrzymaniu szukał jakiegokolwiek zajęcia... Niestety dostęp do pracy skutecznie mu blokowano. Tak trafił na pokaz siły i gięcia żelaza w Gorcach. Tam odkryto jego siłę talent i jako Rajmondo Aldini - król żelaza i stali ruszył w trwające niemal 20 lat pokazy na arenach cyrkowych, w domach kultury i scenach teatralnych regionu i Polski.



Dał w tym czasie ok. 1210 udokumentowanych pokazów siłowych w całej Polsce. W swojej książce pt. "Nigdy nie dałem się kopnąć w d..." opisał swoje barwne życie, aż po karierę estradowego siłacza. Na swoich pokazach darł arkusze blachy, skręcał w palcach gwoździe, giął żelazne sztaby w zębach, robił na karku podkowy z żelaznych sztab oraz wykonywał wiele innych karkołomnych wyczynów. Część pozginanych przez niego gwoździ mają do dziś w prywatnych kolekcjach jego znajomi i sąsiedzi z Boguszowa.



Razem z drugą żoną wychował siedmioro dzieci, była to młodzież usportowiona, odnosząca wiele sukcesów. Mieszkańcy Boguszowa pamiętają do dziś tego nobliwego pana przechadzającego się na spacer z bokserem. Niestety forsowne zajęcie nadwątliło zdrowie siłacza i w filmie dokumentalnym pt. "Zbir" w reż. Wł. Frąckiewicza o swojej doli Rajmund Niwiński u schyłku życia opowiedział  też o uszkodzeniach kręgosłupa, stawów biodrowych i kolanowych. Przez to przez 14 lat był skazany był na przymusowy pobyt w domu, zmagał się z bólem i cierpieniem. Zmarł 3 października 1995 roku rano, spoczął na cmentarzu przy ul. Kamieniogórskiej w Boguszowie.


Wystawa będzie dostępna do wyborów parlamentarnych, a następnie przeniesiona do Centrum Kulturalno-Kongresowego "Witold" w Gorcach. Podczas wernisażu zapowiedziano też uruchomienie konkursu na projekt upamiętniający niezłomnego "Paprzycę". Jego regulamin i cezury czasowe podamy wkrótce.