To jedna z najbardziej niezwykłych ruin w naszej okolicy. Ruiną była zawsze, a zachowuje w sobie pamięć dramatycznie przerwanej miłości i szlachetnych planów. Ciekawe, co myślał Johann Wolfgang Goethe, kiedy na nią patrzył i pisał wiersz wojenno-miłosny. Gdyby poznał dzieje tablicy upamiętniającej jego przyjazd, pewnie i jej poświęciłby jakąś strofę.


Arkadia w dzikich różach

Ciernie (po niemiecku Zirlau) są bardzo stare. Po raz pierwszy zostały wymienione jako miejscowość w jednym z żywotów św. Jadwigi Śląskiej w 1300 roku. Podobno kwitło tam mnóstwo dzikich róż, stąd nazwa i wiele letnich domów budowanych tu przez bogatych mieszkańców Świebodzic i właścicieli pobliskiego Książa. Jakaś rezydencja Hochbergów stała tu już w XVII wieku, a może wcześniej. Wiemy, że
spłonęła doszczętnie 28 września 1681 r. Jak pisze Rafał Wietrzyński w swoim opracowaniu dziejów obiektu Dzieje późnobarokowego pałacu na Cierniach: rezydencja ta musiała zostać wkrótce na nowo odbudowana, skoro w latach 1705-1708 - jak podają źródła - resztę swojego życia spędziła w niej hrabina Maria Julianna von Borschnitz (1650-1708) - wdowa po Janie Henryku II Hochbergu (1639-98). Z innych przekazów możemy dowiedzieć się też, iż ojciec Henryka Ludwika Karola, Konrad Ernest Maksymilian von Hochberg zmarł 26 czerwca 1742 r. w jakimś bliżej nie poświadczonym “zameczku” na Cierniach.



Rok przełomu - i rok tragedii - to 1755. Urodzony w 1714 Henryk Ludwik hrabia von Hochberg, pan na przebudowanym przez swojego ojca Książu, jest arystokratą majętnym, szukającym nowych celów - skoro Książ wygląda tak pięknie, pora na pałac letni w ozdobnym barokowym stylu. I pora na małżeństwo. Jego wybranką zostaje wychowana w pobliskiej Roztoce 24-letnia kuzynka, Luisa Henrietta Karolina von Hochberg i to dla niej zaczyna budować pałac, którego zachowane w Instytucie Herdera projekty porażają rozmachem. Przypomina on nieco pałac w rodzinnej Roztoce jego żony, przebudowany w 1720, ale przewidywano jeszcze dwa skrzydła. Budowniczym był mistrz murarski Matheus ze Świdnicy.

- Henryk Ludwik Karol był synem Konrada Ernsta Maksymiliana, który uczynił z zamku Książ barokową rezydencję. Kontynuował dzieło ojca. Był panem Wałbrzycha, Świebodzic, Mieroszowa, innych miast i wielu wsi. Podczas studiów w Lipsku zgłębiał matematykę i prawo, w Paryżu fizykę, z Rzymu przywiózł cenne mechanizmy i przyrządy, poznał osobiście Woltera - opisuje twórcę pałacu Mateusz Mykytyszyn z Fundacji Księżnej Daisy von Pless.



Słychać kroki katastrofy

Oto opis ceremonii ślubnej z kroniki miasta Świebodzice: 28 kwietnia hrabia Heinrich Ludwig Carl von Hochberg z Książa ożenił się z comtessą Luisą Henriettą von Hochberg z Roztoki. Kiedy nowożeńcy przybyli do Książa, świebodziccy mieszczanie oddawali honory wojskowe. Podczas przejazdu przez Świebodzice związek strzelecki przy tak zwanej Górze Rybackiej stanął w paradzie i powitał państwo przy dźwięku bębnów i trąb. Oddano również salwy honorowe z dubeltówek. W związku z tym ślubem bractwo strzeleckie i gmina wydrukowały wiersz, ponieważ hrabia był nie tylko członkiem tutejszego towarzystwa strzeleckiego, ale uczestniczył prawie we wszystkich ćwiczeniach, a na każdych zawodach najlepszy strzelec otrzymywał od niego srebrny medal.
Kronika wspomina jeszcze wspaniałe zawody strzeleckie z maskaradą, w których uczestniczyli po Zielonych Świątkach niedawno zaślubieni małżonkowie. To ostatni błysk zachodzącego słońca: Jednakże w 29 lipca ten wielce szanowany hrabia w nocy doznał wylewu krwi i zmarł, pogrążając w bólu dom i swoich wiernych poddanych. Miał on wówczas 41 lat.



Luisa podczas swojego trwającego zaledwie 3 miesiące małżeństwa zdążyła już zaplanować przyszłość monumentalnego obiektu i nie zamierzała przeznaczyć go dla siebie. Jak pisze regionalista świebodzicki Rafał Wietrzyński:
Swoją darowiznę od męża Luiza Henrietta Karolina Elżbieta przeznaczyła na utworzenie tutaj miejsca dla samotnych wdów. Takie postanowienie małżonki Hochberga zapewne nie dziwi. I i II wojna śląska zebrała w tych okolicach dość krwawe żniwo. Wiele osób pochodzących z dóbr Hochbergów znalazło w działaniach wojennych śmierć. Nieopodal Dobromierza stoczono jedną z największych bitew tych wojen, w której zginęło i zostało rannych kilkanaście tysięcy żołnierzy. Wielu mieszkańców tych okolic wcielono do wojska, by już nigdy nie wrócili do swoich rodzinnych domów. Luiza Henrietta Karolina Elżbieta miała więc zamiar otoczyć opieką samotne wdowy, przeznaczając do ich dyspozycji pałac na Cierniach. Nie spodziewała się zapewne, że w historii Pałacu Wdów tak szybko zostanie tą pierwszą.



Po śmierci męża Luisa pozostaje na Książu, na który wprowadza się, bo to wygodniejsza rezydencja... jej ojciec Jan Henryk (Hans Heinrich IV) z Roztoki, dziedziczący dobra po zięciu. Niestety pasmo nieszczęść nie zostało przerwane. Hrabia kontynuuje budowę pałacu swojej córki, ale w kolejnym roku wybucha trzecia już wojna śląska, a w kwietniu 1758 roku ojciec Luisy umiera. Dwa lata później młoda wdowa decyduje się na kolejne małżeństwo, z hrabią Wilhelmem Christianem von Posadowsky i po 4 latach umiera w Berlinie, w wieku zaledwie 33 lat. Nowy dziedzic Książa, Jan Henryk V, nie jest już zainteresowany kontynuacją tej budowy. Opuszczona, powoli popada w ruinę. Ma jeszcze przed sobą jedną wielką chwilę.


Sierpniowe wakacje autora "Fausta"

2 sierpnia 1790 roku do Cierni przyjechał jeden z najwybitniejszych europejskich literatów, Johann Wolfgang Goethe. Był w podróży służbowej na zlecenie księcia sasko-weimarskiego Karola Augusta (zm. 1828), jako jego minister interesował się głównie nowatorskimi rozwiązaniami w przemyśle, odwiedził wtedy także Wałbrzych. W Cierniach zamieszkał w niewielkim dworze u stóp nieskończonego Pałacu Wdów. Spędził tam sześć dni.



Jak pisze Rafał Wietrzyński, krążyły pogłoski, że największy niemiecki poeta zastanawiał się nad odkupieniem i odbudowaniem ruiny, aby mogła pełnić funkcję dobroczynną, jaką przewidziała dla niego niedoszła właścicielka. Miał tam ponoć być przytułek dla bezdomnych lub szpital. Jednak obiekt po 30 latach opuszczenia wyglądał już zapewne dramatycznie, do tego Goethe nie miałby wystarczających środków, żeby zrealizować ten projekt. Wyjechał i nie wrócił. Pozostał jedynie krótki wiersz "Obóz polowy" ("Feldlager"), napisany w cieniu ruiny, w którym poecie marzą się podboje nie pod sztandarami Marsa, lecz Kupidyna. Czyżby po roztrzaskanych cegłach krążyło jakieś urodziwe dziewczę?



Po odjeździe Goethego pałac zapomniano, ale nie całkiem - pojawiał się na pojedynczych pocztówkach z Cierni jako "Ruine", a po otwarciu linii kolejowej Wrocław Świebodzki - Świebodzice w 1843 musiał zaciekawiać podróżnych swą sylwetą przypominającą Koloseum w miniaturze, bo był - i jest do dziś - dobrze widoczny z pociągu. Ma dwa piętra, 60 (niezamurowanych) okien i nie wiadomo, jak długo jeszcze postoi, zanim pokona go grawitacja i siły natury.





A teraz historia tablicy. Oddajmy jeszcze raz głos Rafałowi Wietrzyńskiemu:
W 1890 r. niemieckie społeczeństwo Cierni – w stulecie odwiedzin wsi przez Johanna Wolfganga Goethe – postanowiło na ścianie domu (obecnie posesja nr 132a) odsłonić pamiątkową tablicę z napisem: "Hier wohnte Goethe vom 2-8 Aug. 1790" (tutaj mieszkał Goethe od 2 do 8 sierpnia 1790 r.). Tablica ta zaraz po wojnie zniknęła ze ściany domu i przeleżała długi czas na poddaszu budynku. Dopiero w latach 80-tych XX w. została odnaleziona i ponownie przytwierdzona do frontowej ściany oficyny. [...] Warto tutaj podać (jako ciekawostkę!), że tablica informująca o pobycie Goethego w Cierniach została wykonana na tablicy nagrobnej, która wcześniej należała do niejakiego Gotliba Vogta, żyjącego w latach 1790-1868. Świadczy o tym zachowana inskrypcja na tylnej stronie tablicy: 1790-1868 Gotlib Vogt (ze zbiorów autora). Dopiero, gdy opublikowano poniemiecką fotografię budynku, okazało się, że tablica została umieszczona w całkiem innym miejscu, a przybudówka, na której znajduje się obecnie, powstała kilka dekad temu.



Autor artykułu, Rafał Wietrzyński, poszukuje wszelkich zdjęć, pamiątek i informacji dotyczących ruiny nigdy nie zbudowanego Pałacu Wdów. Można ją oglądać w Cierniach, większość znajduje się na posesji należącej do Domu Goethego, pałac ma zamurowane otwory okienne i drzwiowe na parterze i nie ma do niego wstępu. O romantyczny nastrój dba wielka stara sosna i trochę bluszczu. Zabytek jest częścią zespołu pałacowego, w skład którego wchodzą jeszcze zabudowania: budynek mieszkalno-gospodarczy z XVIII w. i gospodarczy z XVIII w. oraz niedawno wyremontowany most przez Pełcznicę z XIX w.



Czytaj też:
ZAMEK KSIĄŻ: SALA MAKSYMILIANA - CO SIĘ DZIEJE NA SUFICIE? (FOTO)
ZAMEK KSIĄŻ: TAKI BYŁ ŚLUB HRABIANKI VON HOCHBERG (FOTO)
ZAMEK KSIĄŻ OTWIERA PODWOJE NA TURYSTÓW... STULECIE TEMU
ZAMEK KSIĄŻ - PRAWDZIWA HISTORIA WOJENNA (KALENDARIUM)
KSIĘŻNA DAISY NOSIŁA NA SOBIE MAJĄTEK - I LEGENDĘ (FOTO)
ZAMEK KSIĄŻ: CZEGO JESZCZE NIE WIECIE O TARASACH? (FOTO)

ZAMEK KSIĄŻ: JAK SIĘ DAISY NA BAL STROIŁA? BĘDZIE WYSTAWA (FOTO)
MAUZOLEUM HOCHBERGÓW - METAMORFOZA W OSTATNICH LATACH (FOTO)
KSIĄŻ - ALEJA HOCHBERGÓW OTWARTA
O OGRODACH, MAUZOLEUM HOCHBERGÓW I NIESZCZĘŚLIWYCH ZABYTKACH

REMONT MAUZOLEUM ZAKOŃCZONY [FOTO]
ZAPOMNIANY ZABYTEK Z WĄWOZU KSIĄŻ



Tekst i foto: Magdalena Sakowska
Fotografie projektu pałacu: herder-institut.de