Wszyscy chyba kiedyś słyszeli o księżnej Daisy von Pless i jej wpływie na rozwój naszego miasta i regionu, a niewielu wie, że Wałbrzych zawdzięcza swoje ocalenie w czasach długiej wojny i to, że stał się prawdziwym miastem, pewnej bardzo wybitnej kobiecie, a właściwie dwóm. Ich imiona to Elżbieta i Maria Katarzyna. A dziewczyna na zdjęciu, Jadwiga, to ich bliska krewna.


Obie te damy żyły w trudnym siedemnastym stuleciu, musiały stawić czoła wojnie trzydziestoletniej i jej konsekwencjom, zarazie, zubożeniu, długom, śmierci wielu własnych dzieci, obie też wcześnie zostały wdowami i rządząc samodzielnie Wałbrzychem oraz Białym Kamieniem przez wiele lat dawały sobie radę i zasłużyły na pochwały poddanych i kronikarzy. Szczególnie młodsza z nich włożyła spory wysiłek w wywalczenie dla naszego będącego wtedy w kiepskiej formie miasta praw urządzania jarmarków i nadała mu ważne przywileje. Dzieje tych dwóch fascynujących dam opisał Jarosław Graniczny, pracownik Muzeum Porcelany, w pierwszym tomie "Szkiców wałbrzyskich".

A chodzi o Elżbietę (Elisabeth) von Czettritz, z domu von Zedlitz, pochodzącą z Maciejowej, urodzoną około 1590 roku, a zmarłą w 1651 drugą żonę Dypranda von Czettritz oraz o córkę ich syna Henryka Marię Katarzynę (Marię Katharinę) von Czettritz, urodzoną w pałacu Czettritzów w Wałbrzychu (dziś siedziba PWSZ) w 1655 roku, a zmarłą 3 października 1718 roku w Strudze, poślubioną w 1669 Zygmuntowi Henrykowi, baronowi von Bibran und Modlau.

Dyprand (zm. 29 lipca 1628 roku) był synem Krzysztofa (Christoffa) von Czettritz - tego, który zaczął budować i w dużej mierze ukończył rezydencję przy dzisiejszej ul. Zamkowej, i podpisywał się już "von Czettritz und Neuhaus zu Waldenburg". Jego dwie piękne córki, zmarłe niestety jako dziewczęta, Urszulę (Ursulę, zm. 12 lipca 1591) i Jadwigę (Hedwig, zm. 5 maja 1578) może oglądać każdy, kto odwiedzi ścianę z epitafiami przy kościele p. w. Aniołów Stróżów. One reprezentują urok kobiet z domu Czetrittzów, a ich bratowa Elżbieta i cioteczna wnuczka Maria Katarzyna - ich potencjał. Niestety, po tych damach nie zachowały się żadne wizerunki - ale w młodości mogły być podobne do swoich krewniaczek. To Urszula.



A to Jadwiga.



Nie dała Wałbrzychowi zginąć

Dyprand miał dwie żony - Katarzynę z domu von Seidlitz, z którą dochował się siódemki potomstwa i właśnie Elżbietę von Zedlitz, która urodziła mu 12 dzieci.
Elżbieta i Dyprand pobrali się 20 października 1606 roku. Jak pisze kronikarz rodu Hugo Czettritz, to właśnie liczne potomstwo mogło sprawić, że Dyprand rozbudował rezydencję w Wałbrzychu (WAŁBRZYCH: WICEPREZYDENT O ZAMKU - PAŁACU W ŚRODKU MIASTA (FOTO)). W jej sieni umieścił herb swojej żony, można go tam oglądać do dziś.

Czy życie małżonków było szczęśliwe, czy nie, nie wiemy, ale wiemy, że bardzo ciężkie czasy przyszły na Elżbietę po śmierci męża. Wokół szalała wojna trzydziestoletnia i zbliżały się jej najgorsze chwile. Wdowa miała pod opieką 11 dzieci w różnym wieku, najmłodsze zaledwie roczne. Mogła liczyć na pomoc najstarszego pasierba Fryderyka, już 30-latka. Jakby było mało wojny, w 1633 wybuchła epidemia dżumy. Elżbieta, ukrywająca się przed wojskami cesarskimi, które zajęły Wałbrzych, za murami twierdzy świdnickiej, a potem zamku Grodztwo w Kamiennej Górze, straciła przez dżumę czworo dzieci.

Właścicielką Wałbrzycha i Białego Kamienia Elżbieta została 16 kwietnia 1629 - była to spłata należna jej jako wdowie od rodziny męża. Synowie Dypranda nie mieli po prostu gotówki i przekazali jej obie miejscowości. Owdowiała dama została z Wałbrzychem tak zniszczonym przez wojnę, że jedna trzecia domów została opuszczona, a poddani, którzy przeżyli, byli całkowicie zrujnowani przez kontrybucje i kwaterunki. W marcu 1633 mieszkańcy Białego Kamienia i Sobięcina błagali ją o pomoc, ale jej interwencje u wojskowych pozostawały bezskuteczne. Żeby jej nie gloryfikować, trzeba powiedzieć, że kiedy jej poddani prosili ją o zwolnienie z nałożonych przez nią samą danin, odmówiła. No, ale wisiała ciągle na skraju katastrofy finansowej.

Mimo ogromnych trudności i osobistych nieszczęść, Elżbieta Czettritz starała się w miarę normalnie zarządzać posiadanym majątkiem - pisze Jarosław Graniczny. I dodaje: - Kronikarze chwalą ją, że mimo ciężkich czasów, wojny i wdowieństwa dobrze sobie radziła, utrzymała Wałbrzych dla rodziny.


Córka Czettritzów i Ho(ch)bergów

Elżbieta zmarła w 1651. Po jej śmierci bardzo zadłużone w wyniku wojny dobra przejęli dwaj synowie - Godfryd Wałbrzych, a Henryk Biały Kamień. Po śmierci brata w 1656 przejął także Wałbrzych i Sobięcin, ale musiał spłacić roszczenia spadkowe przyrodnich braci. Jeszcze za życia Godfryda mieszkał w majątku przy dzisiejszej ulicy Nowy Dom na Podgórzu, u stóp zamku Nowy Dwór (ten pałac już nie istnieje). Po śmierci siostry i jej męża odziedziczył także majątek w Strudze wraz z zamkiem Cisy. Nie był szczególnie dobrym panem, z wałbrzyskimi poddanymi wiódł spory ciągnące się latami.

Około 1651 roku Henryk poślubił Marię Rozynę (Rosinę) von Hohberg, córkę Krzysztofa von Hoberg z Olszan, brata Hansa Heinricha I, pana na Książu. Dama ta zmarła 8 lat później, zostawiając mężowi trzy córki i syna. Jej epitafium również jest wmurowane w ścianę kościoła Aniołów Stróżów. Tylko mała Maria Katarzyna dożyła wieku dorosłego. Miała zaledwie 4 lata, kiedy straciła matkę i 14, kiedy ojciec wydał ją za mąż za ogromnie zamożnego w porównaniu z Czettritzami Zygmunta Henryka, barona von Bibran und Modlau. Dziewczyna wyjechała z mężem i odtąd mieszkała w jego rodowych dobrach, dziś w powiecie legnickim. To epitafium Marii Rozyny.



Być może zazdrość, a może tylko umiłowanie pieniądza było przyczyną sporu baronowej z resztą rodziny Czettritzów. - Dobra w Strudze, część z pałacem, Cieszów i ruiny Cisów ojciec sprzedał jej w 1681 roku. Krewni uważali, że była to sprzedaż pozorowana i kwestionowali ją, ponieważ siostra Henryka, Katarzyna, sprzedała mu dobra w Strudze z warunkiem, że może je przejąć tylko męski potomek brata. W 1683, już po śmierci Henryka, jeden z Czettritzów udał się w tej sprawie na skargę do cesarza Leopolda. Marii Katarzynie udało się wytłumaczyć, że majątek odkupiła, nie odziedziczyła. Natomiast Wałbrzych i Biały Kamień odziedziczyła po ojcu normalnym trybem. Były to te same dobra, jakie jej babka Elżbieta otrzymała jako "wdowi grosz" - tłumaczy Jarosław Graniczny.

A w roku 1693 umiera Zygmunt Henryk. Maria Katarzyna obejmuje rządy w Wałbrzychu. Nie mieszka jednak w rezydencji w mieście, ale w Strudze, gdzie jest ponoć wygodniej i ładniej.



Jarmark - być albo nie być miejskiego ośrodka

Sytuacja miasta nie jest łatwa. Mieszkańcy produkują płótno, ale nie mają gdzie go sprzedawać, bo Wałbrzych nie ma prawa organizacji jarmarków. Prosili o pomoc jeszcze barona, ale nie udało mu się niczego uzyskać wobec zwartego oporu Świdnicy, Strzegomia, Świebodzic, Boguszowa i Mieroszowa oraz Bolkowa. Władze tych miast nie chcą nowej konkurencji. W 1696 roku Maria Katarzyna ponawia starania i w rezultacie 30 marca 1699 to przełomowa data w historii Wałbrzycha. Cesarz Leopold I Habsburg udziela miastu zgody na dwa targi roczne i jeden tygodniowy. Pierwszy ma odbywać się w drugą niedzielę po święcie Matki Boskiej Gromnicznej (2 lutego), a drugi w niedzielę przed świętem Nawiedzenia Maryi Panny (2 lipca).

Niewidoczny Wałbrzych pojawia się w tym momencie na mapie Dolnego Śląska. Kosztowało to baronową 186 reńskich guldenów. Do tego Kamienna Góra rozpoczęła z nią spór, bo wałbrzyskie dni targowe miały kolidować z sobotnim jarmarkiem w tym mieście. Kamiennogórscy kupcy otrzymali nawet od swego magistratu zakaz przyjeżdżania do Wałbrzycha z towarem. Spór został rozstrzygnięty pozytywnie dla miasta, ale Maria Katarzyna po śmierci męża musiała się zmagać z coraz większymi problemami finansowymi. - Doszło do tego, że 12 lipca 1701 roku zastawiła Wałbrzych, Biały Kamień, Dolną Strugę i Cieszów na procent, pożyczając sumę 18 000 guldenów, a listy zastawne zostały unieważnione dopiero przez jej potomków w 1726 roku - mówi Jarosław Graniczny. Mimo tych wielkich długów jak mogła, wspierała rozwój nowego ośrodka, który powoli podnosił się z powojennego upadku. Na jarmarki przyjeżdżali tu teraz kupcy z odległych stron.

A tak wyglądał Wałbrzych na szkicu Friedricha Bernharda Wernera z lat 1736-7, prawdopodobnie przerysowanym ze szkicu z 1707 roku. Po prawej zamek Czettritzów.



16 kwietnia 1707 baronowa zastąpiła czynszem pieniężnym zobowiązania tkaczy, którzy musieli jej płacić w towarze, nowe rozwiązanie było dla nich korzystniejsze. 19 kwietnia tegoż roku wezwała do siebie radę miasta i obywateli, i zapowiedziała im, że chcąc dalszego rozwoju miasta zamierza nie tylko potwierdzić, ale i rozszerzyć ich przywileje. Prace naprawcze rozpoczęła od wielkiego miejskiego spisu, z którego dowiadujemy się, że Wałbrzych miał wtedy las miejski, pastwisko miejskie i dom pasterza, browar, słodownię, szpital, dom czeladny i międlarnię, więzienie i dom grabarza. W mieście było 72 właścicieli domów (a 43 z nich miało prawo warzenia piwa) i 12 rodzin nie mających swoich nieruchomości. Wszyscy razem płacili 458 talarów i 12 srebrnych groszy podatku. Spis określał granice miasta. Była tu gospoda należąca do pana i dwie gorzelnie, kupiono jeszcze trzecią. I były cztery ławy, czyli stoiska rzeźnicze.


Najlepsza pani w dziejach Wałbrzycha

Nowoczesna pani miasta zamieniła obowiązek pańszczyzny jego mieszkańców na czynsz płatny gotówką (jeden talar i 12 groszy rocznie), uzupełniła radę miejską, w której brakowało przepisowych 10 członków, zobowiązała ją do regularnych sesji 2 razy w tygodniu i powołała burmistrza (wcześniej był wójt miejski). Kiedy ukończony został spis miejski, 13 października 1707 - kolejna ważna data w historii Wałbrzycha - Maria Katarzyna nadała mu wielki przywilej regulujący wszelkie aspekty życia miasta, a uwzględniła w nim także postulaty mieszczan. Ten bardzo ważny dokument zachował się do dziś w archiwum w Kamieńcu Ząbkowickim. Jej następcy go potwierdzali. Wynika z niego, że w Wałbrzychu odbywały się wtedy już nie dwa, a trzy jarmarki, trzeci z okazji odpustu w miejskiej parafii p. w. św. Michała, a do tego targi sobotnie.

- Wałbrzych zawdzięczał Marii Katarzynie również szereg innych, ważnych dla jego rozwoju dokumentów, nadań, przywilejów, zbiorów przepisów. Dwie ważne ordynacje wyszły tego samego dnia, 3 marca 1711 roku. Było to nowe urbarium piwne i pierwsze wałbrzyskie przepisy pożarowe - pisze autor opracowania. Wydane przez baronową przepisy regulowały też na przykład, do której mogą być czynne gospody.

Wałbrzych na pewno okrył się żałobą, kiedy Maria Katarzyna von Bibran und Modlau zmarła 3 października 1718 roku w Strudze. Nie mamy niestety u nas jej grobu, została pochowana 27 stycznia 1719 w Osieku koło Lubina, w grobowcu rodu swojego męża, gdzie zachował się jej bogato zdobiony sarkofag. Była ostatnią z linii Czettritzów z Nowego Dworu i ostatnią po 265 latach przedstawicielką rodu, do której należała Struga z pałacem. Urodziła mężowi 18 dzieci, w tym 12 synów i tylko 5 dzieci dożyło dorosłości, a 3 ją przeżyły. Podobno jej wnuki bardzo kochały babcię, zachowały się ich mowy pogrzebowe, dzieci jednej z córek odwiedzały ją co roku mimo trudnych warunków podróży. Wiemy też, że wydziedziczyła jednego z zięciów, męża Heleny, bo pozwał ją o posag żony. To kościół p. w. Chrystusa Króla w Osieku (Wikipedia).




- Mimo własnych kłopotów wynikających z trudnych czasów zawsze okazywała życzliwość dla swoich poddanych - chwalili najlepszą panią Wałbrzycha kronikarze. Pisali o niej Hugo von Czettritz i Karl Pflug. Przytoczyli mowy pogrzebowe, w których wychwalano ją za to, że przez 25 lat wdowieństwa bardzo dobrze zarządzała swoimi dobrami, zubożałymi i zadłużonymi z powodu wojny. Pamiętajmy, że skupiła w swoim ręku oprócz dóbr w Strudze także Nowy Dwór, Wałbrzych i Biały Kamień, w 1714 myślała też o kupnie Starego Zdroju, który nigdy nie należał do Czettritzów. Niestety już w marcu 1719 roku jej syn i dziedzic Beniamin sprzedał dobra po matce mężowi swojej siostry Henrietty Katarzyny, naruszając testament swojego dziadka. A to pan Starego Zdroju, Caspar von Waldau (zm. 1572), którego nagrobek również zachował się przy Kolegiacie.



- Ponieważ dzieci, wnuki i prawnuki Marii Katarzyny wchodziły w związki małżeńskie z wieloma europejskimi arystokratami, można ją znaleźć w wielu rodowodach, na przykład wśród przodków Cecylii Augusty Mecklenburg-Schwerin, żony Wilhelma (zm. 1951), następcy tronu cesarskiego - podsumowuje Jarosław Graniczny. Cecylia była bliską przyjaciółką księżnej Daisy von Pless - a Maria Katarzyna von Bibran bardzo przypomina dwie wybitne kobiety z naszego regionu, bliższe naszym czasom, poza Daisy może jeszcze bardziej słynną Mariannę Orańską z Kotliny Kłodzkiej. Ostatnia dziedziczka Czettritzów na pewno zasługuje na pamięć mieszkańców naszego miasta - zastała Wałbrzych w kompletnej zapaści, zostawiła dobrze funkcjonujące miasto, a poświęciła mu 25 lat dużego wysiłku.


O innych kobietach w naszej historii:
LEŚNE SANATORIUM: OSTATNI DAR KSIĘŻNEJ DAISY DLA WAŁBRZYCHA (FOTO)
KSIĘŻNA DAISY VON PLESS O ŚWIECIE Z WÓZKA INWALIDZKIEGO (FOTO)
URODZINY DAISY - CAŁA PRAWDA O SŁYNNYCH PERŁACH (FOTO)
KSIĘŻNA DAISY: PROJEKT HEIDELBERG: DZIKA GÓRSKA REZYDENCJA
MA FANTAISIE - ODBUDOWAĆ ZAPOMNIANĄ REZYDENCJĘ KSIĘŻNEJ DAISY?
NOWA KSIĄŻKA O DAISY VON PLESS - TAJEMNICE PIĘKNEJ ARYSTOKRATKI


ZAMEK KSIĄŻ: TAKIE BYŁY JEGO KSIĘŻNE I HRABINY (FOTO)
SARKOFAG HRABINY ZUZANNY – HISTORIA DOŚĆ MAKABRYCZNA (FOTO)
KSIĘŻNA DAISY NOSIŁA NA SOBIE MAJĄTEK - I LEGENDĘ (FOTO)
ZAMEK CISY – REZYDENCJA WŁADCZYNI CAŁEGO REGIONU?
CESARZOWA ANNA Z PIASTÓW I NIEZNANA CÓRKA BOLKA II?
PAŁAC WDÓW, DOM GOETHEGO I KOLOSEUM W CIERNIACH
ZAPOMNIANY ZABYTEK Z WĄWOZU KSIĄŻ


Magdalena Sakowska (na podstawie opracowania Jarosława Granicznego "Wałbrzych - miasto prywatne Czettritzów i Hochbergów", w: "Wałbrzyskie szkice", Wałbrzych 2012 oraz rozmowy z autorem)
Foto: Elżbieta Węgrzyn, Artur Burdek, Wikipedia