Spotkanie autorskie Magdaleny Woch, połączone z promocją jej najnowszej książki „Zamek Książ historia i tajemnice”, ściągnęło do Galerii w Bibliotece pod Atlantami tylu wielbicieli historii regionu, aż trudno było im się pomieścić... Wszystkich zainteresowały sekrety perły Wałbrzycha i jej mieszkańców m.in. tragiczna miłość księżniczki Ileany do księcia Aleksandra, a także gdzie się podziało wyposażenie z książęcej kuchni.

Tom, czy dwa tomy... i co dalej?

Spotkanie z Magdaleną Woch poprowadzone 3 grudnia 2019 przez Sławę Janiszewską odwiedzili sympatycy historii Wałbrzycha i miłośnicy ciekawostek oraz tajemnic zamku Książ. Chcieli dotrzeć do nowo wydanej książki tej autorki współtworzonej przez Marka Dudziaka. - Ta książka "siedziała we mnie" od dawna, materiały do niej gromadziłam od około 10 lat. Współpraca z Markiem prowadzona głównie on-line - ponieważ on mieszka w Koninie, a ja w Wałbrzychu - trwała 2 lata. Podczas wspólnej pracy zgromadziliśmy tyle materiału, że moglibyśmy wydać dwa tomy - opowiada z uśmiecham autorka. Dodaje też, że każdy z nich analizował tematykę, która jest jego "konikiem", a problemy zaczęły się dopiero wówczas, jak trzeba było obszerny materiał ograniczyć objętościowo.
Kwerendy archiwalne i poszukiwania nowych świadków książańskich dziejów uzupełniono o mapy i zdjęcia z kolekcji własnych, zakupionych lub wypożyczonych. Ta właśnie ikonografia jest mocną stroną publikacji. Autorce zależało na tym, by pozostać wierną faktom, ale by czytanie „Zamek Książ historia i tajemnice” sprawiło osobom sięgającym po tę publikację maksimum radości.



Regionalistka przyznała też, że ma jeszcze w planach napisanie o Książu, choć niekoniecznie ma to być bezpośrednia kontynuacja obecnego wydawnictwa. - Chciałabym napisać jeszcze jedną książkę o naszym zamku, jednak nie skupiać się w niej - jak to zwykle czynią autorzy - na kolejnych Janach Henrykach, ale na kobietach, które zwykle żyły w ich tle. Panie na zamku Książ zasługują na to, by powiedzieć o nich więcej, były to niejednokrotnie barwne i silne osobowości - zaznacza gość wieczora. Kto mógłby zostać bohaterką kolejnych opowieści pani Magdaleny? Autorka wskazała mi.in. możliwe do nakreślenia szerzej sylwetki Eufemii von Hochberg, Eugenie Hardouin (żony szefa kuchni księstwa von Pless), oczywiście księżnej Daisy von Pless, a także jej pokojówki, którą była Martha Kozyra. Która z nich trafi do następnej publikacji? Przekonamy się wkrótce.


Tragiczne miłości matki i syna

Magdalena Woch, podobnie jak inni badacze losów rodziny von Pless, ma swoje ulubione postacie z tego zróżnicowanego panteonu. Podczas poszukiwań materiałów do książki przekonała się jak niejednoznacznie pojmowani byli Hochbergowie w ich czasach i jak różne "wersje" ich biografii mogły wpłynąć na losy osób z nimi związanych. Historię niespełnionej miłości księżnej Daisy i księcia Gottfrieda von Hohenlohe poznajemy dzięki zachowanym listom tej pary, natomiast prasa brukowa w styczniu 1918 roku winą za samobójczą śmierć księcia Adolfa Friedricha VI von Mecklemburg-Strelitz przypisywała o 9 lat starszej od zmarłego pięknej pani na zamku Książ.
Również prasa bulwarowa oraz dociekliwość służb specjalnych przyczyniła się do rozpadu potencjalnego mariażu drugiego syna księżnej. - Z postacią Alexandra (Lexela) wiązała się skomplikowana historia miłosna. Wpływ na wychowanie pierwszego syna Daisy miał przede wszystkim jego ojciec, zaś Alexandra księżna urodziła "dla siebie". Byli sobie bliscy, bardzo do siebie podobni fizycznie i mentalnie. Z opowieści rodziny Hardouina Lexel jawi się jako przyjaciel domu, niemal domownik, zaś z raportów policyjnych krystalizuje się inne oblicze tej osoby. Raporty sporządzono m.in. po aresztowaniu księcia razem z rzeźnikiem, z którym łączył go romans. Alexandra wypuszczono z aresztu dzięki wstawiennictwu (również finansowemu) ojca. Dotarłam do tych maszynopisów z zakreślonymi markerem personaliami książęcymi... jednak wystarczy spojrzeć na tamte zapiski pod światło i już widać, kogo dotyczą - opowiada Woch. Młody arystokrata nie wiedział, że na jego los również wpłyną wycinki z bulwarowej prasy, która szeroko komentowała jego skłonności do niżej urodzonych panów. Choć sam uważał się za homoseksualistę, to był jednak na dobrej drodze do mariażu aranżowanego przez matki - księżną von Pless i rumuńską królową matkę Marię - z najmłodszą córką królowej, księżniczką Ileaną. - Daisy pragnęła tego małżeństwa, a 18-letnia Ileana zakochała się od pierwszego wejrzenia w przystojnym niebieskookim blondynie, duszy towarzystwa. Ostatecznie skrywane w tajemnicy zaręczyny zerwano wbrew woli Ileany, po tym jak pikantne wycinki prasowe przywieziono w teczce z Berlina wprost do decydentów w Bukareszcie. Młodzi rozstali się na peronie dworcowym. On wsiadł do pociągu, ona została zapłakana na peronie. Lexel wrócił do swoich ukochanych sportów, Ileanę wysłano do Kairu. Choć miała mężów, ale ostatecznie dożyła swoich lat w klasztorze, i to właśnie niespełnioną miłość syna księżnej Daisy uważała za uczucie swojego życia - opowiada ze swadą Woch. 
Lexel zaś jako Aleksander Pszczyński służył podczas II wojny w Wojsku Polskim, w sztabie jako tłumacz i brał udział w walkach na Bliskim Wschodzie i we Włoszech, m.in. pod Monte Cassino. Został nawet odznaczony. 



Książ w Książu, czy w Pałacu Kultury?

Pani Magdalena chętnie opowiadała o pracach trwających obecnie na trzecim piętrze zamku, gdzie krystalizuje się salon, buduar i sypialnia Daisy, w których nota bene nigdy nie mieszkała, a także gabinet księcia, Sala Złota i ciąg sal edukacyjnych. - Jedną z nich będzie sala szkolna z wyposażeniem z XIX wieku i miejscem dla sylwetki Endemanna, bibliotekarza i nauczyciela majątku Książ. Dla najmłodszych odkrywców prezentowana będzie też dobrze zachowana łazienka młodych hrabiów - wylicza Woch.
Pisarka docenia też obecne surowe piękno i dawną funkcjonalność piętra czwartego i piątego, w tym zamkowych kuchni. - Tyle w zamku znalazło się funkcjonalnych rozwiązań jak na przykład komory chłodnicze, czyli ówczesne lodówki - pierwsze w tej części Europy. Pierwszy w tej części Śląska był książański projektor filmowy, albo centralny odkurzacz z pierwszej dekady XX w. Książ był bardzo nowocześnie urządzonym zamkiem i co jest warte podkreślenia, jedynym na Dolnym Śląsku, a może i w Polsce zamkiem przez cały okres swojego istnienia zamieszkałym bądź używanym. Zawsze ktoś w mim był i mury te zawsze tętnią życiem - zaznacza pasjonatka historii.
Niestety nowinki techniczne okazały się łakomym kąskiem dla młodszych i aspirujących obiektów, i jakimś cudem... lub zrządzeniem losu trafiły choćby do piwnic Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. - Czynione są starania, by wywiezione z Książa w latach 50. nowoczesne w tamtym okresie przyrządy kuchenne jak miksery oraz elementy zastawy i wyposażenia kuchni wróciły do nas - wyjaśnia tropicielka książańskich tajemnic.


Na pytanie, o to ile w obecnym Książu jest tego dawnego, pisarka odpowiedziała przekornie. - Zamek przechodził przebudowy, rozbudowy i renowacje dlatego podczas prac rewitalizacyjnych w Mauzoleum Hochbergów chętnie przychodziłam obserwować pracę konserwatorów, zwłaszcza tych odnawiających znajdujące się w czterech niszach freski przedstawiające zamek. Byłam podekscytowana, a konserwator zwrócił mi uwagę na to, że to freski barokowe wiele już razy konserwowane i restaurowane więc i "
Schefflera mało jest już w Schefflerze". Mentalnie zaś jest Książa w Książu dużo. Jego niepowtarzalna atmosfera trwa nieprzerwanie - wyjaśnia wałbrzyszanka i nie kryje, że poznawanie tego miejsca, wrastanie w nie oraz identyfikowanie się z nim niegdyś dotyczyło jego mieszkańców oraz służby, a dziś pracowników, przewodników, ale i innych osób związanych z tymi murami nie zawodowo, a prywatnie, niejako emocjonalnie. Oni zwykli też myśleć o tym miejscu, jako o swoim Książu. - To jest nasz zamek. On przyciąga jak magnes... i tam się po prostu chce być...

 


Wcześniejsze spotkanie z Magdaleną Woch:
Zamek Książ – co ma wspólnego z romansem Goebbelsa?



Elżbieta Węgrzyn