W otoczeniu zamku Książ znajduje się kilka miejsc, których pierwotna funkcja nie jest szerzej znana – została zastąpiona inną, czasem o legendarnym charakterze, a ta wpłynęła na jej utrwalenie się w powszechnej pamięci. Pisaliśmy już o tym, że zniszczony nagrobek w wąwozie Książ nie jest grobem „nieślubnego dziecka jakiegoś Hochberga”, a znajdująca się w pobliżu oryginalna XIX-wieczna budowla nie jest zasypanym wejściem do zamkowych podziemi. Dziś demistyfikacji ciąg dalszy.

A chodzi o popularny „amfiteatr”, który rzeczywiście służył teatralnym celom w powojennej Polsce, ale nigdy im nie służył w przedwojennych Niemczech i dlatego pojęcie „poniemiecki amfiteatr” albo „amfiteatr Hochbergów” jest błędne. Co to zatem za budowla, skoro tak bardzo amfiteatr przypomina? Odpowiedź brzmi – jest to kort tenisowy. A powstał między innymi dlatego, że... przeniesiono zamkowe ogrodnictwo do pobliskiego Lubiechowa.

 
- Ogrodnictwo powstało na tym miejscu w XVII wieku, może nawet wcześniej i produkowało warzywa i owoce na potrzeby hrabiowskiego dworu. W roku 1860 książę Jan Henryk (Hans Heinrich) XI von Pless zawarł umowę z budowniczym W. Heinzelem ze Szczawna i kamieniarzem o nazwisku Baumart pochodzącym z Chełmska Śląskiego na postawienie nowej cieplarni właśnie w tym miejscu. Służyła ona Hochbergom przez kilka dekad, ale po śmierci starego księcia w 1907 roku zapadła decyzja o budowie nowego ogrodnictwa w Lubiechowie, gdzie już wtedy projektowano ogromną Palmiarnię – mówi Mateusz Mykytyszyn z Fundacji Księżnej Daisy von Pless.

 
Wtedy zlikwidowano podzamkowe szklarnie, a stare zabudowania częściowo wykorzystano do budowy luksusowego kortu tenisowego. Przyjacielem rodziny Hochbergów był czempion Niemiec w tenisie ziemnym, hrabia Vico Voss. Często bywał w Książu i zaraził tym sportem młodszego księcia oraz jego żonę, księżną Daisy. Mogli więc podczas wizyt swoich arystokratycznych przyjaciół grać z nimi na własnym korcie – tenis był wtedy niesłychanie modny w tych kręgach. Hochbergowie uprawiali go z taką pasją, że wkrótce potem dla odmiany stworzyli dla siebie kolejny kort tenisowy w Szczawnie-Zdroju.

 
Do dziś zachowało się jedno skrzydło żelaznej bramy dawnego książańskiego kortu, podobnej do innych bram na terenie parku i Palmiarni, ale skromniejszej. Drugie skrzydło jeszcze istniało w 1995 roku, potem zniknęło. Brama została opatrzona datą 1907. Oba skrzydła bramy sfotografował prof. Romuald Łuczyński i umieścił w publikacji "Szlacheckie i "Szlacheckie i arystokratyczne rezydencje w Sudetach Polskich", której drugie wydanie ukazało się w zeszłym roku:




Nie zachowały się dwa barokowe budynki mieszkalne ogrodnictwa z XVII wieku, wyburzono je w latach 50-tych. Były to dom ogrodnika, gdzie mieszkał znany ze swoich zdjęć kucharz Louis Hardouin z rodziną i dom personelu.

 
Po wojnie książański „amfiteatr” zaczął drugie życie, pokazywano w nim różne artystyczne przedsięwzięcia – ostatnim z nich była rekonstrukcja wydarzeń z Powstania Warszawskiego w czerwcu 2013 roku. Potem zaniechano wykorzystywania tego miejsca ze względu na to, że nie jest bezpieczne dla widzów. Czy jeszcze coś czeka je w przyszłości? Zobaczymy. Na pewno wielu wałbrzyszan wspomina je z sentymentem.

Czytaj też:
ZAPOMNIANY ZABYTEK Z WĄWOZU KSIĄŻ
PRZYSTAŃ GONDOLI POD ZAMKIEM KSIĄŻ (ZDJĘCIA)

WAKACYJNE KLIMATY: JEZIORKO DAISY (ZDJĘCIA)
KSIĘŻNA DAISY: PROJEKT HEIDELBERG: DZIKA GÓRSKA REZYDENCJA
MA FANTAISIE - ODBUDOWAĆ ZAPOMNIANĄ REZYDENCJĘ KSIĘŻNEJ DAISY?