W ramach akcji udostępniania bezpośrednio na portalu, artykułów, które ukazały się w bieżącym numerze tygodnika "WieszCo" tym razem historia fabryki kalek do dekoracji porcelany.

Czy wiecie, że jeśli macie w domu porcelanowe przedmioty liczące sobie więcej niż kilkanaście lat, to ich dekoracja powstała prawie na pewno w Wałbrzychu? A dokładniej rzecz biorąc w budynku, który pewnie wielu z was mija codziennie – reprezentacyjnym gmachu wznoszącym się naprzeciwko dworca Wałbrzych Miasto.

To tutaj właśnie mieściła się znana na całym świecie fabryka kalek do dekoracji porcelany Emila Wunderlicha po wojnie przemianowana na Wałbrzyskie Zakłady Graficzne „Kalkomania”.

O jej historii i współczesności lat 20. XX wieku pisze – jak zawsze niezawodny – wałbrzyski historyk okresu przedwojennego Max Kleinwächter:

Kiedy patrzymy na porcelanowy serwis i widzimy na każdym z jego elementów ozdobną dekorację oddaną z niezwykłą precyzją kształtów i kolorów, wówczas z pewnością możemy powiedzieć, że użyto tutaj kalki.


Pracownia litograficzna firmy Emila Wunderlicha / Das Buch der Stadt Waldenburg in Schlesien, w serii: Monographien deutscher Städte Bd.XVI, red. Erwin Stein, Berlin 1925, Śląska Biblioteka Cyfrowa


Aż do końca XIX stulecia każda dekoracja na porcelanie, kamionce czy szkle była wykonywana ręcznie. To pracochłonne i drogie rozwiązanie, choćby z tego powodu, że wyroby takie wymagały wielokrotnego wypalania w piecach ceramicznych. Zmieniło się to dzięki wykorzystaniu kolorowego druku na ceramice, do czego przyczyniło się wynalezienie w końcu XVIII wieku przez Aloisa Senefeldera techniki litograficznej. To na tym odkryciu opiera się dzisiejszy proces dekorowania wyrobów ceramicznych, który na terenie Niemiec do perfekcji rozwinął Emil Wunderlich w podwałbrzyskim Starym Zdroju.

Mijając okazały, choć surowy budynek leżący naprzeciw dworca Waldenburg-Altwasser (dzisiejszy dworzec Wałbrzych Miasto – przyp. red.) z dyskretnym szyldem „E. Wunderlich & Comp. A.G.” nie podejrzewamy nawet, że nazwa ta jest tak samo dobrze znana w Europie, jak i za oceanem – przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, Ameryce Południowej i Japonii, ponieważ jest to w tej branży największa firma na świecie. Przyjrzyjmy się zatem, jak powstają kalki do dekoracji ceramiki.


Budynek firmy „Wunderlich&Comp. A.G.” na Starym Zdroju (późniejsze Wałbrzyskie Zakłady Graficzne „Kalkomania”) w latach 20. XX wieku / Das Buch der Stadt Waldenburg in Schlesien, w serii: Monographien deutscher Städte Bd.XVI, red. Erwin Stein, Berlin 1925, Śląska Biblioteka Cyfrowa


Cały cykl produkcji rozpoczyna się w pracowni litograficznej. Tu pracują rysownicy, którzy z mistrzowską precyzją przenoszą projekty artystów na kamienne płyty o wymiarach 25 x 30 centymetrów. Kamień przeznaczony na płyty ma ściśle określone właściwości i w związku z tym jest sprowadzany do Wałbrzycha z okolic Solnhofen w Bawarii. O dokładności rysowników świadczy to, że w swojej pracy niemal przez cały czas posługują się lupą.

Kolejny etap produkcji odbywa się w dziale odbitek próbnych. Tu wykonuje się testowe wydruki, aby sprawdzić, czy po wypale w piecu uzyskane zostaną właściwe odcienie kolorów. Jest to konieczne, ponieważ farby pod wpływem wysokiej temperatury zmieniają swoją barwę. Następnie rysunki z oryginalnych płyt są kopiowane na płyty o wymiarach 55 x 75 i 75 x 110 centymetrów. Oryginały trafiają do magazynu, gdzie wspólnie z około 45000 innych, odpowiednio skatalogowanych, czekają, aby w razie potrzeby można je było wykorzystać ponownie.


Tak w latach przedwojennych powstawały znane na całym świecie kalki do dekoracji ceramiki / Das Buch der Stadt Waldenburg in Schlesien, w serii: Monographien deutscher Städte Bd.XVI, red. Erwin Stein, Berlin 1925, Śląska Biblioteka Cyfrowa


Dalej produkcja przenosi się do drukarni, gdzie za pomocą pras tworzy się właściwe kalki. Za każdym razem wykonywanych jest tyle wydruków, ile kolorów zawiera wzór na kalce. Niektóre z powstających w fabryce kalek składają się z dwudziestu i więcej kolorów. Farby mieszane są z pokostem i nakładane na papier, który też nie jest zwyczajny. Przede wszystkim musi być wysoce higroskopijny, czyli bardzo dobrze wchłaniać wodę, aby obrazki wydrukowane na cienkiej warstwie gumy arabskiej i pokryte na powierzchni szybko twardniejącym lakiem, dawały się od niego łatwo oddzielić. Wykorzystanie takiego papieru wymaga, aby w pomieszczeniach fabryki panowała wciąż taka sama temperatura.

Kolejnym etapem produkcji jest sortownia. Tu, wśród stosów gotowych kolorowych arkuszy, wprawne oczy pracownic wychwytują ostatnie mankamenty. Tu też spotykamy się z gustami panującymi w różnych częściach świata. Amerykanie lubują się w różanych girlandach, Japończycy chętniej pozostają przy swoich tradycyjnych ornamentach, Anglicy życzą sobie scen z powieści Dickensa, a Włosi – z mitologii. Wśród Niemców modne są delikatne dekoracje kwiatowe.


Budynek firmy, widok od strony dworca kolejowego Wałbrzych Miasto (wówczas Waldenburg -Altwaser). Firma została założona przez Emila Wunderlicha 27 stycznia 1896 roku. Już rok później wynajmowane pomieszczenia okazały się za małe na potrzeby szybko rozrastającego się przedsiębiorstwa. Dzięki wejściu do spółki kupca Alfreda Münnicha i jego kapitałowi zakupiono teren naprzeciwko dworca kolejowego i wybudowano nową siedzibę, do której firma przeniosła się w 1898 roku. W 1905 roku w tym samym miejscu powstał nowy, jeszcze obszerniejszy, istniejący do dziś budynek / Das Buch der Stadt Waldenburg in Schlesien, w serii: Monographien deutscher Städte Bd.XVI, red. Erwin Stein, Berlin 1925, Śląska Biblioteka Cyfrowa

W 1906 roku fabryka Wunderlicha przejęła konkurencyjną firmę Gruschwitz & Lechner w Świebodzicach, w której obecnie wytwarza się farby, dzięki czemu spółka uniezależniła się od dostaw z zewnątrz. W 1920 roku doszło do przejęcia innego konkurenta – zakładów Lindenruth w Głogowie.”

Kleinwächter Max, E. Wunderlich&Comp. A.G. Fabrik von Abziehbildern für Keramik, w: Schlesischer Berglandkalender 1928, Waldenburg 1928, s. 74, tłum. i opr. Jacek Drejer

O lisie budynku kalkomanii pisaliśmy - Wałbrzych: Budynek byłej Kalkomanii na sprzedaż


Artykuł ukazał się na łamach tygodnika "WieszCo" - pełny numer tygodnika do pobrania w formacie pdf na stronie www.wieszco.pl